Staram się jak mogę. Tematów wyborczych jednak nie uniknę. Postaram się jak najbardziej ogólnie, choć i tak będzie o konkretach i szczegółach...
Rzecz dotyczy znanego i opisywanego przynajmniej od czasu Friericha Nietschego* mechanizmu RESENTYMENTU.
W jednym ze znaczeń resentyment określa postawę polegającą na podnoszeniu własnej wartości poprzez umniejszanie wartości innych. Mniej węcej tak, jakby człowiek niskiego wzrostu poobcinał wyższym od siebie nogi powyżej kolan, aby przewyższać ich o głowę. O, pardon - od razu wyszło politycznie...
Resentyment - w wersji pierwotnej - jest emocjonalnym stosunkiem do otoczenia, bliźnich, wydarzeń, nacechowanym pragnieniem odwetu. Można wcale nieźle funkcjonować, kierując się prawie wyłącznie resentymentem. Kiedy emocja się utrwali, albo zostanie wyparta w sferę nieświadomości, możemy obserwować przedziwne postawy i światopoglądy ukształtowane właśnie w oparciu o resentyment.
Sporo miejsca w Salonie24 poświęca się temperaturze i stylistyce kampanii. Debatujący najczęściej wytykają politykom nadmierną emocjonalność, pustosłowie, brak programu. Niestety, to właśnie należy do istoty resentymentu. Racjonalność jest cechą wtórną i na usługach resentymentu. A resentyment polityczny przybiera postać szczególnie odrażającą. Bo całkowicie AMORALNĄ.
Konkrety? "co się będę wysilał - zacytuję opinię blogerską:
[z Matki_Kurki]
Różnie się mówi o różnych ludziach. Mówi się, że ludzie są dziedzicami, spadkobiercami i kontynuatorami dorobku innych ludzi. Na przykład spadkobiercami dorobku Solidarności są ludzie, którzy w czasie trudnym dla Polski mieli odwagę stanąć naprzeciw ZOMO. Takich ludzi było sporo, legendarnych wojowników, spędzali po kilka lat w więzieniach, byli prześladowani, bito ich i ich rodziny. Bohaterem tamtych czasów był Jacek Kuroń, któremu SB wykończyła ojca i zonę, pobiła syna, a jego samego więziła wiele lat. Był bohaterem Kuroń, Wałęsa, Frasyniuk, Niesiołowski, Mężydło, Lis, Borusewicz, Michnik i wielu, wielu innych. Ci ludzie zachowują się dziś rozmaicie, ale żaden z nich, nigdy, nigdzie i nikomu nie powiedział, że Solidarność to on, a reszta to ZOMO. Obok tych ludzi, którym zawdzięczamy wolną Polskę stoi człowiek znikąd, człowiek widmo tamtych czasów, imię jego Jarosław. Nie ma takiego dokumentu, nie ma takiego świadka i nie ma takiego zdjęcia, które udokumentowałoby opozycyjny heroizm tego człowieka. Jest natomiast wiele huku o nic. i cała seria niesamowitych zbiegów okoliczności. Życie Jarosława to pasmo cudownych ocaleń. Próbowałem wielokrotnie opisywać dlaczego, ten człowiek nie ma prawa pomiatać milionami ludzi i nie ma prawa pyskować do opozycjonistów, bohaterów z czasów, gdy lała się krew. Tłumaczyłem też, dlaczego nie ma prawa wyciągać z grobów rodziców, dziadków i dalszych krewnych innych ludzi, aby wykorzystać ich życiorysy do walki politycznej. Tłumaczyłem lecz ten człowiek tego nie rozumie. temu człowiekowi wydaje się, że może wiele i nikt mu w tym nie przeszkodzi. Przykro mi człowieku znikąd, ja będę przeszkadzał każdego dnia i każdego dnia będę pisał o tobie smutną prawdę, o tobie i twoich korzeniach. Będę pisał prawdę i puszczał mimo uszu wszelkie inwektywy, próby moralizowania, zachęty do podwyższania lotów, z prostej przyczyny musze przyjąć taką strategię. Kto chce napisać prawdę o człowieku znikąd musi się zniżyć do poziomu jego samego i retoryki jaką się posługuje człowiek znikąd.
Człowiek znikąd zaczyna deprecjonowanie, poniewieranie i upadlanie swojego przeciwnika od wywlekania wszelkich pomyłek życiowych, przeszłości przeciwnika i jego krewnych. Przyjmuje te optykę i zaczynam pisanie prawdy o człowieku znikąd, po raz kolejny z Andzią, że przetrwa prawda choć chwilę. Chciałbym, żebyś człowieku wypominający swoim bliźnim ojców z KPP i dziadków z Wehrmachtu opowiedział o swoich korzeniach. Opowiedz jak twój dziad w carskiej armii, dzielnie strzegł rubieży, po tej przeciwnej stronie barykady i nie tłumacz mi, że dziad nie miał wyjścia, że został wcielony, były zabory, wojny i co tam jeszcze, nie interesuje mnie to. Twoje bulteriery opowiedziały historię dziadka, który był jeńcem obozu faszystowskiego, został wcielony, uciekł z Wehrmachtu i w żaden sposób nie pomogło to jego wnukom, w ich i twoich oczach człowieku znikąd, krewni dziadka zostali niemieckimi pachołkami na zawsze. Wspominasz człowieku znikąd, że pewna pani miała ojca w KPP i chyba matkę również. Opowiedz nam historię swojego ojca, tę historie po 1945 roku. Twoi rodzice, byli żołnierzami AK, takich ludzi po wojnie zabijano, torturowano, szczuto, wykluczano ze społeczeństwa. Tymczasem twój rodzic dostaje od socjalistycznej władzy przepiękne mieszkanie na Żoliborzu. W czasach gdy w kawalerkach meldowano po trzy rodziny, twoi rodzice rozbijają się w trzech pokojach. Nieprawdopodobne, ale to jeszcze nie koniec prezentów od stalinowskiej władzy. Było mieszkanie, teraz pora na przyzwoitą robotę, tę robotę znalazł twój rodzic na Politechnice Warszawskiej, chociaż ludzie z przeszłością akowską, dla stalinowców byli śmieciami, z twojego rodzica namiestnicy Stalina postanowił uczynić nauczyciela socjalistycznej młodzieży. W tym miejscu powiem, że nie śledziłem życiorysów wszystkich żołnierzy AK, ale według mojej wiedzy, takiej nobilitacji za strony stalinowskich namiestników dzieje innych polskich akowskich rodzin nie znają.
[Matka_Kurka 2007-09-26 11:26]
I TAK DALEJ.
Ten długi fragment wiele mówi o opisywanym. To prawda. Najciekawsze jest jednak to, w jaki sposób jest przyjmowany przez zwolenników i przeciwników Jarosława Kaczyńskiego. To jest dopiero pole do analiz specjalistycznych - że ujmę to eufemistycznie.
*Oczywiście potem pisał o tym także Max Scheller, zajmowała się tym głębiej psychologia. Na tym blogu jednak nie ma wymądrzania się. Tu się dywaguje.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)