Doktor Leszek straszy zagładą. I tak… co tydzień

Leszek Balcerowicz. Fot. Wikimedia / Public Domain
Leszek Balcerowicz. Fot. Wikimedia / Public Domain
Od lat Leszek Balcerowicz i jego ludzie wieszczą Polsce gospodarczy koniec świata. Żaden oczywiście nie nastąpił. Nie przeszkadza im to jednak straszyć dalej.

Znachor, czyli doktor Leszek

Wyobraźcie sobie znachora - nazwijmy do doktorem Leszkiem - który mówi wam, że jeśli nie przejdziecie na jego cudowną kurację wkładania do pieca „na trzy Zdrowaśki”, to zaraz umrzecie. Powiedzmy, na serce. Wy jednak nie palicie się do diety doktora Leszka (ktoś wam kiedyś mówił, że szwagra ciotki doktor Leszek rozłożył w ten sposób na amen) i nie idziecie za jego radami. Mija jakiś czas, a wy z radością stwierdzacie, że… nie umarliście. Przeciwnie - czujecie się całkiem całkiem.

Polecamy:

Wtedy łapie was za ramię doktor Leszek. „Oj coś słabo Pan/Pani wygląda” - mówi z dziwnym uśmieszkiem. „Widzę tu ostrą niewydolność wątroby. Albo kuracja albo spotkanie z kostuchą. Za pięć do siedmiu tygodni. Najdalej!” - wyjaśnia rzeczowym tonem. Ale wy nadal nie palicie się do kuracji doktora Leszka (coś wam jednak te trzy Zdrowaśki w piecyku podejrzanie wyglądają). Mija kolejne pół roku, a wy… wciąż żyjecie. I - chwała Bogu - nawet nie jest tak najgorzej. Wtedy dzwoni telefon. „Dzień dobry, tu doktor Leszek, głosik słyszę zachrypnięty - zagaja. „Nie, nie to lekki katar. Dziecko z przedszkola przyniosło, wszyscy to teraz mają” - próbujecie się tłumaczyć. „To nowotwór tępaku - odpowiada Leszek - znam się na tym! Albo moja kuracja, albo pół roku! W najlepszym wypadku”.

Jak odpowiadać doktorowi Leszkowi?

Co odpowiadacie doktorowi Leszkowi? Jak długo będziecie tolerować wmawianie wam takich bzdur?

Znajomy twitterowicz @FiatMoney (pozdrawiam!) kataloguje od lat ekonomiczne diagnozy Leszka Balcerowicza i jego ludzi z Forum Odpowiedzialnego Rozwoju. Pokazał, że w ciągu ostatnich paru lat straszyli oni kolejno: scenariuszem włoskim, scenariuszem greckim, scenariuszem tureckim, scenariuszem wenezuelskim i scenariuszem rumuńskim. A konkretnie:

Balcerowicz powiedział, że Polska gospodarka miała więc utracić na stałe swoją konkurencyjność wobec reszty Europy z powodu rosnących kosztów pracy.

Oglądaj najnowszy odcinek "Lewy z Bicepsem". Rafał Woś i Sławomir Jastrzębowski zapraszają:


Nic takiego NIE nastąpiło! Polska nadal należy do najbardziej konkurencyjnych gospodarek w Europie. Więcej nawet - zaczyna wreszcie konkurować nie tylko tanią pracą, ale i jakością produktu. I ma niezłe widoki na przechwycenie części rynków zbytu i inwestycji w następnych latach, gdy - po wojnie i po covidzie - skróceniu ulegnie wiele z tzw. globalnych łańcuchów dostaw.

Balcerowicz powiedział, że po wprowadzeniu programów socjalnych PiS Polacy przestaną pracować.

Nic takiego NIE nastąpiło! Tak naprawdę wskaźnik zatrudnienia wśród osób w wieku produkcyjnym wzrósł w latach 2015-2022 z 67 proc. do 74 proc.

Balcerowicz powiedział, że finanse publiczne miały się załamać z powodu wydatków socjalnych w stylu 500+.

Co, NIE nastąpiło! Zadłużenie publiczne w relacji do PKB jest (rok 2022) na poziomie 50 proc. Znacząco poniżej tego, co dzieje się w krajach starej UE (średnia dla strefy euro to dziś 94 proc.). I - mówiąc szczerze - mniej niż w roku 2015 (wtedy było 51 proc.).

Balcerowicz powiedział, że straszliwy dług publiczny uczyni Polskę stanie się niewypłacalną.

Nic takiego NIE nastąpiło! Koszt obsługi nowego zadłużenia dla polskich papierów dłużnych znajduje się absolutnie w trendzie podobnym do innych rozwiniętych gospodarek. Rośnie, gdy rosną stopy procentowe (co logiczne, bo wraz ze wzrostem stopy rośnie opłacalność trzymania pieniędzy na rynkach finansowych, a oprocentowanie papierów rządowych musi się do tego wyższego poziomu dopasować). Podobnie zachowuje się z resztą oprocentowanie papierów emitowanych przez pozostałe zachodnie rządy oraz przez sektor prywatny.

Balcerowicz powiedział, że prezesowi Glapińskiemu wydaje się, że stoi na czele amerykańskiego Fedu a nie NBP i dlatego jego luźna polityka monetarna NBP doprowadzi do hiperinflacji.

Nic takiego NIE nastąpiło! Owszem mamy inflację, ale wywołaną w głównej mierze (spójrzcie na to co składało się na wzrost cen w minionym roku) przez eksplozję cen surowców w latach 2021-2022 (covid, wojna na wschodzie). A polityka monetarna NBP zmieniła się w 2022 roku z luźnej (niskie stopy) na dużo bardziej sztywną (od listopada 2021 do września 2022 stopy procentowe urosły z 0 do 6,75 proc.). Na co Balcerowicz i FORowcy niezrażeni zareagowali zmianą kierunku natarcia o 180 stopni. Teraz stopy procentowe banku centralnego są zbyt wysokie i wpędzają ludzi w pułapkę drogich kredytów. Przypomnijmy, że mowa o tych samych stopach procentowych, które jeszcze niedawno były - zdaniem FORu - … zbyt niskie. I prowadziły do inflacji.

Żadna z przepowiedni Balcerowicza się nie sprawdziła

I tak dalej. I tak dalej. Bo prawda jest taka, że żadna - powtórzę, Ż-A-D-N-A - z przepowiedni Balcerowicza i FORowców się w minionych latach nie sprawdziła. Co nie przeszkadza im brylować w mediach antyPiSowskich i mówić to, co twórcy i odbiorcy tych mediów chcą usłyszeć. To znaczy, że PiS doprowadził polską gospodarkę do ruiny. A, że rzeczywistość nie chce potwierdzić tej radykalnie dętej tezy? No cóż, tym gorzej dla rzeczywistości. W końcu media - zwłaszcza tak skrajnie ideologizowane jak TVN czy TOK FM - same tworzą znajomą i bezpieczną rzeczywistość dla swoich odbiorców. Wielu do szczęścia nie potrzebuje niczego więcej.

Najlepsze jest jednak to, że kiedyś Balcerowicz w końcu trafi. Tak jak ten nasz doktor Leszek straszący ciągle niechybną śmiercią też w końcu będzie miał rację. Wszyscy kiedyś umrzemy. To nieuchronne. Ale zanim to nastąpi - broń nas Panie Boże przed stosowaniem się do recept doktora Leszka. Chroń nas przed doktryną „zero tolerancji dla długu publicznego” - co by się wiązało z konieczną rezygnacją z opiekuńczej roli państwa. Chroń nas od rezygnacji z wydatków socjalnych i od wysokiego bezrobocia spowodowanego ideologicznym zacietrzewieniem i rugowaniem państwa z gospodarki.

Już to mieliśmy. I nie trzeba nam tego więcej.

Nie bardzo nam też trzeba znachorów, których recepty są niszczące. A ich diagnozy nigdy nie sprawdzają.  

Rafał Woś

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj86 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka