Actonik Actonik
42
BLOG

Jak to poddałem się psychoanalizie Venissy

Actonik Actonik Polityka Obserwuj notkę 1

Venissa zapytała:

Actonik, a odpowiedz mi najpierw:

1. Czy palisz papierosy i/bądź chętnie sięgasz po piwo?

2. Czy preferujesz raczej PO, lub lekko 'skęcasz' w swych preferencjach politycznych w lewo?

To drugie pytanie jest dodatkowe, bo od pewnego czasu interesuję się korelacjami: preferencje muzyczne a preferencje polityczne...

I pytanie zasadnicze:

Jak często słuchasz utworów Pendereckiego i czy rzeczywiście wybrałbyś jego kompozycje do grupy najbardziej ulubionych utworów muzycznych?

a ja odpowiadam

nieco skołowany:


1. Nie tylko nie palę, ale wręcz fizjologicznie nie toleruję smrodu tytoniowego. Zwalczam od maleńkości i przeżywam długo (zatruciem organizmu) dłuższe towarzystwo palących. Piwo pijam od 26 roku życia. Jako zagorzały Milanista najchętniej obserwując jak kopią w piłkę na połaci trawnika o wymiarach mniej wiecej 100 na 60 metrów.

2. Jeśli idzie o moje preferencje polityczno-społeczno-gospodarcze, to polecam wyniki sondażu u Jacka Ka. Na wykresie można mnie znaleźć tam całkiem w prawo, trochę na dole...

Pendereckiego słuchałem ze wzruszeniem i emocjami dopiero po Beethovenie, kapelmistrzach Renesansu, Bernsteinie. Pierwszego odsłuchania Trenu Ofiar Hiroszmy nie zapomnę do końca życia (jak łez dziesięciolatka przy Piatej Symfonii czy dworzakowskiej Z Nowego Świata). Potem Penderecki, Lutosławski (i wielu, wielu innych) stawali mi się coraz bliżsi. Nie twierdzę, że to łatwa muzyka. Ale tyle w niej ciekawych rzeczy, że nie potrafię sobie odmówić okazji do posłuchania.

Nie mam czasu chodzić na koncerty. Ale gdybym mógł ułożyć prywatny program, to posłuchałbym Debussy'ego (po dłuuugim zastanowieniu: jednak Popołudnie Fauna) z Ravelem (Pawana na śmierć Infantki), potem Strawińskiego (Symfonię Psalmów), coś nowego Arvo Paarta i 2 koncert wiolonczelowy Pendereckiego. Następnym razem szukałbym już samych nowości.

Uwielbiam słuchać dobrej muzyki. Chcę być zaskakiwany i szanowany. Bo język muzyki to przede wszystkim wysmakowana przygoda intelektualna. Estetyzująca forma zgłębiania bytu.

Jeśli zdołasz to jakoś ogarnąć Venisso (czyżby dało się z tego wykoncypować "lewicowość"?) to dodam, że czcząc Roberta Frippa i King Crimson, słucham zauroczony Toola, ale i z przyjemnością nowsze kwiatki (Maximo Park, My Chemical Romance, Coldplay, Kean, czasem Muse, Strokes, CocoRosie), wracam coraz chętniej do Beatlesów, Pink Floyd, Dream Theater czy Liquid Tension Experiment. Że wspomnę niesłabnącą namiętność do Piotrusia (Gabriela) i Kasi (Bush). Coś pominąłem? Caaaaaaaaaałą masę!

Problem w tym - Venisso - że do wielu utworów nie muszę wracać (bo nawet nie mam jak), a i tak żyją we mnie. Nawet mi się śnią. Bo mi się śni muzyka.

Zatem - do dzieła!

PS Będzie jeszcze kiedyś o literaturze.

Actonik
O mnie Actonik

"Granice mojego języka są granicami mojego świata". Ludwik Wittgenstein "Traktat logiczno-filozoficzny"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka