13 grudnia skończył się w Polsce socjalizm

TVP / Youtube.com
TVP / Youtube.com
Równo 40 lat temu gen. Wojciech Jaruzelski wprowadził w Polsce kapitalizm.

I tak dochodzimy do drugiego elementu. Jaruzelski - idąc tropem innych wojskowych dyktatorów w stylu np. Augusta Pinocheta - miał zupełnie wolne ręce do wprowadzania w Polsce kapitalizmu. Pomysł polegał oczywiście na tym, by podzielić się władzą polityczną z grzeczniejszą częścią opozycji, ale zachować kontrolę nad najcenniejszymi zasobami gospodarczymi. A zmianę tę ukryć za parawanem „wolnego rynku”. To nie Jaruzelski był tego planu jedynym autorem. Idea wyszła od młodszych od „Jaruzela” o pokolenie elit państwa i partii. Tych, które w III RP będą stały za sukcesem SLD. Politycy, których w tej roli zobaczymy (Kwaśniewski, Miller, Belka) będą jednak tylko symbolami. Aktorami wynajętymi do firmowania tej przemiany. Większość z inicjatorów polskiego skoku w kapitalizm na zawsze pozostanie w cieniu. Gdzieś na styku służb mundurowych, biznesu, dyplomacji, mediów. To pokolenie chciało zrzucić cisnący ich coraz bardziej gorset realnego socjalizmu. Czuli lepsi, sprytniejsi, lepiej wykształceni, światowi i bardziej godni splendorów od całego tego pospólstwa, które (zgodnie z oficjalnym przesłaniem PRL) mieli reprezentować. To klasyczne oderwanie się „nowej klasy” - co opisywali błyskotliwie liczni obseratorzy z Milovanem Dżilasem na czele. Żaden system nie jest od tego wolny. 

To oni będą chcieli kapitalizmu. Zwłaszcza, że zanim ten kapitalizm oficjalnie nastanie oni zdążą się przygotować do zwycięstwa w tej nowej grze. Nic dziwnego - w końcu sami będą mieli całą dekadę lat 80. żeby ustalić reguły gry. Kiedy więc na przykład w roku 1988 powstaną pierwsze prawa umożliwiające tzw. wolną przedsiębiorczość (ustawy Wilczka) albo budowę prywatnego sektora finansowego (ustawy Sekuły) oni będą ich pierwszymi beneficjentami. Oczywiście w bajeczkach dla grzecznych dzieci będziemy słyszeli o tysiącach polskich protoprzedsiębiorców handlujących z łóżek polowych „mydłem i powidłem”. Ale sprawdźcie sobie w wolnej chwili ilu z nich znalazł się w III RP na liście najbogatszych Polaków. No niestety prawie żaden. A kim byli najbogatsi? Co robili w latach 80.? No właśnie. 

Czytaj też:

Dyktator Jaruzelski da im czas i możliwość przeprowadzenia operacji transformacja z „realnego socjalizmu” w „realny kapitalizm”. Potem znajdzie się solidarnościowców, którzy ten proces podżyrują swoim opozycyjnym autorytetem. Udzielą oficjalnego odpuszczenia grzechów. A z tych, co nie będą się chcieli z tym pogodzić zrobi się oszołomów. I gotowe. III RP w pełnej krasie.

W tym sensie można nawet powiedzieć, że polskie przemiany będą się odbywały wedle dwóch prędkości. Terapia szokowa Leszka Balcerowicza dla pospólstwa. I spokojny, ewolucyjny i przygotowany w szczegółach proces przemian dla uprzywilejowanych. 

A wszystko to zaczyna się właśnie 13 grudnia 1981 roku. I dlatego to jest taka ważna data. Właśnie dlatego.

Lubię to! Skomentuj100 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka