Actonik Actonik
234
BLOG

Pogaństwo na usługach polskich neonazistów

Actonik Actonik Polityka Obserwuj notkę 5

Próba odrodzenie religii słowiańskiej służy wyłącznie obudzeniu prymitywnych odruchów, w otoczce rzekomego mistycyzmu, głębi, którą ponoć ma gwarantować obudzenie starych bogów.

(więcej w komentarzu poniżej).

 

Neopoganie z Zadrugi nie będą mogli świętować we Wrocławiu Nocy Kupały, czyli „święta przesilenia letniego".

To kara za faszystowskie hasła i symbole podczas demonstracji na Dzień Wiosny (21 marca 2007), zorganizowanej wspólnie z Narodowym Odrodzeniem Polski.

Prezydent Rafał Dutkiewicz zgodził się na przemarsz ulicami Wrocławia 21 marca, bo uznał, że jej organizatorzy to legalnie działające organizacje i dopełnili wszelkich formalności. Teraz już ma obawy. Świętowanie wiosennego przesilenia zamieniło się bowiem w nazistowski szoł. Wrocławska Gazeta Wyborcza rozmawiała z ukrywającym się pod inicjałem „działaczem” Zadrugi Dariuszem P. Jest on oburzony decyzją prezydenta Wrocławia: - To nie miała być żadna manifestacja polityczna, a obchody słowiańskiego święta. Kultywujemy starą słowiańską tradycję i mamy do tego prawo. To nie powinno dziwić. Zapowiada, że Zadruga i tak zorganizuje obchody: - Jak katolik chce iść do kościoła, to nie musi się pytać prezydenta o zgodę.

Dariusz P. nie zgadza się z postawionymi mu przez prokuraturę zarzutami. Zapewnia, że 21 marca jego organizacja nie głosiła rasizmu i nie pochwalała faszyzmu. Zaś swastyki na flagach Zadrugi to - jak mówi - stare słowiańskie symbole. Od wydanego teraz zakazu Zadruga odwołała się do wojewody. A potem zamierza jeszcze odwołać się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. (oprac. za Gazeta.pl całość)      I jeszcze o zarzutach dla NOP

 

Komentarz:

Mamy tu jak na dłoni – chciałoby się rzecz: klasyczne – wykorzystywanie religii do celów niskich (nie będę polityką nazywał rasizmu, nazizmu, nienawiści). Próba odrodzenie religii słowiańskiej służy wyłącznie obudzeniu prymitywnych odruchów, w otoczce rzekomego mistycyzmu, głębi, którą ponoć ma gwarantować obudzenie starych bogów.


Religia może być wykorzystywana przez fanatyków (najczęściej dotyczy to tzw. wielkich religii światowych), albo rozmaitych wykolejeńców (religia germańska wskrzeszana przez hitlerowców). Oczywiście – nie tylko. Do symboliki religijnej chętnie odwołują się politycy, którzy – słusznie – przeczuwają, jak wielki potencjał społeczny rozbudzają te symbole. Dlatego prezydent, jeśli nie napotka z tego tytułu walnego potępienia, chętnie klęknie (na wyściełanym klęczniku) w głównej nawie katedry, podczas ważnych religijno-patriotycznych uroczystości. Dlatego posłowie głośno będą krzyczeć „Tak mi dopomóż Bóg”, albo ruszą forsować ustawy intronizacyjne.

Czy w takim razie przekonanie (mówią, że „liberalne”) o prawie każdego do wyznawania tego, co zechce (wolności religijnej) oraz upubliczniania tego zostało decyzją prezydenta Wrocławia naruszone?

Nie.

Z przynajmniej dwóch powodów (pomijam argumentację prawniczą, bo o tym rozstrzygnie sąd, a poza tym są one oczywiste). Pierwszy nazwałbym ontologicznym (odnoszącym się do istoty i natury religii), drugi zaś – etycznym.

Argument ontologiczny. Religia polega na pewnym uporządkowaniu świata (omówię to przy innej okazji). Może odwoływać się do sacrum różnie pojmowanego. Jedna rzecz jest jednak podstawowa. Nawet, kiedy splata się z polityką (rozumianą, jako sfera aktywnego urzeczywistniania pewnych wizji społecznych za pomocą instytucji umożliwiających sprawowanie władzy oraz osiąganie określonych celów – to robocza definicja, nie przypisuję jej nadzwyczajnego znaczenia), to i tak religia DOMINUJE. Możemy wtedy mówić o teokracji, bo wszystko jest podporządkowane przekonaniom religijnym. Jeżeli jednak religia zostaje podporządkowana innym celom, lub pełni inne funkcje (podrzędne), to wtedy po prostu przestaje być religią. Staje się co najwyżej zbiorem swobodnie interpretowanych treści religijnych (a raczej, jako takie określanych).

Innymi słowy religia albo jest niezależna od polityki, ekonomii itd., albo nad nimi dominuje. W przeciwnym wypadku przestaje być religią.

Argument etyczny. Religia jest przede wszystkim rodzajem relacji wobec sacrum (o tym też będzie mowa w innym miejscu i czasie). Wymaga zdefiniowania tej relacji. To, z kolei, ma określone skutki społeczne. Może być przecież taka forma religijności, która zakłada składanie ofiar z ludzi. Społeczeństwo chroniące wolność religijną musi też ważyć racje mniejszych wspólnot i chronić prawa jednostki. Osobiście uważam, że przemoc jest formą wyrodzenia się religii (to już na pewno wymaga szczegółowego objaśnienia). Uważam wręcz, iż każdy, kto religijnie motywuje przemoc w rzeczywistości zwalcza religię jako taką.

Actonik
O mnie Actonik

"Granice mojego języka są granicami mojego świata". Ludwik Wittgenstein "Traktat logiczno-filozoficzny"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka