Actonik Actonik
41
BLOG

Czas na mit

Actonik Actonik Polityka Obserwuj notkę 6

Największym sukcesem rządu Jana Olszewskiego było stworzenie mitu - o sobie, jedynym prawicowym rządzie po 1989 roku. Do tego mitu założycielskiego odwoływał się też Jarosław Kaczyński. Ostatnie tygodnie sprawowania władzy przeznaczy on zatem na cyzelowanie szczegółów nowego mitu: najlepszego rządu IV RP.

Mit ten kreowany był od pierwszych chwil po zwycięskich dla PiS wyborach 2005 roku. Styl mówienia o sobie - samochwalczy i zadufany we własne umiejętności, co zwyczajne dla każdej ekipy - nosił jednak wiele cech mitotwórczych. Poczynając od pojęć: IV RP, rządu przełomu, poprzez język opisujący heroiczną walkę z hydrą korupcji, kolejne kręgi wtajemniczenia (my wiemy więcej, ale działamy w dobrej wierze, więc musicie nam zaufać), rytualizację kultu Prezesa, czy wreszcie ryty inicjacyjne i liturgiczną niemal celebrację władzy.

Mit tworzony jest - trzeba przyznać - z doskonałą intuicją.

Wyrazisty Bohater ma do wypełnienia jasno zdefiniowaną misję. Jego przeciwnicy (słynni "oponenci") to postacie mroczne, gargantuiczne i złowieszcze. A przy tym na tyle nieokreślone, że z łatwością każdy znajdzie odpowiadającą mu egzemplifikację. Aby podołać swemu nadludzkiemu zadaniu obdarzony jest niezwykłą mocą (geniuszem politycznym), która daje mu przewagę nad innymi i pozwala ich wykorzystywać jako mimowolnych pomocników. Nieustanne narażenie Bohatera na zewnętrzne niebezpieczeństwa budują psychologiczną zależność: jego losy, jego wola, jego zamiar, jego zmyślność są kluczowe dla powodzenia całej misji. Widz/słuchacz powoli utożsamia się z Bohaterem, głęboko przeżywa jego losy, zaczyna myśleć i czuć tak, jak on.

Mimo najwyższego oddania swoich zwolenników, nawet wśród nich czają się zdrajcy. Oni potrafią zranić Bohatera najboleśniej. Oczywiście nie są w stanie zrobić mu najmniejszej krzywdy, ale ból w sercu, który z pewnością odczuwa, budzą współczucie i... dodatkowo umacniają więź z Bohaterem. Przeniewierców spotka zasłużona kara, a obiektywne siły prawa i sprawiedliwości obnażą ich niegodziwość i podstępność. Bohater wyjdzie z opresji wzmocniony i prostą ścieżką podąży do swego celu.

Niespodziewanie jednak tytanicznego Bohatera spotyka dziwne i niezrozumiałe na pozór nieszczęście. Oto pojawia się potwór, ulepiony z gliny, kamieni i błotnych odpadków rękami tajemniczego wroga. A musi to być wróg potężny i zwodniczy (jak "front rozciągający się..."). W mroku nierozjaśnionym jeszcze jasnym obliczem Bohatera monstrum owo uwiodło sporą część maluczkich. Wyssało z nich energię, by stłamsić i pokonać Bohatera.

Teraz więc czas nadszedł, by Bohatera ocalić. Cudownie uwznioślić, by ta apoteoza przetrwała, nawet gdyby cel, pałac (IV RP) i sam Bohater mieli przepaść w odmętach niepamięci.

Czas na mit! Do dzieła!

Actonik
O mnie Actonik

"Granice mojego języka są granicami mojego świata". Ludwik Wittgenstein "Traktat logiczno-filozoficzny"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka