autor Zygmunt jan Prusiński
autor Zygmunt jan Prusiński
ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński
42
BLOG

Rozważania filozoficzne i metafizyczne o książce pt. „Kobieta białych luster"

ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński Kultura Obserwuj notkę 0



Rozważania filozoficzne i metafizyczne o książce pt. „Kobieta białych luster”...

Karol Zieliński


KRYTYK I POETA

- część siódma -



Motto: „Natomiast to co Zygmunt Jan Prusiński mówi o swojej postawie duchowej jest bardzo dojrzałe i bliskie chrześcijańskiego sposobu ujmowania moralności za własne życie. Bliskie duchowości karmelitańskiej. (No, nie kpię, kiedyś lubiłem się spowiadać u karmelitów, traktując to jako ważne ćwiczenie duchowe, to raz, a tam gdzie się dwóch sobie nawzajem spowiada, tak jak to karmelicie ze swoimi penitentami potrafią, tak zjawia się i ten Trzeci. Wspólnik i pomocnik nieszczęśliwego bytu!)”



Panie poeto, niech się ci udaje, co sobie zamarzysz.


Rozważania filozoficzne i metafizyczne o książce pt. „Kobieta białych luster”...

Karol Zieliński


KRYTYK I POETA

- część siódma -



Motto: „Natomiast to co Zygmunt Jan Prusiński mówi o swojej postawie duchowej jest bardzo dojrzałe i bliskie chrześcijańskiego sposobu ujmowania moralności za własne życie. Bliskie duchowości karmelitańskiej. (No, nie kpię, kiedyś lubiłem się spowiadać u karmelitów, traktując to jako ważne ćwiczenie duchowe, to raz, a tam gdzie się dwóch sobie nawzajem spowiada, tak jak to karmelicie ze swoimi penitentami potrafią, tak zjawia się i ten Trzeci. Wspólnik i pomocnik nieszczęśliwego bytu !)”

Panie poeto, niech się ci udaje, co sobie zamarzysz. Być może, że gdybyś się dostał (tfu) do sejmu, to byś poparł mój obywatelski projekt o zmianie w ustawie kwaterunkowej, żeby domeldowywać wszystkim właścicielom luksusowych domów jednorodzinnych, wielkich mieszkań i tych co mają przeciętne dochody, po jednym lumpie. Księżom plebanom też proponuję domeldować na plebanię jakieś bezdomne małżeństwo, niech się księżulo uczy miłości bliźniego i społecznego myślenia.

Polska już zatraciła katolicyzm i być Polską przestała. To co widzimy w kościołach, te kilaka babć w maju i czerwcu na litaniach loretańskich i do serca Jezusa, to resztówka (bywam więc widzę)! Dzisiaj nikt już nie śpiewa "Rozwińmy błękitne sztandary"!, czy: "My chcemy Boga"! w Krakowie ani w krakowskim - nikt nie śpiewa. Organista śpiewa za ludzi. Nie wiedzą nawet kiedy opowiadać na "orate frates!". A oprócz tego w kilku kościołach wróciła msza łacińskiego i potrydenckiego (rozbudowanego) rytu. Taka msza jak teatr, trwa dwie-trzy godziny! Tam dopiero czuje się obok Boga, obecność diabła! A ten fakt, że kobiecie po porodzie kanon 1757 nie zezwala przez trzy miesiące wchodzić do kościoła tylko słuchać mszy w babińcu, dopóki nie będzie specjalnym obrzędem oczyszczona? Bo zetknęła się przy porodzie, podczas gdy miała otwartą macicę, z inferalnymi siłami diabła i piekła!?

Ponieważ Polska nie jest układem izolowanym od reszty świata, więc, przemianom w ekonomii będą przewodzić wprawdzie Chiny i Indie, ale w dziedzinie religii doczekamy się wreszcie usłyszenia o sekcie żyjącej w Iraku od czasów przedchrystusowych, który przyjmowali po kolei do swego systemu teologicznego kolejne religie, takie jak chrześcijaństwo, manicheizm i Islam a istotą ich systemu jest przekonanie o istnieniu dualnej istoty boskiej składającej się w dość luźnym związku bytowym (termin z metafizycznej filozofii ojca Krąpca) Diabła z Bogiem, którzy się wreszcie pogodzą, albo wierni ich pogodzą! To prędzej! Ta sekta nazywa się Jazydzi. I byłbym zdziwiony, gdyby w najbliższym czasie nie było głośno o niej. Modlą się zarówno do Boga jak i do diabła (która jest istotą dobrą i człowiekowi życzliwą), tak jak i my. My też modlimy się do diabła, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ale ten czas już nadchodzi. Ja sam u siebie zauważam zmiany, że chcę wyjechać z Krakowa na wieś, ale nie żeby zbudować jakiś dom (domek) i w nim zamieszkać. Nie! Ja jestem już, wrogiem budowania betonowych domów i tradycyjnego wychowania "wnusiów". Ja sobie kupię kontener mieszkalny, albo dwa, albo i trzy, żeby nie zostawiać po sobie żadnych betonowych fundamentów, swoje ciało kazałem już spalić i rozglądam się za kliniką, gdzie można sobie niedrogo opłacić ciekawą eutanazję, w razie, gdybym złapał raka. Takie jest signum czasów. Świat przyspieszył i pędzi... chyba ku końcowi czasów!

Spotkałem niedawno piękną trzydziestoletnią rozwódkę, aptekarkę i po prostu wyraziłem chęć zrobienia z nią pitu-pitu i zgodziła się, i kto wie, czy tego z nią nie zrobię, chociaż mówię, że jestem wypalony, ale dla jej kocich zielonych oczu...! Jeśli jest sama i spragniona kontaktu z męskim, nie tyle ciałem, ile psychiką, to... moimi suchymi łapkami intelektualisty! Takie signum czasów!

Wprawdzie cenię religię moich ojców, ale skoro nie ceni jej samochód, benzyna, pieniądze, telewizja, spółki handlowe, śmieciowe jedzenie, skoro nie cenią jej telefony komórkowe i komputery, to próżna jest nasza wiara w tradycyjne zmartwychwstanie.

Przecież nikt nie wyrzuci telefonu komórkowego za okno ani telewizora, bo by się sam wolał powiesić niż postradać ukochany samochód. Skoro taka jest natura ludzka, to nic tylko czekać, aż się diabeł z Bogiem pogodzą i spróbują zmienić ten świat. Po prostu odbiorą idiotom te telefony komórkowe, te komputery, te telewizory i samochody! A policjantom i żołnierzom odbiorą karabiny, żeby nie mieli czym bronić władzy tych telefonów, telewizorów i samochodów!

Bo my obaj poeto nie zmienimy świata postnowoczesnego (jak klasyfikują antropolodzy). Możemy tylko udawać, że jesteśmy Polakami, ale nikt po za nami dwoma tego nie dostrzeże. Natomiast nowe pokolenia będą się modlić jawnie do diabła, telefonu komórkowego i samochodu, tak jak my teraz się modlimy skrycie. Modlitwa oczywiście nie dotrze do prawdziwego diabła, bo istnieje on jako awatar, czyli wytwór naszych pragnień i myśli a im bardziej myślimy, tym "więcej go jest".

Dzisiaj w opracowaniu o nauce wyczytałem takie zdanie: "Od kiedy ludzkość XIX i XX wieku podeszła z wielką pokorą do faktów, to nastąpił błyskawiczny rozwój fizyki i chemii". No tak - odpowiadam - ale mowa tu, że podeszliśmy z pokorą do faktów, które stworzyliśmy sami! Naukowiec sam buduje i stwarza fakty przeznaczone do doświadczenia i eksperymentu. Innej drogi nie ma. w tym sensie ludzie są stworzycielami świata o którym mówimy, że jest w nim Bóg, diabeł, dobro, zło itp. To wszytko ludzka konstrukcja.


Kraków. 18.08.2011

Zygmunt Jan Prusiński – dawniej słupski poeta, obecnie mieszka w Ustce. Pierwszy wiersz napisał w Otwocku, gdy miał 14 lat. Dzisiaj, mając 71 lat, nie potrafi powiedzieć, ile wierszy wyszło spod jego pióra. Sądzi, że ze trzy tysiące i że złożyły się na 53 książki. Ale w Słupsku wydał tylko dwie: “W krainie żebraków słyszę bluesa” i ostatnio “W ogrodzie Norwida” (2014) nakładem Starostwa Powiatowego. Inicjator powołania Grupy “Wtorkowe Spotkania Literackie”, w młodości przewodniczący Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy w Słupsku. W 1980 roku na III Sesji Literackiej na Zamku w Bytowie, jury, któremu przewodniczył Roman Śliwnik, przyznało mu pierwsze miejsce za erotyk w Turnieju Jednego Wiersza. Romanowi Śliwonikowi poświęcił wtedy kilkanaście wierszy, teraz zamierza poświęcić mu całą książkę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura