Zygmunt Jan Prusiński
DAWNY OSTROŁĘCKI BLUES
Rozlewny jak rzeki wiosną
pamiętam rzekę Narew za Ostrołęką
i gęsi tudzież niczym zlot - skupiałem się nad nizinami
chyba wówczas pisałem wiersze.
Niepewny jeszcze co ze mnie wyrośnie
w akademickim czasie - chodziłem wówczas na poważnie
wieczorowo do Liceum Pedagogicznego -
zawsze w apaszce czy to w marynarce czy w swetrze będąc.
- Jaki ze mnie nauczyciel w przyszłości
gdzie najczęściej nosiłem gitarę Andrzejowi
wtedy mogłem zagrać "Dom wschodzącego słońca"
The Animals - przeważnie każdy zagrał jako samouk
znając tych kilka podstawowych akordów.
Mieszkałem na ulicy Sienkiewicza na końcu w pobliżu lasu
matka moja prowadziła stołówkę dla robotników
a jej mąż Karol Kurlanda był majstrem budowlanym
i budował ów szpital.
Podkochiwałem się w Elżbiecie Ostrowskiej
mieszkała na tej samej ulicy
ale nic z tego nie wyszło zbyt wstydliwy nie pojmowałem
jak to połączyć - i zaloty i zbliżenie w oprawie
choć ona była przygotowana na panieńskie oddanie.
Przyjaciel Andrzej Pokropiński z Otwocka umiał
skorzystać z jej ciała -
nigdy na ten temat nie rozmawialiśmy
tylko dzisiaj kiedy on nie żyje zastanawiam się
czy byłby zdolny przekazać mi swoją dziewczynę!?
16.10.2017 - Ustka
Poniedziałek 14:17
Wiersz z książki "Chłopcy z Przedmieścia"
autor ZJP
http://s25.flog.pl/media/foto_300/12476738_zakopane--styczen-2018.jpg


Komentarze
Pokaż komentarze