Analiza frazeologii i sposobu wysławiania się Braci K. prowadzi do nader intrygujących wniosków. Choć zapewne - dla zorientowanych - mało w tej chwili odkrywczych. To, co poniżej, jest zaledwie przyczynkiem analitycznym. Ale - jak mawiał J.M. Bocheński - dzisiaj nauka to właściwie wyłącznie przyczynkarstwo. Na syntezę już chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie ośmieli się targnąć...
Komentarz wstępny: Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, że PiS, to partia narodowo-socjalistyczna, a bracia Kaczyńscy najwyraźniej propagują taki model państwa i podporządkowania jednostki wspólnocie, wraz z całym bagażem filozofii społecznej (może z wyjątkiem warstwy rasistowskiej), to teraz ma dowody. To ten język, ten sposób opisywania świata, wymagania od innych, żeby podporządkowali się ich wizji społecznej. Narzucanie siłą, wymuszanie i pouczanie.
Lech Kaczyński w porannych „Sygnałach Dnia”:
- o przyczynach zaniku patriotyzmu w III RP: „No ale olbrzymią część powodów ma charakter subiektywny i łączy się z swoistą pedagogiką społeczną III Rzeczpospolitej, pedagogiką, która nie uczyła patriotyzmu, mówiąc najdelikatniej, która mieszała to, co dobre i to, co złe w naszej historii, która, owszem, wyjaśniała może w ciekawych nawet programach nasze dawne, trudne, ale także patriotyczne sprawy, ale te programy dziwnie były o godzinie pierwszej w nocy, ja nie żartuję, tylko mówię zupełnie poważnie, pierwsza w nocy, zgoła druga w nocy”.
- o zasługach PiS dla patriotyzmu: „Więc ja sądzę i wydaje mi się, że należę do tych, ja i ta formacja, z którą byłem związany (w sensie obozu politycznego jestem związany do dzisiaj, żeby było jasne), że trzeba coś w tej sprawie zrobić. I myśmy zrobili, że przypomnę Muzeum Powstania Warszawskiego, że przypomnę jednak bardzo uroczyste obchody 25 rocznicy Solidarności. To jeszcze nie były bezpośrednio nasze rządy, ale myśmy brali udział w tego organizowaniu. Że przypomnę to, że całkowicie zmieniła się polityka odznaczeń w naszym kraju”.
- O święcie Flagi: „Święto Flagi jest między innymi dlatego potrzebne, żeby odbudowywać to, co jest polskim patriotyzmem, co przecież nie zanikło w ogóle, ale pod wpływem potężnej propagandy, pod wpływem propagandy, w ramach której najlepszą drogą dla Polski to swoiste rozlanie się w Europie, swoisty taki półzanik. Przecież do dzisiaj na łamach polskiej prasy, tej najbardziej masowo czytanej, czytamy, że w istocie im wyższy stopień integracji, czyli im wyższy stopień utraty suwerenności przez państwo polskie, tym lepiej. No to trudno w tych warunkach, jeżeli się w coś takiego wierzy, być jednocześnie jakby przekonanym patriotą”.
- jej „wywieszaniu”: „Więc trzeba wywieszać flagi. To jest zwyczaj, powtarzam, nam znany. Wtedy nawet kary administracyjne za nie wywieszanie groziły, ale my nie chcemy w tej chwili wracać do kar administracyjnych, ale róbmy to, przede wszystkim to róbmy. To, oczywiście, dotyczy także i 3 Maja.”
- o mocnym państwie: „Dalej życzyłbym mocnego państwa w różnych przejawach. I proszę pamiętać, że mocne państwo to nie jest zagrożenie dla obywateli, to jest ich ochrona. To jest ich ochrona przed przestępcami, to jest ochrona ich interesów w płaszczyźnie międzynarodowej. To w końcu jest ich prestiż. Z tą chwilą, kiedy opuszczają granice naszego państwa i przestają być panią czy panem Kowalskim, Malinowskim, Wieczorkiem, wszystko jedno, jakie wymyślić, często używane w Polsce albo i rzadko, nazwisko, tylko stają się przede wszystkim Polakami, bo tak są w pierwszej chwili utożsamiani. Z czym z bardziej szanowanego, sprawniej działającego, bardziej mobilnego państwa pochodzą, tym ich status jest lepszy.”
Jarosław Kaczyński o Trybunale Sprawiedliwości
(śliczne! – cały wywiad w „Gazecie Polskiej”):
Najważniejsze jest w tym wywiadzie pytanie zadane na końcu. Od niego zacznę, bo warto się skupić i przeanalizować, co Pan Premier powiedział.
(GP) – Czy jest Pan zwolennikiem ograniczenia uprawnień Trybunału Konstytucyjnego?
(JK) – Dziś jest to po trosze trzecia izba parlamentu. Ze względu na sposób powoływania można ją określić jako izbę retrospektywną. W praktyce oznacza to, że jej funkcją jest petryfikacja zastanego układu społecznego, powstrzymywanie zmian. Taka jest też treść ideologii, do której odwołuje się na ogół trybunał. W systemach ustabilizowanych może to mieć pewien sens. Gdy historia ruszy z miejsca, taka rola jest fatalna.
Rewolucyjna partia PiS zmienia kraj, rusza bryłę z posad świata, a historia w sposób nieunikniony prowadzi do nowego porządku. Hegel i Marks w czystej postaci. Jestem pod wrażeniem!
- o moralności i Marku Jurku: „Stwierdził [Marek Jurek], iż nie ma między nami moralnej wspólnoty, jeśli chodzi o ocenę wydarzeń związanych z próbą zmiany konstytucji. Mówiąc inaczej, różnimy się w ocenach postępowania poszczególnych posłów, którzy angażowali się w tę sprawę. Rzeczywiście jest tu różnica, choć w moim przekonaniu nie może być ona traktowana nawet jako słaba przesłanka dla decyzji tak daleko idącej. Jestem zdziwiony i zasmucony.”
O jawności archiwów oraz równych i równiejszych (w sprawach prywatnych):
Będę zdania, że powinna ona dążyć do totalnego otwarcia archiwów IPN. Dla wszystkich. Ale dodam, że jestem przeciwnikiem upubliczniania informacji dotyczących życia prywatnego. Wiem z doświadczenia, że bezpieka często pisała w swych sprawozdaniach bzdury – upublicznienie ich może być bardzo krzywdzące. Poza tym każdy ma prawo do poszanowania swojej prywatności – nie chciałbym, by udostępnianie zawartości teczek naruszało je. Zupełnie odrębną sprawą jest upublicznianie informacji SB dotyczących Kościoła. Kościół jest niezależny, ma prawo do zachowania w tajemnicy tego, co uważa za stosowne.
Przykład językowej nieokreśloności Pana Premiera, który posługuje się pojęciami niejednoznacznymi, anachronicznymi i odległymi od rzeczywistości (chodzi o pojęcia „superprawica”, „centroprawica”) oraz pogardliwego stosunku do „komentujących politykę”:
(GP) – Jednak zachowanie Marka Jurka rozpoczęło dyskusję o powstaniu nowej formacji, której liderami mieliby być Jan Rokita, Kazimierz Marcinkiewicz oraz właśnie marszałek Sejmu.
(JK) – Jest to trochę dziwna konstrukcja, gdyż miałaby to być jednocześnie partia superprawicowa, a zarazem umiarkowanie centroprawicowa. Ci, którzy wieścili jej ewentualne powstanie, kierują się zupełnie błędnym rozumowaniem. To zresztą dość typowe dla Polski – znaczna część osób, szczególnie tych komentujących politykę, ma zupełnie błędne przeświadczenia o cechach i rzeczywistej pozycji różnych polityków. Krótko mówiąc, nasza polityka wygląda inaczej, niż ją opisują media. (…)Mam wrażenie, że oni słuchają i biorą poważnie głosy grupki malkontentów i sądzą, że to jest prawdziwa wiedza o sytuacji w partiach. Ponadto, to pewnie wynika z ich zawodu, żyją mitami medialnymi. Pewnym ludziom przypisują pozycję, której oni nie mają, tworzą jakieś hierarchie, których nie ma.
I jeszcze prawdziwa perełka:
(GP) – Czy przeczytał Pan raport Platformy o rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych?
(JK) – Nie. Ale powstanie tego raportu to dowód na to, że ta partia przyjęła rolę totalnej opozycji.
Wspaniałe, wspaniałe, wspaniałe! Oni tacy są. Dodajmy do tego Leppera i Giertycha. Jeśli ktokolwiek napisze o nich „w niewłaściwy sposób”, to zaraz odsądzają go od czci i wiary. Co mówią? Ano, że niektóre środowiska (PO i lewica) są bardzo wpływowe w niektórych mediach zachodnich, że teksty w „FT” czy „The Economist” są pisane w Polsce „na zamówienie” i tym podobne banialuki. Tylko, czy w tym kontekście GP lubi Premira czy nie lubi? Ot zagwozdka.
Analiza językowa koalicjantów zaczyna mnie wciągać. Może coś jeszcze się pojawi.


Komentarze
Pokaż komentarze