W trakcie procesu ginęły dowody, teraz sąd zgubił biegłą. Farsa toczy się dalej

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay
Jeśli ktoś myślał, że sprawa trwającego dwadzieścia lat, kuriozalnego procesu Mirosława Ciełuszeckiego skończy się 9 grudnia, był w dużym błędzie. Proces będzie toczyć się dalej, ponieważ sędziowie i prokuratorzy nie mogli znaleźć biegłej, którą zamierzali przesłuchać. Dlatego sąd wyznaczył rozprawę na 22 lutego przyszłego roku. Naszym reporterom ustalenie kontaktu do biegłej zajęło dwie minuty.

Proces Mirosława Ciełuszeckiego trwa już niemal 20 lat

O sprawie piszemy od dłuższego czasu, pisaliśmy także wczoraj. Przypomnijmy, że proces Mirosława Ciełuszeckiego toczy się od dwudziestu lat. W jego trakcie między innymi ginęły kluczowe dla obrony dowody (zaginął komputer stacjonarny z danymi firmy Mirosława Ciełuszeckiego). W procesie przedsiębiorca został oskarżony o działanie na niekorzyść własnej firmy. A działaniem tym była transakcja, dzięki której spółka zwiększyła swój kapitał. W sprawie kuriozów było więcej, jednak wydawało się, że zmierza do finału, który miał nastąpić 9 grudnia. Nie nastąpił.

Kolejne instancje

Przypominając w telegraficznym skrócie, Ciełuszecki został skazany w pierwszej instancji, potem uniewinniony w apelacji. Potem, w 2018 roku Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał Ciełuszeckiego. Rok później wyrok podtrzymał Sąd Apelacyjny. Kasacja trafiła do Sądu Najwyższego, który 2 grudnia 2020 roku kasację uwzględnił. Na wyroku skazującym nie zostawił suchej nitki. W uzasadnieniu wskazał na „rażące błędy” skazujących Ciełuszeckiego sędziów. Skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia, „tym razem w rzetelnym postępowaniu”.

Farsy ciąg dalszy

W czwartek, 9 grudnia odbyła się rozprawa przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku. Sąd chciał przesłuchać biegłych, którzy w sprawie się wypowiadali. Jeden z nich, Kazimierz Ch. Złożył zeznania. Biegła Janina B. nie dotarła. Sąd stwierdził, że nie udało się ustalić miejsca pobytu biegłej. Dlatego odroczył rozprawę, wyznaczając kolejny termin, na 22 lutego 2022 roku. Po rozprawie nasi reporterzy w internetowej wyszukiwarce wpisali imię i nazwisko „zagubionej” biegłej. Od razu wyskoczyło, że pani Janina B. jest dyrektorem generalnym w ważnej, państwowej instytucji w Warszawie. Jej dane i nr telefonu znajdują się na mającej charakter publiczny stronie internetowej urzędu. Proces toczy się dalej. Jeśli potrwa do kwietnia, minie równe dwadzieścia lat od początku tej historii.

Przeczytaj też:

Najnowszy banknot kolekcjonerski NBP: „Lech Kaczyński. Warto być Polakiem”

Wymiary niesprawiedliwości. Po dwudziestu latach wreszcie koniec skandalicznego procesu?

Kraska: Nikt w Polsce nie zmarł po szczepionce przeciw COVID-19

Limity w kościołach i restauracjach. Polityk PiS: Policja będzie to sprawdzać


Lubię to! Skomentuj63 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo