Rutkowski grozi koalicji, jeśli KO wyrzuci Kołodziejczaka. "Będzie afera"

Redakcja Redakcja KO Obserwuj temat Obserwuj notkę 30
Polityczna burza wokół Michała Kołodziejczaka może przybrać na sile. W październiku klub Koalicji Obywatelskiej zawiesił posła w swoich prawach, a do gry wkroczył Krzysztof Rutkowski, występujący jako jego doradca do spraw bezpieczeństwa i pełnomocnik. Detektyw ostrzega obóz rządzący przed skutkami rozstania z parlamentarzystą. Celebryta twierdzi, że jego klient może wywołać ogromną aferę, jeśli podzieli się swoją wiedzą z mediami.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego klub KO odsunął Michała Kołodziejczaka na 3 miesiące i jak poważne są wobec niego zarzuty
  • Jak obciążają polityka byłe współpracowniczki posła
  • Co Krzysztof Rutkowski zapowiadał w sprawie kompromitujących materiałów i 
  • Na jakim etapie są postępowania prokuratur w Łodzi oraz Warszawie

Wstrząsające relacje w Kanale Zero 

Kryzys wybuchł po publikacji materiałów Moniki Krześniak dla Kanału Zero. Byłe współpracowniczki zarzucały w nich Michałowi Kołodziejczakowi przemoc fizyczną i psychiczną, agresję, wyzwiska, poniżanie oraz groźby. Poseł, który wcześniej stał na czele Agrounii, miał wielokrotnie poniżać podwładnych.

W reportażu opisano między innymi sytuację z udziałem jednej z asystentek. Według jej relacji Kołodziejczak rzucił obok niej puszką, a gdy kobieta zwróciła mu uwagę, sięgnął po nóż i powiedział: "Gdybym chciał, to bym trafił”. Byłe współpracownice oskarżyły go także o zażywanie narkotyków oraz nakłanianie kobiet do przyjmowania kokainy. 

Michał Kołodziejczak odrzucił zarzuty i nazwał je pomówieniami. Klub Koalicji Obywatelskiej zawiesił posła na 3 miesiące ze skutkiem natychmiastowym. Szef klubu Zbigniew Konwiński poinformował, że formacja oczekuje weryfikacji doniesień medialnych przez właściwe służby. 


Ofensywa Rutkowskiego. Zapowiedź ujawnienia kompromatów

W obronie posła stanął Krzysztof Rutkowski. Na antenie wPolsce24 przedstawił się jako jego pełnomocnik, doradca do spraw bezpieczeństwa oraz prywatnie - kolega posła. Jak twierdzi detektyw, Kołodziejczak zgłosił się do jego biura 4 września i mówił o rzekomym szantażu ze strony kobiet, które miały oczekiwać stanowisk i korzyści. Rutkowski zapowiedział pozew na milion złotych przeciwko redakcji Kanału Zero, zarzucając dziennikarzom rozpowszechnianie nieprawdy.

Odnosząc się do nagrania z udziałem posła, Rutkowski przyznał, że jest autentyczne. – Oczywiście, że to głos Michała Kołodziejczaka. Jest to głos, który jednak został zarejestrowany w sposób nielegalny [...] Kobieta ta zdobyła ten dowód w sposób nielegalny – stwierdził detektyw w studiu telewizyjnym.

Kołodziejczak złożył zawiadomienie w łódzkiej delegaturze ABW w niedzielę, 11 października, w towarzystwie Rutkowskiego. Dotyczyło podejrzenia popełnienia przestępstwa na jego szkodę. Następnego dnia Rutkowski wystąpił podczas konferencji prasowej w Sejmie, gdzie przedstawił swoją wersję wydarzeń dotyczącą byłych współpracowniczek posła. Zapowiadał też ujawnienie materiałów, które – jak twierdził – uderzą w polityków obozu władzy.

– Gdy Michał Kołodziejczak wyjdzie już z KO, dojdzie do przekazania kontaktów i wielkiego skandalu [...] Informacje, które ostatecznie przekaże Kołodziejczak, skończą się politycznym trzęsieniem ziemi! – ostrzegał Rutkowski.

W rozmowie z tygodnikiem "Wprost” detektyw przekonywał, że poseł nie zamierza czekać na decyzje partyjnych władz. – On mentalnie nie jest już w klubie. Wkrótce złoży oficjalne pismo o rezygnacji, nie będzie żadnych wyjaśnień. Niewykluczone, że będzie starał się z innymi niezależnymi parlamentarzystami założyć koło poselskie – tłumaczył Rutkowski. Według niego Kołodziejczak może odejść z klubu i dołączyć do niezależnych parlamentarzystów. 


Prokuratura bada aferę z Kołodziejczakiem

Zawiadomienie złożone przez Kołodziejczaka w łódzkiej delegaturze ABW trafiło do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, ponieważ agencja uznała, że nie ma kompetencji do prowadzenia sprawy. Łódzcy śledczy prowadzą czynności sprawdzające dotyczące zmuszania posła do określonego zachowania i analizują obszerny materiał.

Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, śledczy podjęli oficjalne kroki i sprawdzają sprawę z urzędu. Ich działania dotyczą zarówno zmuszania do określonego zachowania, jak i podejrzenia udzielania środków odurzających. Według deklaracji prokuratury i pełnomocników do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zgłosiła się jedna poszkodowana osoba. Formalnego śledztwa w stolicy na razie nie wszczęto, a sprawa pozostaje na etapie czynności sprawdzających.  

 

Fot. Krzysztof Rutkowski/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj30 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka