Podobno nadchodzą wybory. Na kogo głosować? Najlepiej na idealnego polityka! Gdzie go znaleźć?
Zastanawiałem się czy w Polsce znalazłbym polityka idealnego. Godnego poparcia bezwarunkowo. Szczerego, ideowego, oddanego sprawie, bezkompromisowego. Stawiającego mocne i jasne fundamenty władzy, a przy tym przejętego dolą zwykłych ludzi. I okazało się, że jest!
Zacznę od przytoczenia mocnego sformułowania tego Polityka. Musimy jednak pamiętać o okolicznościach, w których zostały wypowiedziane. Nie dajmy się zwariować. Nie straszmy od razy zagrożeniem dla demokracji, budowaniem totalitaryzmu, bądź dyktatury. To po prostu wyrażona - może zbyt jasno -ocena innych polityków. A tego, przecież, nikomu odmówić nie możemy. Do rzeczy zatem. Scharakteryzujmy Polityka Idealnego.
J.M.Rymkiewicz nie wzdryga się przed wieszaniem polkityków, władców, ludzi z "elit". Jednak istnieje partia, która mówi o tym otwarcie. Wprost.
Zacytujmy Przywódcę tej partii: "I teraz już wiem, że przydałoby się paru politykom powiesić ich (...)" *.
Podoba mi się w Przywódcy to, że nie kłamie, że chce być uczciwy do bólu. "Chcemy być do końca, do bólu uczciwi (...). Mam szansę przekonać ich [wyborców], że nie kłamię..." Z dumą pokazuje bowiem siebie takiego, jakim jest. Nie ucieka się do żadnych sztuczek spin doktorów, medialnych doradców od marketingu politycznego. Po prodtu podchodzi on do elektoratu, a oni "widzą mnie, a nie jakiegoś nieruchoego, uśmiechniętego i zrobionego przez stylistów gościa". Nie używa nawet pudru!
To charyzmatyczny przywódca, zdolny przyciągać ludzi. Mówi: "Widziałem siebie na wiecu i wiem. I ludzie którzy są blisko mnie, twierdzą, że mam w sobie pewną dobroć, ludzie lgną do mnie. Mam, to śmiało moge powiedzieć, charyzmę".
Budująca jest trzeźwość przywódcy. Ma on świadomość, że nie wszyscy podzielają jego pogląd na wiele spraw. Nie każdemu podoba się to, co głos, a już najmniej to, co robi. Tak być musi. Przyświecają mu bowiem szczytne cele! Chce zmieniać, musi pokonywać opór.
Owszem, ma bliskich, oddanych sobie i szczerze zaangażowanych ideowców. "Stojąc na ziemi (...) zawsze widzimy ten pierwszy szereg, ucieszony na nasz widok (...), widzimy zawsze łzy wzruszenia..."
Ale musi trafić do tych nieprzekonanych. Zauważa przecież także tych z odleglejszych szeregów. "Nie każdy mnie lubi. W dalszych szeregach - muszę przyznać szczerze - zobaczyłem sceptyczne reakcje, niektórzy wzruszali ramionami, pukali w czoło". No tak. Tego nie można zostawić biegowi wydarzeń. Nad tym też trzeba umieć zapanować.
Tamci z tyłu, nieprzekonani, obojętni, jeszcze nie wiedzą, że są z nim. Choć wydaje się im, że patrzą z dystansu, że potrafią prawidłowo ocenić, to jednak się mylą. Ale spokojnie. Przyjdzie otrzeźwienie. Przywódca i jego partia przyniosą także im prawdziwe oświecenie.
Są jednak tacy, którzy z góry, z zasady nie tylk onie wespieraja tego polityka, ale wręcz bezpardonowo go atakują. Zwłaszcza w obliczu nadchodzących wyborów taka wiedza jest niezbędna. Sam to wyznaje i to w dwukrotnie! "Wiem, że nie mogę liczyć na wsparcie TVN" oraz "Mam wrażenie, że będę atakowany w tej stacji". Ma też wyrobioną opinię o "Gazecie Wyborczej": "GW twierdzi, że ma monopol na mądrość..."
W chwili szczerości przyznaje ten polityk, że bierze pod uwagę możliwość zamachu na siebie. Sprawa musi być poważna, bo - jak wiadomo - BOR nabył niedawno spory zapas broni długiej. Ma jednak nadzieję, że do zamachu nie dojdzie, bo - jak sam zauważa "na zamach trzeba zasłużyć."
Nie dokonuje medialnych linczów na swych politycznych przeciwnikach, nie podpuszcza dziennikarzy, nie daje im cynków, ani przecieków. Nawołuje do zjednoczenia. Do poczucia się wspólnotą. Solidaryzmu i patriotyzmu wyrażanych konkretnymi działaniami. On sam nie obawia się dobrotliwego i rodzinnego traktowania ludzi ze swego otoczenia. "Mam wrażenie, ze ludziom nikt dziś nie mówi ciepłych słów" - zauważa. MA poczucie, że jest dobrym człowiekiem: "Czuję się dobrym człowiekiem, będę to robił" - dodaje.
Ma przy tym świadomość własnych słabości. Ta cecha szczegołnie ujmuje mnie w politykach. Umiejętność przyznania się do pomyłki, rozliczenia tych, którzy zawiedli, bezkompromisowe i odarte z sentymentów przywracanie normalności. Tak, to mnie bierze! "Wiedzcie o tym, że nie jestem doskonały, jestem taki jak wy i nie wszystko uda mi się zrealizować' - zaznacza.
Jest nieśmiały - z natury. Ale walczy z tym dzielnie. W polityce. Bo - jak wiadomo - nie ma lepszego miejsca, ani sposobności, zeby walczyć z własnymi słabościami.
Im więcej wiem o tym polityku, tym bardziej mi imponuje. Nawet jego Małżonka jest osobą światłą i przepojoną życiową mądrością. Uważa na przykład, że "Męża stanu obowiązuje pewne dostojeństwo". No proszę!
* Właściwie to cytat ten brzmi: "I teraz już wiem, że przydałoby się paru politykom powiesić ich na własnych billboardach. Wiszać tam i patrząc z góryna ludzi, można zauwazyć nowe, ciekawe rzeczy". Ale mi nie pasowało do kontekstu, więc sobie wyrwałem, to co mi pasowało. Taki zabieg dziennikarski. Pozostałe cytaty też tak pozabiegałem. Wszystkie pochodzą z wywiadu zamieszczonego w "Przekroju" 35/2007. Rozmawiał Piotr Najsztub.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)