Nie potrzeba nam nowej terapii szokowej. Lekarstwo nie zacznie nagle działać

fot. PAP/Leszek Szymański/edycja:SW
fot. PAP/Leszek Szymański/edycja:SW
Mnożą się głosy, że z inflację i spowolnienie gospodarcze da się przegonić jednym mocnym gospodarczym kopniakiem. Najlepiej radykalną podwyżką stóp procentowych połączoną z wielkimi oszczędnościami. To bzdura. Na dodatek niezwykle niebezpieczna.

Zgadzam się w pełni z prof. Leonem Podkaminerem, który napisał kilka dni temu dla „Rzeczpospolitej”, że dezinflacja może (i musi) nastąpić „bez krwi, potu i łez”. Krytykuje on podejście prezentowane przez wielu sympatyzujących z opozycją ekonomistów. Choćby nową członkinię Rady Polityki Pieniężnej Joannę Tyrowicz, która proponowała niedawno radykalną podwyżkę stóp procentowych do poziomu przewyższającego nie tylko inflację. Ale także oczekiwania inflacyjne. Inni zazwyczaj dorzucają do tego „dyscyplinę fiskalną”, a po "polsku" - wycofanie się państwa z polityki walki z nierównościami społecznymi i porzucenie przez rząd wsparcia dla wzrostu płac w gospodarce. 

Szef NATO: Polska zareagowała dobrze i odpowiedzialnie po eksplozji rakiety

Każdego musi boleć? 

Podkaminer słusznie wskazuje, że takie działania niechybnie przynieść muszą cały szereg społecznych i ekonomicznych konsekwencji. Z których najsmutniejsze to: (1) obniżenie rozmiarów konsumpcji (lub spowolnienie jej wzrostu); (2) niechybny wzrost bezrobocia, który ma dyscyplinować pracowników i stępiać presję płacową (3) fala bankructw firm (zwłaszcza małych), które pozbawione zostaną dostępu do taniego i koniecznego im do przeżycia kapitału.

Zwolennicy chłodzenia - tak jak kiedyś piewcy balcerowiczowskiej terapii szokowej - mówią, że to konieczne. Bo lekarstwo zacznie - ich zdaniem - w końcu działać. I obniży poziom inflacji. A wtedy wszystko będzie dobrze. To bardzo niebezpieczne założenia. Bo w rzeczywistości ta radykalna terapia antyinflacyjna może nie zadziałać. I w związku z tym wszystko NIE będzie dobrze. W rzeczywistości będzie wręcz gorzej.

Dlaczego? Bo wszystkie te recepty zwolenników nowej terapii szokowej opierają się na przekonaniu, że ta inflacja jest podbijana przez nadmierny popyt. Ten zaś wywołany został przez danie ludziom nadmiernej ilości pieniądza. W tym sensie zwolennicy radykalnych rozwiązań ekonomicznych mówią nam mniej więcej tyle, że… Polacy za bardzo się w ostatnich latach wzbogacili. Więc trzeba im teraz te pieniądze zabrać. Musimy więc zbiednieć. Bo wtedy - zdaniem naszych nowych radykałów - będą mogły spaść ceny. A jak ceny spadną to gospodarka będzie zdrowsza. 

Posłuchaj rozmowy Sławomira Jastrzębowskiego z Rafałem Wosiem [WIDEO]


Skąd wzięła się inflacja 

Problem polega na tym, że ta inflacja nie jest wywołana przez nadmierny popyt. W tym sensie jej pierwszoplanową przyczyną nie są ani programy socjalne PiSu (500+, 13 czy 14 emerytura) ani forsowany przez ten rząd proces podnoszenia płacy minimalnej. Gdyby to one były przyczyną inflacji to powinna ona wybuchnąć już dawno temu. Tymczasem ceny zaczęły rosnąć w roku 2021? A nie w 2016, 2018 ani 2020? Na dodatek rosną one przecież nie tylko w Polsce. Ale we wszystkich krajach zachodnich. Czy wysoka inflacja w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy w krajach bałtyckich też spowodowane jest tym, że Polacy nadmiernie się wzbogacili? Przecież to niedorzeczne. 

Poseł KO po tragedii w Przewodowie: Są pytania, które zadamy rządzącym

Może więc ta inflacja spowodowana jest przez coś innego niż przez nadmierny popyt? Może ma ona coś wspólnego ze wzrostem cen surowców po pandemii covid-19 - co zostało jeszcze wzmocnione wybuchem wojny z Rosją? Czy to nie jest jasne jak słońce w południe? Zwolennicy radykalnych rozwiązań zdają się jednak tego nie dostrzegać. Upierają się, co do swojej błędnej diagnozy. I to jest niebezpieczne. Bo proponowana przez nich kuracja może nie tylko nie zadziałać. Ale wręcz przynieść skutki wyłącznie negatywne. Być zupełnie niepotrzebną ofiarą. Poniesioną przez społeczeństwo tylko po to, by pobawić się w twardziela, który nie boi się „odważnych rozwiązań”.

Broń nas Panie Boże przed takimi twardzielami...

Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki: Nie był to intencjonalny atak na Polskę


Rafał Woś


Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka