Afery z głosami na Eurowizji ciąg dalszy. Sytuację komentuje szef ukraińskiego parlamentu

Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Rusłan Stefanczuk skrytykował głosowanie ukraińskiego jury, które nie przyznało Polsce ani jednego punktu podczas 66. Konkursu Piosenki Eurowizji. Źródło: Twitter/Rusłan Stefanczuk
Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Rusłan Stefanczuk skrytykował głosowanie ukraińskiego jury, które nie przyznało Polsce ani jednego punktu podczas 66. Konkursu Piosenki Eurowizji. Źródło: Twitter/Rusłan Stefanczuk
Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Rusłan Stefanczuk skrytykował głosowanie ukraińskiego jury, które nie przyznało Polsce ani jednego punktu podczas 66. Konkursu Piosenki Eurowizji. Tymczasem jedna z jurorek twierdzi, że dała Krystianowi Ochmanowi 10 punktów.

Ukraińska grupa Kalush Orchestra wygrała w Turynie 66. Konkurs Piosenki Eurowizji śpiewając dedykowany matkom utwór "Stefania". Ukraińcy zdobyli łącznie 631 punktów i odnieśli zwycięstwo dzięki głosowaniu publiczności. Szerokim echem odbiło się  głosowanie jury z Ukrainy, które nie dało Polsce ani jednego punktu, podczas gdy polskie jury przyznało Ukraińcom maksymalną liczbę punktów. Tymczasem Ukraińcy w teległosowaniu zachowali się inaczej i jako jedyni przekazali Krystianowi Ochmanowi 12 punktów. 

Sprawa wskoczyła na szczebel polityczny 

Do sprawy odniósł się szef ukraińskiego parlamentu Rusłan Stefanczuk. Polityk we wpisie na Twitterze skrytykował ukraińskie jury, które nie dało  Polsce punktów. Jednocześnie przypominając, że fani z Ukrainy przyznali "polskim braciom" maksymalną liczbę punktów. Taka sytuacja według przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy wskazuje, że profesjonalne jury "jest daleko od ukraińskiego społeczeństwa". 

Jurorka w szoku

Irina Fedyszyn, jedna z jurorek postanowiła wbrew regulaminowi opublikować swoją kartę, na której pokazała swoje głosy oddane na Polskę. "Kiedy zobaczyłam te wyniki, też byłam w szoku" - napisała na Instagramie.

"Każdy z członków magazynu nie wiedział, ile punktów komu przyznano, ponieważ każdy podawał punkty na własnym formularzu, i nie ma prawa dyskutować, ponieważ jest on prawnie poświadczony pod nadzorem notariusza i podlega odpowiedzialności. Następnie wszystkie piłki są podsumowywane przez organizatorów w postaci liczb. Dlatego, mimo że nie można upubliczniać swoich głosów, za co grozi kara, zamieściłem zdjęcie mojej ankiety, na której widać, ile punktów Polska otrzymała ode mnie osobiście".



"Jak to się stało, że Polska otrzymała 0 punktów? Nie znam odpowiedzi na to pytanie..." - dodała.

"Jesteśmy bardzo wdzięczni polskiemu rządowi i narodowi za wszystko, co dla nas robią: dają schronienie kobietom i dzieciom, niosą niewiarygodnie wielką pomoc humanitarną i zawsze wspierają Ukrainę. Nie doceniam tego. Szkoda, że stało się to w taki sposób. Nie wiem, jak głosowali inni, ale moja ocena dla Polski wyniosła 10" - napisała Irina Fedyszyn.

Przeczytaj także: Eurowizja. Dziwne kulisy ostatecznego werdyktu ukraińskiego jury

Głos szefa jury 

W związku z zamieszaniem wyjaśnienie decyzji jury opublikował jego szef, Wadim Lisica.

"Cały proces głosowania odbył się pod nadzorem adwokata, wszyscy członkowie jury wcześniej zapoznali się z zasadami głosowania. Żaden członek jury nie miał możliwości wpływać na swoje decyzje, tym bardziej na przewodniczącego. Dlatego Polska i inne kraje otrzymały takie punkty, na jakie zasłużyły w opinii każdego z sędziów. Nikomu za to nie zapłacono. Nikt nie miał żadnych preferencji ani innych zachęt. (…) Jako Przewodniczący Jury z pewnością jestem gotowy na ponoszenie odpowiedzialności za demokratyczny wybór dokonany w tym roku. Za pomoc humanitarną, militarną i finansową dla Ukrainy jesteśmy i będziemy wdzięczni Polakom na zawsze! Ale to są rzeczy niezwiązane ze sobą" – mogliśmy przeczytać we wpisie opublikowanym na Facebooku. Aktualnie post nie jest dostępny. 

MP

Czytaj dalej:



Lubię to! Skomentuj69 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura