"Tusk rozpisał role dla całej opozycji. Cel z lewicą, Hołownią i PSL jest wspólny”

W planie Tuska Szymon Hołownia też ma do odegrania rolę Fot. Wikimedia/PAP/Marcin Bielecki
W planie Tuska Szymon Hołownia też ma do odegrania rolę Fot. Wikimedia/PAP/Marcin Bielecki
Scenariusz dla całej opozycji jest rozpisany na role. Z jednej strony o lewą flankę dbać ma lewicowa frakcja PO, z Rafałem Trzaskowskim, ale też osobami takimi jak Barbara Nowacka. Z drugiej strony – Tusk, ze swoim skrętem „w prawo” ma zagospodarować centrum, zabrać cały elektorat PO i to, co do tej pory znajdowało się między PiS i PO, zapewnić Platformie rolę hegemona. Hołownia ma zabiegać o młodych wyborców. PSL ma być najbardziej na prawo wysuniętą flanką opozycji. I pozyskać jakąś część wyborców PiS. Celem opozycji jest to, żeby PiS nawet po połączeniu z Konfederacją, nie miał po wyborach większości – mówi Salonowi 24 dr Andrzej Anusz, politolog, Instytut Piłsudskiego.

Na campusie Polska Przyszłości Rafała Trzaskowskiego było wiele wypowiedzi sugerujących skręt PO w lewo. Potem była konwencja w Płońsku, gdzie Donald Tusk mówił o przywiązaniu do tradycji. A na koniec nastąpiło zawieszenie wiceprzewodniczących PO, którzy wzięli udział w urodzinach Roberta Mazurka. Czy to gra na kilku fortepianach, czy przypadek?

Dr Andrzej Anusz: Donald Tusk zawsze lubił grę na wielu fortepianach. Pamiętamy ślub kościelny wzięty w 2005 roku. Lata po ślubie cywilnym, ale tuż przed wyborami prezydenckimi, w których Tusk startował. Wtedy był też nadany reportaż, w którym pokazano dom państwa Tusków – przedstawiony jako bardzo katolicki. A później mieliśmy liczne wypowiedzi byłego premiera o konieczności ograniczenia roli Kościoła w Polsce. Teraz mieliśmy campus Polska Przyszłości organizowany przez Rafała Trzaskowskiego. Bardziej robiony pod elektorat młodszy, antyklerykalny i lewicujący. A potem mieliśmy konwencję w Pułtusku, gdzie nastąpił wyraźny skręt w prawo i twarzą tego zwrotu jest sam Donald Tusk. I to moim zdaniem przemyślane działanie. Celowa gra na wielu fortepianach. Z kolei impreza u redaktora Mazurka została po prostu wykorzystana przez Tuska do tego, by umocnić swoją pozycję w partii. Osłabić Borysa Budkę.

Przeczytaj też:

Podsumowanie rządów Angeli Merkel. „Katastrofa Polski, Niemiec i Unii Europejskiej”

Jak to osłabić Borysa Budkę? Przecież on zrezygnował z funkcji szefa PO by umożliwić Tuskowi powrót na fotel lidera…

Ale to była współpraca na pewnym etapie. Wystarczy przypomnieć, jak powstawała PO. Był czas trzech tenorów, gdy Tusk zakładał partię z Maciejem Płażyńskim i Andrzejem Olechowskim. Potem z partii odchodził Płażyński, który nie stworzył własnego zaplecza. Ale Tusk wspólnie z Janem Rokitą pozbywał się Andrzeja Olechowskiego, a potem przy udziale Grzegorza Schetyny walczył z Rokitą. A na koniec rywalizował z samym Schetyną. Teraz Tusk powrócił dzięki Budce, kosztem Trzaskowskiego. Ale to już się stało. Znów nastąpiła zmiana i w jego interesie jest osłabienie Budki i współpraca z Trzaskowskim. Bo prezydent Warszawy nie jest już dziś dla byłego premiera żadną konkurencją. A wzmacnia go jako lidera. Co więcej, zapewnia lewicową flankę, dzięki której Tusk może grać bardziej o elektorat z prawej strony. PO będzie dziś partią centrową, która do bardziej prawicowego elektoratu będzie puszczać oko poprzez konwencje takie jak w Pułtusku. A znów Trzaskowski ma utrzymać tych młodszych, bardziej lewicowych wyborców.

I to wygląda tak, że centrum i lewicę zagospodaruje. Ale chyba ciężko będzie Platformie zawalczyć o elektorat bardziej konserwatywny, PSL, nie mówiąc już o umiarkowanym elektoracie PiS. I tu znów liderzy PO mają dylemat – pójście w lewo stwarzałoby przestrzeń dla formacji centrowo-prawicowej wokół PSL i Gowina. Ugrupowanie takie mogłoby przejąć wyborców PSL ale też konserwatystów z PO i zagrać o umiarkowany elektorat PiS. PO idąc bardziej centrowo może zająć centrum, ale chyba zmusza PSL do wejścia w koalicję i oddaje całą prawą flankę PiS i Konfederacji?

Nie do końca. Bo tu mamy też pewną możliwość współdziałania. Jeśli Platforma pójdzie w kierunku centrum faktycznie zawalczy o wyborców wielkomiejskich, którzy ostatnio skłaniali się w kierunku Polskiego Stronnictwa Ludowego. Może odzyskać konserwatystów, pozyskać wyborców Hołowni. Ale też tu może coś ugrać Polskie Stronnictwo Ludowe, wcale nie w koalicji z PO. Może zabiegać o zniechęconych wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Odzyskać głosy na wsi i w niewielkich miastach. Zadbać o elektorat drobnych przedsiębiorców i elektorat rolniczy. Na to bez wątpienia jest szansa i o to Kosiniak-Kamysz może grać. W sojuszu zapewne z Jarosławem Gowinem. Tu rysuje się bardzo ciekawa układanka po stronie opozycyjnej. To scenariusz rozpisany na role. Z jednej strony lewą flankę zadbać ma lewicowa frakcja PO, z Rafałem Trzaskowskim, ale też osobami takimi jak Barbara Nowacka. Z drugiej strony – Tusk, ze swoim skrętem „w prawo” ma zagospodarować centrum, zabrać cały elektorat PO i to, co do tej pory znajdowało się między PiS i PO, zapewnić Platformie rolę hegemona. Ale ruch Hołowni i PSL też mają swoje role do odegrania. Hołownia ma zabiegać o wyborców, którzy dotąd często jeszcze nie głosowali, najmłodszych. To pod nich jest ten mocny zwrot ekologiczny, aplikacja JASMINA, itd. No i wreszcie PSL, które wspólnie z Gowinem ma być najbardziej na prawo wysuniętą flanką opozycji. I pozyskać jakąś część wyborców PiS, może jakąś część wyborców Konfederacji. Celem opozycji jest to, żeby PiS nie miał po wyborach większości, a najlepiej, żeby tej większości nie miały PiS z Konfederacją.

Lubię to! Skomentuj44 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo