Trump oburzony zachowaniem dziennikarki po zamachu. "Przynosisz hańbę"

Redakcja Redakcja USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 41
Donald Trump odniósł się do próby zamachu, do której doszło podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie. W wywiadzie dla programu „60 Minutes” emitowanego przez CBS, amerykański przywódca skrytykował napastnika, a także nie zostawił suchej nitki na dziennikarce prowadzącej rozmowę po przytoczeniu fragmentów manifestu zamachowca. Prezydent USA ocenił, że przynosi ona "hańbę mediom".

Trump o zamachowcu: "Był niekompetentny”

Do strzelaniny doszło 25 kwietnia podczas gali organizowanej w hotelu Washington Hilton. W trakcie wydarzenia ewakuowano Donalda Trumpa, pierwszą damę Melanię Trump, wiceprezydenta J.D. Vance'a oraz innych członków administracji. Podejrzanym o próbę zamachu jest 31-letni Cole Tomas Allen. Mężczyzna miał być uzbrojony w strzelbę, pistolet oraz noże. Według służb otworzył ogień w kierunku funkcjonariuszy ochrony, zanim został obezwładniony przez agentów Secret Service.

W rozmowie z Norah O'Donnell z CBS prezydent USA ocenił, że napastnik nie wykazał się profesjonalizmem. – Cóż, on też jest niekompetentny, bo dał się złapać. I to dość łatwo – powiedział Donald Trump.

Donald Trump broni Secret Service

W wywiadzie pojawiły się także pytania dotyczące poziomu zabezpieczeń podczas gali. Sam napastnik miał wcześniej krytykować działania Secret Service, pisząc w swoim manifeście o "szalonej niekompetencji” służb ochrony. Mimo tych zarzutów Donald Trump stanął w obronie agentów. – W każdym wydarzeniu związanym z bezpieczeństwem zawsze znajdę jakiś błąd. Ale ci goście zrobili świetną robotę – stwierdził.

Prezydent USA zasugerował nawet, aby organizatorzy gali ponownie zorganizowali wydarzenie w najbliższym czasie. – Będą mieli jeszcze lepsze zabezpieczenia i większe zabezpieczenia obwodowe. Myślę, że to bardzo ważne, żeby to zrobili jeszcze raz – powiedział. 


Ostre starcie Trumpa z dziennikarką CBS

Najbardziej emocjonalny moment rozmowy nastąpił wtedy, gdy Norah O'Donnell przytoczyła fragment manifestu napastnika. Cole Tomas Allen miał napisać, że "nie zamierza dłużej pozwalać pedofilowi, gwałcicielowi i zdrajcy na obciążanie go swoimi zbrodniami”. Słowa te wywołały natychmiastową reakcję Trumpa. 

– Wiedziałem, że to przeczytasz. Bo jesteście okropnymi ludźmi. Nie jestem gwałcicielem. Nikogo nie zgwałciłem – odpowiedział prezydent USA. Kiedy dziennikarka zapytała, czy uważa, że zamachowiec odnosił się właśnie do niego, Trump zaprzeczył także oskarżeniom o pedofilię.

Prezydent stwierdził również, że został "całkowicie oczyszczony z zarzutów” i oskarżył media o próbę łączenia go ze sprawami dotyczącymi Jeffrey Epstein. – Powinnaś się wstydzić, że to czytasz. Przynosisz hańbę – powiedział do prowadzącej.

W trakcie rozmowy Donald Trump opisał również moment ewakuacji po wybuchu strzelaniny. Przyznał, że podczas wyprowadzania przez służby celowo zwolnił tempo, ponieważ chciał zorientować się w sytuacji. Opowiedział też, że funkcjonariusze ochrony polecili jemu oraz Melani Trump położyć się na ziemi podczas akcji zabezpieczającej.  

 

Fot. Donald Trump po zamachu w trakcie bankietu/PAP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj41 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka