W najbliższym czasie mają ruszyć szczepienia dzieci przeciwko COVID-19. Czy jest taka konieczność i czy jest to dobry pomysł?
Gen. Dyw. Prof. Grzegorz Gielerak: Chodzi przede wszystkim o szczepienie dzieci w wieku od 12 do 15 lat. Biorąc pod uwagę stopień przebadania szczepionki, ryzyka związane z zakażeniem koronawirusem u dzieci, powikłania jakie temu towarzyszą, oraz dowody świadczące o tym, że dzieci są niskimi transmiterami zakażeń na przykład u domowników, uważam, że szczepienia te należy traktować tak, jak wszystkie szczepienia poza kalendarzem szczepień obowiązkowych. A więc tak, jak szczepienia przeciwko meningokokom, kleszczowemu zapaleniu mózgu itd.
Ale przecież szczepionki na COVID-19 są dobrowolne, nie ma tu obowiązku?
Nie ma, ale o szczepieniu grupy dzieci w wieku od 12 do 15 lat mówi się w kontekście nabrania odporności zbiorowej. To nieprecyzyjne i nie do końca właściwe postawienie tematu. Dlatego, że głównym celem przy zdobywaniu odporności populacyjnej powinno być wyszczepienie tych grup, które na szczepieniu zyskają najwięcej – a więc osoby w wieku 60 plus, które są najbardziej narażone na ciężki przebieg choroby, czy pracownicy ochrony zdrowia, najbardziej narażeni na kontakt z wirusem. To powinny być priorytety. Natomiast włączanie tu dzieci owszem poprawi odsetek osób zaszczepionych, ale w mojej ocenie nie przełoży się na efektywność szczepień.
Dlaczego?
Dzieci chorują bardzo rzadko. Powikłania związanie z COVID-19 są u nich sporadyczne, natomiast ryzyka związane z podaniem preparatu zawsze jakieś istnieją, że wymienię choćby sporadyczne przypadki zapalenia mięśnia sercowego. Przypominam też, że w przypadku dopuszczenia szczepionki u dzieci, nie było to przebadanie 30 tysięcy osób, jak u dorosłych, ale 2,5 tysiąca osób. A więc nie mamy pewności, że ten preparat będzie w stu procentach bezpieczny, a skoro tak, do masowego szczepienia dzieci w wieku 12-15 lat, i budowania na tym odporności zbiorowej podejść należy powściągliwie. Tak, by zastosowane lekarstwo nie okazało się gorsze od samej choroby.
No tak, ale skoro u dzieci w wieku 12-15 lat nie mamy pewności co do bezpieczeństwa preparatu, czy mamy tę pewność u osób dorosłych?
W przypadku osób dorosłych została przebadana aż piętnastokrotnie większa grupa pacjentów. Możemy więc obiektywnie wypowiadać się na temat bezpieczeństwa i skuteczności tej szczepionki. Poza tym – korzyść ze szczepienia dzieci będzie niewspółmiernie mniejsza, niż korzyść ze szczepienia dorosłych. Owszem – zwiększy się ogólna liczba zaszczepionych. Ale jeśli poziom wyszczepienia osób 60 plus będzie nadal niski, to właśnie te osoby, będą najbardziej narażone w przypadku zwiększenia zachorowań. Jeśli dojdzie do czwartej fali wirusa, to nie dzieci będą zajmować respiratory i łóżka szpitalne. Więc nie zasłaniajmy się dziećmi chcąc walczyć z wirusem.
Zmieniając nieco temat – w jakim stopniu i kiedy jesteśmy chronieni po pierwszej dawce szczepionki, bo w mediach w tej sprawie pojawiły się dość sprzeczne informacje?
Tu są już dane obiektywne i pewne. Po około dziesięciu dniach po przyjęciu pierwszej dawki w przypadku szczepionek matrycowych (Moderna, Pfizer – przyp. Red.) wynosi około 65 proc., a w przypadku szczepionek wektorowych (Astra Zeneca – przyp. Red.) wynosi 60 proc. Trzy tygodnie po podaniu pierwszej dawki skuteczność dla Pfizera, wynosi około 90 proc. Tydzień po podaniu drugiej dawki da odporność zwiększa się o około 3-5 proc.
Dlaczego tak niewiele?
Bo druga dawka nie służy zwiększeniu odporności na wirusa, ale wydłużeniu czasu jej działania.
No właśnie – jak długo będzie nas chronić szczepionka przeciwko COVID-19?
To bardzo dobre pytanie. Na razie dysponujemy badaniami, z których wynika, że po pół roku od przyjęcia preparatu ilość przeciwciał jest znacznie wyższa niż u ozdrowieńców po przechorowaniu choroby. To bardzo dobra informacja. Jesteśmy w przededniu badań, które określą, czy ochrona ta będzie wysoka przez 12 miesięcy. Pierwsze osoby, które uczestniczyły w trzeciej fazie programu badawczego, były szczepione w sierpniu ubiegłego roku, więc myślę, że w okolicy września lub października będziemy wiedzieć, czy szczepionka działa też po roku. I to nam da odpowiedź na pytanie, czy istnieje konieczność doszczepienia.
Rozmawiał Przemysław Harczuk



Komentarze
Pokaż komentarze (68)