Były szef MON wprost o wojsku i wojnie z Białorusią. "Pierwszej wojny też nikt nie chciał"

Fot. W. Kompała / KPRM
Fot. W. Kompała / KPRM
Gościem Sławomira Jastrzębowskiego w cyklu "Jastrzębowski wyciska" był dziś profesor Romuald Szeremietiew, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej. Zapraszamy do przeczytania najważniejszych fragmentów rozmowy.

Szeremietiew: Łukaszenka nie jest tylko marionetką

Sławomir Jastrzębowski rozmawiał z profesorem Szeremietiewem o sytuacji na granicy, pozycji Polski na arenie międzynarodowej, planach Łukaszenki i Putina, a także o tym, w jakiej kondycji jest polskie wojsko. W tym miejscu możecie posłuchać i obejrzeć nagranie z całego wywiadu.

Sławomir Jastrzębowski: Czy czeka nas wojna z Białorusią?

- Są dwa podejścia do odpowiedzi na takie pytanie - podejście fachowe - czyli wojny nie będzie, biorąc pod uwagę wszystkie parametry i strony zaangażowane w ten konflikt i to co chcą osiągnąć. Łukaszence pełnowymiarowa wojna z państwem natowskim, a w konsekwencji z NATO jest niepotrzebna. Z kolei Putin centymetr po centymetrze sprytnie posuwa się do przodu i czerpiąc łyżeczką, a nie chochlą. Taka jest moja odpowiedź w odwołaniu do wiedzy fachowej.

Ale jak wiadomo, pierwszej wojny światowej nikt nie chciał, a wybuchła i to z błachego powodu. Właściwą analogią jest chłopczyk bawiący zapałkami. On się nimi bawi, cieszy się, ale w którymś momencie może zapalić się całe pudełko, potem firanka a w konsekwencji cały dom. Sytuacja może rozwinąć się w bardzo realny konflikt.

Po co to Łukaszence? A w zasadzie po co to Putinowi?

- Przekonanie o tym, że Łukaszenka to tylko marionetka, moim zdaniem nie jest do końca prawdziwe. Ja pamiętam taką scenę, kiedy Łukaszenka przyjechał do Moskwy na obchody rocznicy wojny ojczyźnianej i cała ława panów prezydentów państw szła z kwiatami pod pomnik, a na ich czele Putin. A kiedy podchodzili tam, to nagle Łukaszenka wyrwał się przed szereg i przed Putina i pierwszy złożył kwiaty.

Ja myślę, że Putin mu to zapamiętał. Proszę pamiętać, że Rosjanie przywiązują znaczną wagę do symboli, dat, jak to w bizantynizmie - ceremonia najważniejsza, treść jest nieważna. 

Łukaszenka może grać we własną grę, mimo że wie, że jego armia jest znacznie słabsza od polskiej armii. To narażanie się i bardzo ryzykowna gra. Moim zdaniem długoterminowym celem Putina jest całkowite podporządkowanie Białorusi i usunięcie Łukaszenki, żeby już żadnych kawałów nie robił. A celem Łukaszenki jest przetrwać kryzys, utrzymać się przy władzy i jeszcze na tym zarobić. 

A może zarobić w taki sposób, że doprowadza do rozmów z Unią Europejską, idąc drogą Erdogana. On za przyjęcie uchodźców dostał mnóstwo forsy i moim zdaniem Łukaszenka też do tego dąży.

Zobacz: Dwie grupy migrantów forsowały granicę polsko-białoruską siłą

- Jaki będzie scenariusz na najbliższe dni? Widzimy, że tysiące migrantów idą na zachód, aby mieć lepszy los. Co może się wydarzyć teraz? 

- Wypchnięcie ich i rozszczelnienie polskiej granicy otwierałoby przed Łukaszenką ogromne możliwości, jeśli chodzi o uzyskanie pieniędzy od Unii Europejskiej. Ci ludzie marzą o tym, aby dostać się do Niemiec. A w Niemczech już wiedzą, że to kiepski biznes. Ludzie, którzy mieli pracować, siedzą na socjalu. A po co mają pracować, jeśli dostają pieniądze i nie trzeba się wysilać. Ludzie z terytoriów o niskiej stopie życiowej trafiają w miejsce, gdzie jest ona wysoka i pomoc państwa jest rozwinięta dla wszystkich, którzy jej potrzebują. 

Panie ministrze, mam takie wrażenie, że Unia Europejska, Komisja Europejska, a także NATO niby nas bardzo wspierają, ale jednak nie do końca. 

- Jak z Wałęsą: oni są za, a nawet przeciw.

Czy my możemy liczyć na zachód? Że jeśli cokolwiek by się stało, to że nie będziemy się bronić tylko polską armią?

- My możemy liczyć na siebie. Mamy dość sił, żeby się obronić, nawet jeśli zachód się nie ruszy. 

Ale to przed Białorusią, a przed Rosją?

- Ale przecież Rosja się nigdzie nie wybiera. Nie rozpoczęłaby w takim momencie wojny.

A kiedy Rosja może rozpocząć wojnę?

- Aby były do tego warunki, trzeba zbudować przestrzeń obejmującą bliską zagranicę, następnie należy budować imperium. Aleksander Dugin napisał "Podstawy geopolityki". To książka, na której rosyjscy wojskowi i przyszli dyplomaci uczą się i tam pisze o rosyjskiej geopolityce. Dugin odcina się od ostrego nacjonalizmu - uważa, że to "mała" Rosja, a klucz to tworzenie ruskiego miru, obejmującego wszystkich, którzy chcą albo i nie, ale powinni być z Rosją. On wymyślił, że powstanie wielokulturowe imprerium rosyjskie, a jądrem tego ma być nie federacja rosyjska, tylko potężna Rosja ze wszystkimi przyległościami. Jedna część tego imperium będzie budowana w kierunku zachodnim - tu partnerem jest Berlin, w kierunku wschodnim jest to Tokio, a trzecia, w kierunku południowym to Teheran. 

Czy on podaje jakieś horyzonty czasowe?

Nie. Ale patrząc na politykę rosyjską i decyzje Putina można stwierdzić, że Dugina zna i szanuje. Co ciekawe, operacja Krym była opracowana według pomysłu Dugina i została przeprowadzona skutecznie.

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka