Zwracam uwagę, że stwierdzając oświadczenie nieprawdy przez dwóch sędziów TK popełnia się błąd logiczny (formalny). Opiera się on na założeniu, iż świadomie i dobrowolnie współpracowali z służbami PRL, bo zostali zarejestrowani jako kontakty operacyjne.
Błąd polega na tym, że pierwsza część (o świadomej i dobrowolnej współpracy) jest praktycznie niedowodliwa, opiera się wyłącznie na zapisie w notatce; w najlepszym wypadku jest jednostronna - czyżby Foxx et consortes aż tak wierzyli w prawdomówność esbeków? Z pierszej części nie wynika druga. Nie występuje również relacja przechodniości. Całe wnioskowanie obciążone jest błędem błędnego koła (circulus vitiosus in demonstrando).
Po wtóre, błędem niemal identycznym jest twierdzenie, że najpierw sędziowie muszą podlegać ustawie, a potem ją osądzać. Choć tutaj wnioskowanie jest nieco bardziej złożone. Ustawa obowiązuje - jest więc konstytucyjna oraz podlegają jej wszyscy - podlegają jej więc także sędziowie TK, a zatem jeśli znaleźli się w archiwach IPN, a nie przyznali się do tego, to na mocy ustawy należy uznać ich za składających fałszywe oświadczenie, a zatem nie mogą orzekać/sprawować funkcji sędziego TK (w ogóle). Tymczasem TK zmierza do wykazania licznych błędów logicznych zawartych w ustawie, które to wady (zob. wczorajsze pytania sędziego Jerzego Stępnia) uniemożliwiają prawidłową ocenę zarówno oświadczeń, jak i samej treści ustawy (a szczególnie interpretacji dokumentów z IPN).
Zapędy erystyczne w PiS biorą niestety górę nad kulturą umysłową. Jeżeli bowiem ustawa zawiera poważne błędy (logiczno-formalne), to przedstawienie powyższego wnioskowania w istocie UNIEMOŻLIWIA jakiekolwiek orzeczenie w jej sprawie.
Zabiegi władzy wykonawczej (rządu) oraz ustawodawczej (sejmu) zmierzają do zablokowania działalności instytucji konstytucyjnej. Czym innym jest wypowiadanie opinii na temat TK (nawet jeśli zgodzimy się, że TK jest ciałem politycznym), a czym innym sączenie jadu i straszenie oraz sztuczki z wyciąganiem kwitów.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)