Actonik Actonik
30
BLOG

Prezes sekty politycznej

Actonik Actonik Polityka Obserwuj notkę 9

Premier Jarosław Kaczyński udzielił kampanijnego wywiadu "Rzeczpospolitej". Wystąpił w nim jako przywódca sekty politycznej, prezentując charakterystyczny dla tego typu ludzi zlepek sądów o świecie i ludziach.

Joanna Lichocka i Paweł Lisicki starali się reagować trzeźwo. Nie wiem, w jakim stopniu tekst został podredagowany. Nawet jeśli, i tak wniosek jest jeden: J. Kaczyńskiemu wszystko kojarzy się ze wszystkim. To, co mu się kojarzy jest złe i napastliwe od jego adresem. Cierpiąc na tę manię prześladowczą, wierzy równocześnie, że jej ulegając jest racjonalny i obiektywny.

Rozumiem walkę wyborczą, rozumiem, że stosuje się rozmaite chwyty, taktykę i podporządkowuje wystąpienia strategii wyborczej. Nie rozumiem jednak, jak można pełnić najważniejszą funkcję państwową, zdradzać symptomy paranoi i cieszyć się ogromnym poparciem społecznym. To znaczy, potrafię to sobie jakoś wytłumaczyć, zracjonalizować właśnie to zjawisko. Jestem jednak przerażony

Uwaga! Równie mocno drażni mnie elokwencja Bronisława Komorowskiego, błyskotliwość Romana Giertycha, precyzja Wojciecha Olejniczaka. Jeśli ktoś czytał "Wahadło Foucalta" U.Eco, zrozumie, co chcę powiedzieć. W tej genialnej książce został pokazany światek ludzi ogarnietych obsesyjnym poszukiwaniem globalnego spisku, układu właśnie. Lista "masek", pod którymi się ów światowy układ chowa zajmuje całą książkę. [Dygresja: nie pojmuję, dlaczego nikomu z atakujących mierny "Kod da Vinci" nie skojarzyło się "Wahadło" jako broń atomowa].

Sęk w tym, że PiS zamienił się w sektę, ślepo zapatrzoną w swego Prezesa. Co powie, to wyznawcy za wszelką cenę starają się zmaterializować.

Przeczytajmy ten fragment uważnie. Zwróćmy uwagę, jakich zwrotów dokonuje Premier, jak unika sensu, jak płynnie przeskakuje (niczym flisak po spławianych kłodach) z wątku na wątek...

"RZ: Może złe stosunki z mediami kreuje pan świadomie, by budować tę polaryzację: PiS kontra reszta świata?

JK: Tak nie jest. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ta zła prasa, w wielkim skrócie myślowym i z uwzględnieniem wszystkich wyjątków, jest po prostu wynikiem złych stosunków mojego rządu z oligarchią. Zdecydowana większość mediów jest w istocie pod kontrolą oligarchii.

RZ: Wydawnictwa takie jak Axel Springer, Edipresse czy Agora są pod kontrolą oligarchii?

Według mojego rozeznania w niemałej mierze tak. W przypadku Agory dochodzi do tego czynnik bardzo intensywnie ideologiczny. To środowisko ma silną wolę panowania ideologicznego w kraju, co się mu przez lata udawało z fatalnym skutkiem dla Polski. Ale żeby było jasne - obawiam się, że związki finansowe Agory z układem oligarchicznym w Polsce też istnieją.

Pan ma wiedzę czy sobie ot tak przypuszcza?

Przypuszczam. Nie potrafię w tej chwili państwu zilustrować tego przykładami.

I tak oto zaatakował pan Agorę, sugeruje jej pan niejasne związki z oligarchami, już gdzieś w tle widać szarą sieć i układ. Czyli zrobił pan takie rytualne "łubu dubu", to chyba się pan nie zdziwi, jak znów będzie krzyk?

Państwo chyba nie czytają "Gazety Wyborczej". To, co się tam wyprawia, to "Trybuna Ludu" z 1953 r. Atak na nas przekracza wszelką miarę. Barańskiego potrafią zostawić w tyle. Agora nie może nie mieć związków z oligarchią, jeżeli jest wydawnictwem na dużą skalę, a w Polsce gospodarka w niemałej części jest w rękach postkomunistycznych oligarchów. I w związku z tym zamówienia na ogłoszenia, reklamy, promocje są w ich rękach.

Jak się mówi takie rzeczy, trzeba mieć twarde fakty, bo inaczej widzi pan na całym mieście rozplakatowane słowo - oszczerstwo...

Sądzę, że ci, którzy rozwieszają, nie podpisując tchórzliwie tych nekrologów, nie wygrają na tym. Generalnie uważam, że nasi przeciwnicy, idąc przez cały czas tą linią furiackiego ataku, dają raczej upust swojemu brakowi kultury, niż jakiemuś rzeczywistemu, przemyślanemu planowi politycznemu. Oni są straszliwie źle wychowani i agresywni.

Mówi pan o autorach tych plakatów?

Nie. Mówię o Klubie Parlamentarnym PO. Są oczywiście w nim wyjątki, ale w większości to są straszliwie niegrzeczni ludzie. To jest po prostu pewna cecha kulturowa, która się okazała funkcjonalna, jeżeli chodzi o możliwość awansu w III RP."

 

Tyle Premier w "Rzeczpospolitej".

Przeanalizujmy.

Ciąg logiczny jest taki: media-oligarchowie-stalinizm-PO.

Wszyscy są Jego osobistymi wrogami.

Dlaczego? Bo tworzą układ.

Jakie ma dowody? Domysły.

Co uprawdopodobnia wnioski płynące z tych domysłów? To, że nie podoba się im działalność Kaczyńskiego (jako uosobienia PiS).

Dlaczego się nie podoba? Bo czują się zagrożeni.

Dlaczego czują się zagrożeni? Bo PiS robi dobrze.

Dlaczego PiS robi dobrze? Bo robi im źle.

Dlaczego robi im źle? Bo to przeciwnicy, którzy zawładnęli Polską.

Kiedy będzie dobrze? Kiedy się ich pozbędziemy.

Skąd wiadomo, że to oni? Z domysłów Jarosława Kaczyńskiego.

Skąd wiadomo, że te domysły są trafne? Gdyby JK się mylił, to wymienieni nie byliby jego wrogami.

Klasyczne błędne koło we wnioskowaniu.

Jeżeli tak dalej pójdzie, to znaczy, jeżeli ten sekciarski styl uprawiania polityki w okresie kampanii wyborczej podejmą inni - a szczególnie PO (LiD mimo rozpaczliwych prób, chyba liczyć się nie będzie) - to stoczymy się na poziom Kolumbii i Gwatemali. Może bez wojny domowej, ale w totalny chaos polityczny. Obym się mylił.

Kiedy w prasie pojawią się równie absurdalne, bądź poruszające wypowiedzi innych polityków aspirujących do zasiadania w Parlamencie - zareaguję. Upraszam PiSoholików o powściągliwość.

 

Actonik
O mnie Actonik

"Granice mojego języka są granicami mojego świata". Ludwik Wittgenstein "Traktat logiczno-filozoficzny"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka