Pewna zacna dama, wykładowca katolickiej uczelni, zapytała się mnie oburzona: Dlaczego brat popiera Trumpa, podpalacza świata?! – I rzeczywiście się zastanowiłem czy popieram i dlaczego? Jeślibym był obywatelem USA, to czy głosowałbym na Donalda? A jakie miałbym wyjście ? Lepiej wariat Trump niż idiotka Kamala. Trump wstrzymał finansowania aborcji, LGBT, zatrzymał nielegalną emigrację, troszczy się o swój kraj, zamknął w kiciu torturującego i głodzącego swój naród narkorzezimieszka z Wenezueli, zmniejszył biurokrację i niepotrzebne regulacje. Dlaczego wybrano Trumpa, który niewątpliwie ma różne odchylenia od normy psychologicznej? Podrzucili go Marsjanie albo Mosad? Nie, Trump wygrał demokratyczne wybory w pięknym stylu, ponieważ Amerykanie zostali doprowadzeni do rozpaczy przez rządy i terroryzm lewicowych jajogłowych oraz dziennikarzy. Elity republikańskie niewyraźne i coraz bardziej ulegające lewactwu, okazały się dla prostego Amerykanina niewiarygodne. I tu zjawia się rudzielec, który rzuca superhasło MAGA i robi wrażenia gościa, który będzie działać bez względu na rozdzieranie szat przez kapłanów postępowości. Wielu „demokratów” po cichu demokracji nie cierpi i woleliby, aby światem rządził jakiś sanhedryn mędrców, ale takie rządy zazwyczaj kończą się wielkim mordobiciem, więc mamy to co mamy.
Dlaczego wybuchła wojna z Iranem? Czy dlatego, że Natanyahu boi się oddania władzy, a Izrael ma za dużo broni? Nie, przyczyna jest prosta: żydzi chcą w końcu zakończyć wieczną wojnę z Hamasem, Hezbollahem i tymże Iranem. Wojnę, której jasnym celem jest fizyczne zniszczenia Izraela. Są bezwzględni? Tak. Natanyahu powinien stanąć przed trybunałem w Hadze? Tak. Trump uległ żydom i nie chciał, żeby sami sprawę załatwili? Pewnie tak. Jednak teraz 80% żydów jest niezadowolona z rozejmu i chce, aby wojnę prowadzić do pełnego zniszczenia Hezbollahu i potencjału nuklearnego Iranu!
Przyjrzyjmy się wojnie na Ukrainie i w Iranie z punktu widzenia pojęcia wojny sprawiedliwej. Ukraina - normalne, demokratyczne państwo, które zrezygnowało z broni jądrowej pod gwarancje nienaruszalności granic i suwerenności udzielone przez mocarstwa nuklearne – jak te gwarancje zostały wypełnione, czyli jak uszanowano prawo międzynarodowe, to już wiemy. Iran – lewicowo-islamska dyktatura mordująca swoich poddanych (obecnie pod amerykańskimi bombami wykonują mnóstwo egzekucji aresztowanych podczas niedawnych demonstracji) od lat prowadząca wojny terrorystyczne nie tylko na Bliskim Wschodzie. W średniowieczu tyrania władcy wobec poddanych i rujnowanie kraju były traktowane jako uzasadnienie dla zewnętrznej interwencji, a nawet zmiany dynastii. Dlaczego Iran nie chce zrezygnować z broni atomowej? Ponieważ celem tej tyranii jest zaprowadzenie światowego kalifatu (tak jest napisane w ich konstytucji!) – pierwszy krok to unicestwienie Izraela. Obecnie trzy kraje konkurują o przywództwo w świecie islamskim: Arabia Saudyjska – tradycyjnie jako stróż Mekki i Medyny, Turcja Erdogana (jeszcze niedawno rządziła całym światem arabskim) ze swoim nowoczesno-ortodoksyjnym islamem i właśnie Iran. Zniszczenie Izraela miałoby dać Iranowi popularność wśród muzułmanów całego świata.
USA - demokratyczne mocarstwo zabiegające o swoje interesy, a zarazem mające poczucie misji wobec świata. Rosja – imperium terroryzujące swoich poddanych i stawiające za cel zagarnięcie nowych obszarów. Pierwszy atak Rosji na Ukrainę zakończył się klęską i wycofaniem wojska spod Kijowa. Stany wykonały atak na Iran perfekcyjnie i właściwie bez strat własnych, a Rosja straciła już minimum 300000 żołnierzy! Jednak i Putin, i Trump zderzyli się z tym, że nie docenili przeciwnika. USA łatwo było osiągnąć cele militarne, trudniej polityczne. Putin nie rozumiał, że Ukraina to niezależne państwo i naród, Trump nie rozumie, że Iran to islamski fanatyzm, który gotowy jest poświęcić cały naród dla obrony systemu i realizacji planu zawojowania świata. Kontrataki Ukraińców zaskoczyły Putina, odporność irańskich bojowników na ponoszone straty i wytrwałość w kąsaniu przeciwnika nie zostały przewidziane w planach Amerykanów – reżim sam z siebie nie upadł. Rosja jednak doświadcza coraz boleśniej wojny na swoim terytorium, a Amerykanie mogą spać spokojnie w swoich domach.
Putin nie ma idei jak wyjść ze ślepej uliczki i zakończyć wojnę, której nie może wygrać. Trump chaotycznie, ale szuka wyjścia z sytuacji. Przy czym rozwiązanie tego problemu dla Trumpa to kwestia wygrania lub przegrania wyborów uzupełniających, natomiast dla Putina to sprawa życia i śmierci. Widać więc podobieństwa i różnice w motywach, głównych aktorach i przebiegu obu wojen. Czy Trump musiał zaczynać teraz wojnę? Pewnie nie, ale próba powstrzymania Iranu sama z siebie nie jest zła. Popatrzmy co wyprawia koreański klown: znowu wystrzelił rakiety balistyczne i otwarcie mówi o pracach nad bronią atomową. Dla nas to sprawa odległa, ale dla Korei Południowej i Japonii to najbliższy sąsiad, wariat co wymachuje maczugą. Z takimi jak Iran czy Korea Północna lepiej zrobić porządek wcześniej niż później, nawet za cenę wzrostu ceny ropy.
Z drugiej strony mężczyznę ocenia się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. I tu Trump ma problemy. 20 lat wojny w Afganistanie pokazuje, że łatwo ja wygrać, trudniej wygrać pokój – miejmy nadzieję, że Trump potrafi wyciągnąć z tego lekcję.
Czego się spodziewał Trump? Że Leon będzie święcił amerykańskie rakiety? Oczywiście, że Papież musi nawoływać do pokoju. Trudno podejmować jakiekolwiek dialog z człowiekiem, który ma reakcje na poziomie Kazia z 5b. Mając dwóch najbliższych współpracowników katolików i mnóstwo katolików wyborców, szturchanie Leona to działanie samobójcze i kolejny przykład emocjonalnego braku równowagi prezydenta Stanów Zjednoczonych. Leon stara się bardzo roztropnie wypowiadać na temat wojny, bo przecież określenie czy wojna jest sprawiedliwa czy nie, jest rzeczą bardzo niejednoznaczną. Daleki jest jednak od nierozważnych wypowiedzi o „odwadze wywieszenia białej flagi” i jednoznacznie staje w obronie Ukrainy. Ciekaw jestem jednak na kogo Prevost głosował w ostatnich wyborach, bo wiem jaki skręt na lewo mają moi amerykańscy współbracia z jego pokolenia, z których spotkałem tylko jednego głosującego na republikanów.
Właśnie wróciłem z Sycylii, gdzie na niektórych kościołach wywieszono tęczowe flagi pokoju. Już ta tęcza jasno mówi, że mamy do czynienia z jednym z wielu wcieleń lewicowej ideologii: ekologizm, imigrantyzm, LGBT... Pacyfizm nie jest niczym nowym. Na Sycylii spotkałem mojego współbrata z Sajgonu i jeszcze jeden raz usłyszałem jak wspaniale żyje się w komunistycznym Wietnamie, który jest komunistyczny dzięki amerykańskim pacyfistom. Jeden z sycylijskich księży w dniu modlitwy o pokój raczył powiedzieć na kazaniu, że żadna wojna nie może być usprawiedliwiona. Otóż jest to prywatne zdanie tego księdza, a nie nauczanie Kościoła. Pamiętajmy: Kazanie na górze jest apelem do serca i sumienia każdego z nas, lecz nie ma być podstawą działania państw i relacji między nimi. Każda wojna jest złem, ale mogą być takie, które można usprawiedliwić. Weźmy np. Wojnę Koreańską. Gdyby ONZ i Amerykanie nie walczyli z Kim Ir Senem i Mao, to dzisiaj w Korei jadłoby trawę nie 26 milionów, ale 78, a maczuga Kim Dzong Una byłaby jeszcze większa. I co na to szanowni pacyfiści?
Lewicowe rządy Hiszpanii, Meksyku i Brazylii stanęły w obronie suwerenności Kuby. Czy oni wiedzą kto i jak rządzi na Kubie? Komu z Kubańczyków potrzebna jest suwerenność tego socjalistycznego raju, którego bronią socjaliści z Hiszpanii, Meksyku i Brazylii? A może prezydenci tych trzech krajów, chcieliby przenieść się na Kubę, by doświadczać raju kubańskiej suwerenności? Mam znajomych uchodźców z Kuby i o dziwo o swoim raju wyrażają się najgorszymi słowami. W USA 80% Kubańczyków, którzy uciekli z raju po 2005 roku nie chce, aby Trump zawierał jakiekolwiek umowy z komunistyczną Kubą, tylko chcą aby USA … napadły na ich ojczyznę. Oto zawiłości pacyfizmu.
Natomiast zacnej damie i innym idealistycznie nastawionym osobom polecam przeczytać „Króla Maciusia Pierwszego” autorstwa Henryk Goldszmita, to pouczającą nauka jak nieprostą sprawą jest rządzenie państwem, wojna i pokój.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)