Dziwny ten Salon24. Pojawiają się notki, a potem znikają. Jakby ich nigdy nie było. Weźmy grupę byłych redaktorów Frondy. Odeszli i ciekawie zaczęli. Filip Memches postarał się udowodnić, że Donald Tusk dwadzieścia lat temu napisał coś brzydkiego, a teraz - bo tak nakazują reguły marketingu politycznego - już by tego nie mógł powtórzyć.
Tekst sobie był, komentarze się rozwinęły. Aż zniknął. Ot tak. Po prostu. Wraz z tym tekstem znikło kilka komentarzy do wcześniejszego - informującego o rozłamie we Frondzie.
Nie wiem jakie były motywy. Nie zamierzam się domyślać. Dziwi mnie, że w ogóle do takich rzeczy dochodzi.
Praktyka modulowania zawartością blogów nabiera na sile. Coraz częściej napotykam na blogerów salonowych, którzy wycinają komentarze nie dlatego, że naruszają etykietę, lecz dlatego, że są im niewygodne. W ten sposób dokonuje się fałszerstwa: faktami, pamięcią i przyszłością. Zgodnie z zasadami opisanymi przez Georga Orwella: kto ma we władaniu teraźniejszość, ten włada przeszłością, a kto włada przeszłością ma przyszłość.
Może lepiej założyć kilka kont i samemu komentować w odpowiednim duchu?


Komentarze
Pokaż komentarze (12)