Actonik Actonik
86
BLOG

Zaniemówiłem, bo Gilowska przemówiła

Actonik Actonik Polityka Obserwuj notkę 3

Dzisiejszy "Dziennik" przynosi takie rzeczy, że aż zaniemówiłem. Niby ideolo, a jednak znacznie bardziej - zwyczajnie - ciekawe.

Wklejam poniżej pro memoria.

 

Zyta Gilowska zaskoczyła mnie tym, że - po miesiącach ślizgawki ideowej - odezwała się w starym stylu. Po prostu przemówiła, jakby nie była min.fin w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Nie chcę nawet się domyślać, co ją za to spotka.

Elmar Brok powiedział to, co i ja przeczuwam. Jasne, wielu uzna to za element sprytnej politycznej gry na osłabienie polskiej linii negocjacyjnej. Mówi ogólnikami, sloganami. Ktoś pewnie uzna, że - jak wszyscy po tamtej stronie - straszy i odgraża się, jacy to Polacy są nie fair... Myślę tymczasem, że Unia jest ogólnie zmęczona sobą, a Polska staje się - na własne życzenie - kozłem ofiarnym unijnej frustracji. Zastanawiam się, dlaczego inni inteligentnie pogrywają cudzymi słabościami, by w ostatniej chwili osiągnąć zamierzony cel, a Polska kompromituje się na wejściu, by potem moloznie odzyskiwać twarz. Zdecydowanie natomiast jestem zdania, że rząd obecny niewłaściwie definiuje cele w polityce zagranicznej (wiem, że brzmi to zdawkowo, ale nie mam teraz czasu na rozwlekłe tłumaczenie).

Z drugiej strony wielu pomysł Kaczyńskich na politykę unijną popiera. Dzisiaj rano w Trójce RPO Janusz Kochanowski chwalił "inteligentną" grę polskiego rządu w tej sprawie.

Alain Finkielkraut nie powiedział niby nic innego poza tym, do czego przekonywałem znajomych (niewiele pisałem, bo nadziałbym się na brzytwy zwolenników lustracji w wydaniu Braci K.) Ale teraz - z jakiegoż to powodu? - nagle się taka mowa podoba!

 

Źródło więc oczywiste - "Dziennik". Oto, co w nim znalazłem:

 

Zaskakująca deklaracja minister finansów

2007-06-13 11:24 Aktualizacja: 2007-06-13 11:50

Gilowska: W Polsce nie opłaca się legalna praca

Takie słowa jeszcze nigdy nie padły z ust ministra finansów. "W Polsce nie opłaca się legalnie pracować" - mówi otwarcie Zyta Gilowska. W ten sposób chce przekonać posłów do obniżenia składki rentowej. "Wtedy pensje osób z umową o pracę wzrosną o 9 proc. netto" - tłumaczy minister finansów.

Gilowska ma nadzieję, że Sejm obniży składkę rentową jeszcze w tym tygodniu. I dzięki temu już w lipcu Polacy dostaną "na rękę" pensje o 9 proc. wyższe.

"Teraz ludzie wolą pracować na czarno, bo składki, którymi obciążona jest praca legalna, są zniechęcające zarówno dla pracowników, jak i pracodawców" - uważa Gilowska.

W ten sposoób tłumaczy, dlaczego tylko niewiele ponad połowa Polaków w tzw. wieku produkcyjnym podejmuje legalną pracę. "Pod względem bierności zawodowej jesteśmy na pierwszym miejscu w Europie" - przyznaje minister finansów.

Jacek Krawczewski/IAR

 

 

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Niesamowity (zapewne "wiedzący" gnostycy polityczni obśmieją mnie jako naiwniaka) wywiad:

Elmar Brok dla DZIENNIKA

2007-06-12 21:43 Aktualizacja: 2007-06-13 01:10

"Polskie weto skończy się krachem UE"

Jeżeli Polska zawetuje prace nad unijną konstytucją, to będzie krach całej Unii Europejskiej - mówi DZIENNIKOWI Elmar Brok, wpływowy chadecki polityk.

Marek Orzechowski: Martwi się pan polską groźbą umierania za pierwiastkowy system głosowania w Radzie Unii Europejskiej?
No cóż, ja sam mógłbym oddać życie co najwyżej za moją żonę, a nie za system pierwiastkowy… Polacy powinni wreszcie zrozumieć, że bez gotowości do kompromisu nie ma mowy o europejskiej wspólnocie. Jeśli Polska oczekuje od Unii Europejskiej wsparcia w sprawach energetycznych, to nie może odmawiać swojej pomocy pozostałym członkom wspólnoty w innych, ważnych dla nich kwestiach. Zresztą może Polska po prostu nie potrafi zdefiniować swoich narodowych interesów?

Wspominał pan o kompromisie. Jak mógłby wyglądać?
Kompromis to zawsze spotkanie w połowie drogi. Żeby rozwiązać wszystkie ważne problemy Unii Europejskiej, potrzebujemy najpierw fundamentów prawnych, których teraz nie mamy. Ustalanie tych spraw ciągnie się w nieskończoność, tak dalej być nie może.

A jeżeli jednak Polska zawetuje prace nad unijną konstytucją, to co wtedy?
To będzie krach całej Unii Europejskiej. Wspólnota będzie przez jakiś czas dreptała w miejscu, aż wreszcie kilka ważnych, ale już znudzonych tą sytuacją krajów uzna, że ktoś nie dorósł do czekających go wyzwań. I w końcu dojdzie do nowego podziału Europy. Do tego nie powinniśmy za żadną cenę dopuścić, bo naszym fundamentem i bazą jest wspólnota 27 państw o równych prawach.

Jak mógłby wyglądać ten nowy podział Europy?
Jasno naszkicował go już premier Belgii Guy Verhofstadt. To byłaby unia polityczna 13 państw. Gdyby do tego rzeczywiście doszło, byłoby to złe dla Europy. Ale jeżeli nie uda się osiągnąć kompromisu w sprawie konstytucji, to ten scenariusz podziału jest bardzo realny.

Czy Unia Europejska naprawdę potrzebuje tej konstytucji? Może mogłaby z niej zrezygnować?
To nie jest sprawa Unii dzisiejszej, to była już sprawa Unii wczorajszej, która musiała się przygotować na przyjęcie nowych członków. Przed nami stoi tyle wyzwań, że nie będziemy sobie w stanie poradzić bez nowych regulacji prawnych. Kto tego nie rozumie, nie rozumie wcale Unii.

Rozczarowało pana stanowisko Polski?
Na to pytanie będę mógł odpowiedzieć po zakończeniu szczytu UE w Brukseli w przyszłym tygodniu, ale już same polskie groźby nie sprzyjają idei europejskiej integracji.

Czy przyszłotygodniowy szczyt będzie aż tak ważny?
Od wielu lat nie było tak ważnego spotkania. Ten szczyt zadecyduje o tym, w którą stronę pójdzie Unia Europejska i jak sobie poradzi w świecie.

A jest pan sobie w stanie wyobrazić Unię bez Polski?
Nie, nie wyobrażam sobie tego. Taki obrót sytuacji nie leży zresztą w interesie samej Polski. Kiedy pomyślę o tych 80 proc. Polaków, którzy deklarują, iż chcą, by ich kraj należał do Unii, jestem przekonany, że prędzej czy później poradzą sobie z tym kryzysem w Polsce.


*Elmar Brok jest wpływowym chadeckim politykiem, wieloletnim przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego, członkiem Konwentu Konstytucyjnego, a obecnie sprawozdawcą do spraw przyszłości Europy i konstytucji.

 

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

a na koniec zapowiedź zapisu z debaty Alaina Finkielkrauta z Pawłem Śpiewakiem:

 

Debata Dziennika

2007-06-13 02:33

"Jestem przerażony polską lustracją"

Słynny francuski filozof Alain Finkielraut był gościem debaty DZIENNIKA o lustracji i totalitaryzmie. Jego partnerem w dyskusji był Paweł Śpiewak, socjolog, polityk Platformy Obywatelskiej. Poglądy Finkielrauta są ostre i bezkompromisowe. Przez wielu Francuzów uważany za jedynego sprawiedliwego wśród intelektualistów, przez swoich adwersarzy bywa oskarżany o rasizm i autorytarne sympatie.

 

(...) "Jestem przerażony ostatnią kampanią lustracyjną" - powiedział Finkielkraut w pierwszych zdaniach swojego wystąpienia. "Nosi ona wszelkie cechy działania totalitarnego". Zastrzegł, że nie jest przeciwny rozliczeniom z komunizmem i że nie kwestionuje prawa ludzi skrzywdzonych przez dawny system do poznania i upublicznienia prawdy. Otwarcie archiwów bezpieki w zupełności jednak by wystarczyło do osiągnięcia tego celu.

Zło lustracji nie polega bowiem zdaniem Finkielkrauta na demaskowaniu donosicieli, lecz na automatyzmie orzekania o winie. Nasz gość podkreślił, że prawda musi być kompletna, co sprawia że składają się na nią nie tylko rzeczy oczywiste, lecz również mnóstwo niedomówień i dwuznaczności. Poznanie prawdy o polskim komunizmie nie jest zatem możliwe na skróty, na podstawie dwuwartościowych deklaracji "byłem, nie byłem tajnym współpracownikiem”. Stwierdzenie, kto rzeczywiście był w czasach komunizmu szują, jest możliwe tylko na podstawie dokumentów dotyczących konkretnej osoby - donosów, które pisała i które pisano na nią. (...)

Odpowiadając na padające z sali głosy domagające się ukarania komunistycznych agentów, francuski filozof stwierdził, że problemem poważniejszym niż rozliczenie przeszłości jest dla Polski obecna działalność - jak stwierdził - klerykała, nacjonalisty i ksenofoba, który został ministrem edukacji narodowej. Swój sprzeciw wobec lustracji Finkielkraut osadził także w szerszym filozoficznym kontekście.

Dwuwartościowa logika oświadczeń lustracyjnych jest według niego typowa dla każdego myślenia totalitarnego, opartego na postrzeganiu świata w kategoriach zła lub dobra, poglądów słusznych lub błędnych, sprzymierzeńców lub wrogów. Jest to sposób myślenia szczególnie atrakcyjny dla ludzi młodych, którzy przejawiają według Finkielkrauta naturalną skłonność do czytelnych i rewolucyjnych rozwiązań. To dlatego zagrożenie totalitaryzmem jest ciągle aktualne.

 

Redaktorzy Dziennika musieli dodać "coś od siebie", ale i tak nieźle:

 

"Sprowadzając Finkielkrauta DZIENNIK dokonał przełomu w polskim sporze o lustrację, podnosząc go z poziomu personalnego sporu do rangi filozoficznej debaty. Przez ostatnie osiemnaście lat argumenty w tym sporze nie uległy zasadniczym zmianom. Zwolennicy lustracji przedstawiali ją jako warunek budowy rzeczywistej demokracji, przeciwnicy - jako wstęp do faszystowskiej dyktatury.

Finkielkraut pozornie dołączył do obozu przeciwników. W odróżnieniu od nich opowiedział się jednak za szerokim otwarciem archiwów i - co ważniejsze - odwołując się do rzetelnej filozoficznej analizy pokazał, na czym związek między lustracją a totalitaryzmem miałby polegać. Z Pewnym zaskoczeniem dowiedział się od Pawła Śpiewaka, że nie tylko zwolennicy lustracji są bliscy osunięcia się w totalitarną mentalność. My zaś przekonaliśmy się z jak dużym zainteresowaniem i zaniepokojeniem polskie spory polityczne obserwowane są za granicą."

 

 

Actonik
O mnie Actonik

"Granice mojego języka są granicami mojego świata". Ludwik Wittgenstein "Traktat logiczno-filozoficzny"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka