autor Zygmunt jan Prusiński
autor Zygmunt jan Prusiński
ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński
36
BLOG

A za Boga cieniem idzie poeta

ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński Kultura Obserwuj notkę 0
ROZMOWA TEŻ JEST POEZJĄ

Jolanta Maziarz:
- Martwy mnie gryzie.

Zygmunt Jan Prusiński:
- A mnie suchy okrada z tłuszczu!


6.3.2012



Zygmunt Jan Prusiński


ROZMOWA Z POLONISTKĄ ZE SŁUPSKA

List do Józefa Mackiewicza wierszem


Ta moja znajoma, emerytowana polonistka
przyznała się jak przy spowiedzi, że cię nie zna.
Tylko słyszała – to tak jak usłyszeć nieznany dźwięk
w środku nocy; noc ma swoje tajemnicze zaklęcia.

Próbowałem jej wytłumaczyć; szkli się pamięć
jak łza spływająca po lustrze – motyle też płaczą,
i kamienie osamotnione płaczą, wystarczy przytulić
serce, owinąć się wokół ciepła, przywołać imiona.

– Jak mogła nauczycielka uczyć, wszak literatura
nie jest wyjątkiem., ogarnięty bezwład, a liście
jak dzieci pobiegły poza obręb widoku, tańczą
wedle haseł swój ślad, wiedza jest sucha; milcząca.

– Czy mam manifestować, wybrać zdrowe wykrzykniki,
maszerować środkiem ulicy, w imieniu pisarza
Józefa Mackiewicza szarpać się z wrogami
o szacunek wyrzeźbiony twoją ręką na papierze?

Zdolność reagowania, bo inteligencja poturlała się
ze wstydu, że jako naród tak mało pamiętamy – lub
szybko zapominamy; wystarczą nam ogony świńskie,
grzbiety kurze, biały salceson i ta ślepa szarmanckość?

Kochany pisarzu, lud jest chory, totalny bezwład,
totalna porażka w każdym szarym kącie – wyją pieśni
ze wschodu, ogrody zaniedbane, krzywe, smutne
na każdy następny dzień i nocy przeżycia zamkniętej,

tych zapisanych stron –
z których tysiące gołębi wyfrunęło…!

Wiersz z książki „Życie z duchami”




Zygmunt Jan Prusiński


TAŃCZĄ KOMARY WEDLE HASEŁ SWÓJ CZAS


Halinie Mackiewicz – córce pisarza


Pisarzowi nie sposób zaprzeczyć…
Ściemnia się Józefie, ściemnia się i ściana,
na którą patrzę przed zaśnięciem.

W kraju o głębokiej bliźnie która się nie zgoi,
gram na gitarze ciche melodie –
może to są i protest songi
– czasem zaśpiewam te słowa które pamiętam.

Pamiętam mój recital na “Wiośnie Orkiestr”,
śpiewałem w szczecińskiej Kaskadzie:
“Po co urodziłem się”? –
Dlaczego Józefie wciąż błądzimy,
i po drodze pytamy o szczęśliwy kraj?

Ty gdzieś znalazłeś miejsce, budzą się strony
twoich książek, szeleści w nich i świerszcz i konik polny,
a porozrzucane kwiaty na tej dalekiej łące
imię twoje wypowiadają – dlaczego, dlaczego?

Wiersz z książki „Życie z duchami”




Zygmunt Jan Prusiński

(31 Stycznia 1985 roku na emigracji w Monachium
zmarł jeden z największych polskich pisarzy Józef Mackiewicz)


ĆWIERĆ WIEKU MINĘŁO OD TWOJEJ ŚMIERCI


Pamięci Józefa Mackiewicza


Józefie, dawno poszedłeś tam…
Nie zdążyłeś pożegnać się z nocnym motylem,
róż też nie zerwałeś za miastem.

Monachium zaśnieżone – nie pamięta już,
że mieszkał tu pisarz polski.
Ostatni bojownik o flagę z orłem białym.

Spopielałe myśli – dręczę się o sprawiedliwość
dla pisarzy i poetów; czy umieją walczyć
o pamięć stron zapisanych?

Sterczy w słońcu krzyż z cienia,
dzieci zjeżdżają sankami w dół –
jakby na nich czekał dobry anioł.

– A kto na ciebie czeka, gdybyś chciał powrócić
z tej niewidzialnej drogi – wszak można powrócić…?



Zygmunt Jan Prusiński


A ZA BOGA CIENIEM IDZIE POETA

Joannie Siek - Hojdycz


Motto: "Przyszedłem na świat z oczami,
a bez oczu odchodzę". - Federico Garcia Lorca

Pola puste po obydwu stronach,
kiedy jadę autobusem
oglądam więc niebo, ale i tam
nic się nie dzieje -
drapieżnicy pochowani a gołębie
poszły spać w stodołach
lub na wieżyczki kościoła,
staram się zachować umiar i równowagę
do młodej żony - akurat nie jest obecna
w moim wierszu miłosnym,
niech tu trochę spocznie z drogi,
jej wioska jest tak daleko
że i sokół ma trudność
podpowiedzieć mi żebym wysłał jej
z ogniska serca gorące słowa,
a może upić się z samotnością
wyrzeźbić w starym drzewie jej twarz,
posiedzieć przy niej
porozmawiać o przyszłości,
co dalej z naszymi erotykami -
nie mogę taką być zawieszoną bombką
na choince jako dekoracja,
(jedyny mój przyjaciel na ziemi
poeta Federico Garcia Lorca),
i wierzę że nie oszukał Poezji.


31.10.2010 - Ustka
Niedziela 19:56

Federico García Lorca (ur. 5 czerwca 1898, zm. 19 sierpnia 1936) – hiszpański poeta i dramaturg, pamiętany także jako malarz, pianista i kompozytor...



Zygmunt Jan Prusiński


JOANNA SIEK - HOJDYCZ


Motto: "Źródlana woda pieśń swą podpowiada"
- Federico García Lorca

Joanno, nie zamykaj okna!
Niech księżyc przyjacielem będzie dobrym,
porozmawiamy o poezji, porozmawiamy o Federico -
poecie ze śródziemnomorskich korzeni.

Tyle mamy ze sobą wspólnego...
Samotności za oknem i za drzwiami - otoczymy się
pierścieniem ramion, może zaczniemy deklamować
na pamięć wiersze o wioskach hiszpańskich -
niech poeta się cieszy... tyle o nich napisał.

Joanno, nie zamykaj serca!
Dawno temu śpiewałem w wiosce Tossa
akompaniując przy gitarze autorskie ballady,
było tak miło tego wieczora – szef knajpy ze Szkocji
za to postawił wszystkim gościom hiszpańskie piwo.
Gdybyś tam była wtedy i dla ciebie kilka strof
napisałbym na serwetce – może i autograf,
i usta twoje bym namalował pomadką.

Hiszpańska dziewczyno z Almeriaes!
Skosztuj mnie w miłosnej liryce, jak jabłko -
otoczymy się pieśniami i źródłami; będą nam kaktusy
zazdrościć tej przed nami przyjaznej drogi.
Pójdziemy Joanno tam na te skały, gdzie Federico
pisał miłosne poematy dla ludzi z wiosek
powracających z gór i dla morskich rybaków także.

To dzięki tobie poznaję go we frazach...
To dzięki tobie poznaję jego melodykę!


23.08.2010 – Ustka
Poniedziałek 21:01

_______________________________


Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa


30.06.2011 21:25


Motto: "Pozostały nam argumenty prawdy, że naród polski w zaborach umiejętnie się drapie po dupie"! - ZJP



@Zygmunt Jan Prusiński

Panie Zygmuncie, szkoda zdrowia na Jasia Grosika, kochanego, przesympatycznego żyda. Cóż on Panu winien, że napisał 30 lat potem, gdy w latach siedemdziesiątych w polskiej prasie pisano o tym, że Polska okoliczna ludność wieśniaków szukała złota w Majdanku i wokół Majdanka po żydowskich ofiarach Holocaustu. Sam to czytałem i oglądałem fotografie polskich milicjantów ściągniętych do przegonienia z pola pod Majdankiem kopaczy, którą "nasz Jaś" zamieścił na początku swojej książki. "Nasz Jaś" napisał taką książkę, bo młody i głupi. A może rzeczywiście książka jest potrzebna na odświeżenie pamięci młodych pokoleń. Synowie mojego kolegi, który został spłodzony przez SS-mana z Auschwitzu, budują dom za domem, z pieniędzy z po żydowskiego złota z Auschwitzu (zostawionego przez polską babkę i niemieckiego dziadka SS-mana) i chyba o tym nie myślą, że za to złoto umarło w piecach wielu takich jak oni młodych żydowskich ludzi. Wie Pan, Panie Zygmuncie, oprócz tego, że się jest Polakiem, to w pierwszym rzędzie trzeba być porządnym człowiekiem.

Stare pokolenie Polaków, pokolenie naszych rodziców wcale się nie dziwiło tym rzeczom. Trzeba było żyć, trzeba było z Niemcami handlować, pić wódkę, pieprzyć się itd. itp. Gdy się przy okazji dało uratować żydowskie dziecko, to dobrze, ale gdy się nie dało, to trudno. Trudno było uratować własne życie, a co dopiero cudze. Chyba Pan zdaje sobie sprawę, że około 20-30% Polaków, 20-30% Niemców, Rosjan, Amerykanów, Francuzów etc. to statystyczni mordercy, kanalie, złodzieje i bandyci. W każdym narodzie o kulturze śródziemnomorskiej jest podobny procent zbójów i kanalii, którzy w warunkach pokojowych ukrywają się za maską dobrotliwych ludzi i obywateli, ale przy pierwszej nadarzającej się ruchawce wyciągają noże, siekiery i idą na rozbój. Akowcy podczas wojny musieli walczyć na dwa fronty, a nawet na trzy fronty. Pierwszy front to była walka z Niemcami, drugi front to była walka z rodzimymi bandytami, w mieście i na wsi, trzeci front to były walki z grasującymi bandami uzbrojonych żydów, mordujących i rabujących Polaków. Pisze o tym z Londynu Grot-Rowecki i są na to dokumenty. "Naszemu Jasiowi", kochanemu, powinien ktoś po dobroci wytłumaczyć (w ciasnej ulicy), że jest po prostu śmieszny i robi z igły widły. My (Polacy świadomi własnych ułomności) dobrze wiemy, że polscy bandyci zabijali nie tylko żydów ale zabili wielu Polaków a potem szli w ich ubraniach i butach w niedzielę na mszę do kościoła. Tak było w całej Polsce. Ja badam i czytam o tych sprawach od wielu lat, właściwie przez całe moje życie. Polacy wcale nie są lepsi od Niemców a ci od Francuzów a ci zaś od Anglików a ci zaś od ludożerców! Amerykanie wymordowali ok. 15 mln Indian i co? Nikomu od tego nie spadła korona z głowy! Natura ludzka jest straszna i nie ma tu co robić z igły widły! "Nasz Jaś" kochany, (Jan Tomasz Gross) nie ma co odgrzewać starych grzechów i resentymentów, bo sądzę, że żydom nikt majątków nie da, których w Polsce po prostu już nie ma. W Krakowie stare żydowskie kamienice na Kazimierzu się rozsypały, a to co zostało rozkupili szabesgoje i ludzie mający tak czy inaczej jakieś podejrzane związki z żydami, więc gdyby żydzi wnosili do tych nowych zżydzonych właścicieli jakieś pretensje, toby dostali po mordzie i tyle. Sprawa nie jest taka prosta. Dlatego żydzi nie chcą odbierać kamienic, tylko by chcieli za nie pieniądze.

Tylko że w Polsce pieniędzy nie było, nie ma i nie będzie, a ci co je mają... dadzą żydom po mordzie i na tym impreza się skończy.

Spokojna głowa Panie Zygmuncie, żydzi dostaną kiszonego ogórka i mogą sobie potańczyć "szaloma" na ulicy Szerokiej, ale nic więcej. Nie tak łatwo jest wydusić z polskiego gołodupca jakiegoś grosza! Nomen omen - grossa. I tym amerykańsko-izraelskim żydom nie dadzą po mordzie jacyś biedni Polacy, którzy żyją w jakiejś pipidówce i o Izraelu nie słyszeli, ale Polacy bogaci, którzy (których rodzice również) dorobili się na żydach i jeszcze jeździli po pieniądze do Izraela. Ci im dadzą po mordzie. Niech więc Pan nie będzie adwokatem tych 20-30% polskich bandytów (o których była wyżej mowa), bo oni dadzą sobie z żydami radę. Chyba, żeby 20% łajdaków chciało, żeby za ich okupacyjne łajdactwa zapłacili bogu ducha winni potomkowie Polaków, których rodzice nie tknęli żyda palcem - bo i tak być może, a to by było łajdactwo. I zachęcam Pana, na ten aspekt Pan zwracaj uwagę. Natomiast "nasz Jaś" jest tylko małym mąciwodą. Inna sprawa, że gdy się pozwoli małemu "Jasiowi" zamącić, to męty mogą wyjść na wierzch (również polskie męty) i zaszkodzić reszcie bogu ducha winnych Polaków.

Panie Zygmuncie, co innego mnie martwi. Martwi mnie, że pani "to be" i pan ZASMUCONY Ryszard czują się obrażeni. Zerknąłem na ich blogi, o czymże oni piszą. Otóż piszą same bogobojne i godne poparcia wzniosłości. To dobrzy ludzie i powinniśmy ich szanować i popierać. Oni się boją antysemityzmu jak diabeł święconej wody, bo są ludźmi Pokoju. Piszmy więc w duchu przyjaźni i bojaźni bożej. Pan ZASMUCOWY wyznał, że zainteresował się Internetem, bo, biedak, nie ma w realu zbyt wielu znajomych. Zaprośmy go do przyjacielskiej kompanii. Również panią "to be". Też ślicznie pisze i przyjaźnie o innych nacjach. Rozumiesz Pan?

Pan ZASMUCONY wyznał, że zaczął pisać swoje wiersze w Internecie, żeby zwrócić na nie uwagę, ale z powodu obśmiania zaprzestał, a szkoda. Ma zadatki na sentencjonalistę, którzy wymyślają epitafia, w stylu: "górą róże dołem fiołki kochajmy się jak dwa aniołki"... to nie to! Ale coś smutnego i kościelnego, co nadaje się na nagrobne epitafium, w tym stylu: "Przejechał cię pijany góral i poszedł w siną dal, a nam pozostawił po sobie wnuczka i podszedł w siną dal!" czy coś w tym stylu, psiakość! No więc pan ZASMUCONY mógłby się wybić jako tekściarz napisów na nagrobki cmentarne, dobrze na tym zarabiając. Tym bardziej że wraca moda na barok. Zauważył Pan, że wraca moda na kwiecisty barok więc my mamy szansę?

Więc o co Pan z tym "naszym Jasiem" głowę sobie suszy w obronie Narodu Polaków (oczywiście oprócz tych 20-30% ukrytych kanalii, skoro jak Pan sam wyznał: "Pozostały nam argumenty prawdy, że naród polski w zaborach umiejętnie się drapie po dupie"! Pyszne!

PS. Byłem kiedyś jak reszta Polaków, zastraszonym przez komunistów, nieśmiałym prawiczkiem, dopóki w pewnym amerykańskim filmie nie usłyszałem jak Marvin Lee mówi do widowni: "Konstytucja amerykańska dupczyć się nie zabrania"!


Zygmunt Jan Prusiński Elementarz poezji miłosnej - Część IX




Zygmunt Jan Prusiński – dawniej słupski poeta, obecnie mieszka w Ustce. Pierwszy wiersz napisał w Otwocku, gdy miał 14 lat. Dzisiaj, mając 71 lat, nie potrafi powiedzieć, ile wierszy wyszło spod jego pióra. Sądzi, że ze trzy tysiące i że złożyły się na 53 książki. Ale w Słupsku wydał tylko dwie: “W krainie żebraków słyszę bluesa” i ostatnio “W ogrodzie Norwida” (2014) nakładem Starostwa Powiatowego. Inicjator powołania Grupy “Wtorkowe Spotkania Literackie”, w młodości przewodniczący Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy w Słupsku. W 1980 roku na III Sesji Literackiej na Zamku w Bytowie, jury, któremu przewodniczył Roman Śliwnik, przyznało mu pierwsze miejsce za erotyk w Turnieju Jednego Wiersza. Romanowi Śliwonikowi poświęcił wtedy kilkanaście wierszy, teraz zamierza poświęcić mu całą książkę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura