4 obserwujących
87 notek
32k odsłony
  243   0

Jałtańskie cienie w 2022 roku

Decyzja Wielkiej Trójki – Roosevelta, Churchilla i Stalina - z lutego 1945 roku „urządziła” Europę na dekady i otwierając szeroko odrzwia dla materialistycznego marksizmu zbudowanego na fundamencie tzw. „naukowego światopoglądu” doprowadziła podzielony w ten sposób świat na krawędź, nieznanego w tej skali, kryzysu poznawczego. Kryzys ten stał się bezprecedensowy z tego powodu, że znaleźliśmy się w sytuacji utraty, podstawowej dla Homo Sapiens, busoli. Duchowa potrzeba człowieka została zredukowana do funkcji jedynie przyjemności i rozrywki, a jej rola ograniczona do konsumpcji. Zatrzymany został tym samym naturalny proces intelektualnego cywilizowania się człowieka i zastąpiony bezrefleksyjnym rodzajem „myślenia  fizjologicznego” sprowadzonego do prostych pragnień i coraz bardziej dotkliwego strachu przed niemożnością ich spełnienia. Ta brutalna amputacja, dokonana głównie przez zakwestionowanie wszelkiej wiary i  istnienia jakiejś „tajemnicy” wymagającej odpowiedzialności  z  perspektywą ostatecznego nieuchronnego rozliczenia „złego i dobrego”,  wprowadza ludzki rodzaj coraz głębiej w stan braku respektu dla wszelkiego autorytetu, a nawet pogardy. Wszystko staje się możliwe, wszystko już „mieści się w głowie”.

 Ten jałtański podział okazuje się być dziś jednak bardziej zabójczy dla tej wschodniej, „gorszej” strony, bo właśnie tak wybrano granice podziału. Mieliśmy zostać „mesjaszem” narodów, tymczasem społeczeństwa zachodnie, gdzie na fundamencie kultury rzymskiej chrześcijaństwo zostało usankcjonowane bez mała trzy wieki wcześniej, bronią się  jakoś jeszcze przynajmniej swą obywatelską cywilizacją. Te kilkaset lat różnicy w obyczajach, kulturze codziennej i technicznej, a powstałej z chwilą przyjęcia przez Mieszka I chrztu  dopiero w roku 966, udało nam się na przestrzeni wielu wieków tak znakomicie zniwelować, że I Rzeczpospolita mogła stać się europejską awangardą. Nawet Pierwszym Rozbiorem nie naruszono jeszcze jakże twórczego i kreatywnego polskiego poczucia wolności, a postępująca zachodnia dekadencja rewolucji francuskiej, nie sprawiła  wyłomu w naszej duchowej witalności, dla której niewzruszone ramy,  w  najlepszym interesie wspólnoty, stanowiła katolicka religia. Wniesiony tym samym system wartości zawarty w pojęciu „Honor”, święte dobro wspólnoty w słowie „Ojczyzna” i nade wszystko transcendentny „Bóg” tworzyły jeszcze do 1945 roku narodową opokę. W I Wojnie Światowej żołnierz mógł jeszcze ginąć po rycersku, a zaraz później polskie aspiracje do odzyskania niepodległości artykułowane takim właśnie językiem wartości, mimo pragmatyzmu epoki oświecenia, były jakoś rozumiane na światowych salonach. Te trzy pojęcia stały się  w końcu jedynym i ostatecznym już imperatywem dla tragicznego losu ostatnich polskich rycerzy – Żołnierzy Niezłomnych i Wyklętych.  Tragicznego losu wyklęcia przez własną wspólnotę, dla obrony której, spełniając właśnie  swój podstawowy obowiązek, nie złożyli broni do końca.

Mamy dziś w Polsce do czynienia z niezwykle groźnym zjawiskiem intelektualnej zapaści cywilizacyjnej. Poziom szkół i uniwersytetów ( wypadliśmy z rangi nawet pierwszych 300 !) jest tak żenujący, że nasuwa podejrzenie o jakiś lewacki sabotaż. Tak powszechnie używany knajacki język jest zjawiskiem w Europie bez precedensu. Przybyłe z Armią Czerwoną „j..b twoju  m..ć”, w polskim odpowiedniku stało się współczesnym rytuałem. Kodeksowe paragrafy o obrazie moralności publicznej, czy zakłócaniu porządku publicznego stały się ( celowo ?) prawem martwym, tak jak i wszelki dyscyplinujący proces wychowawczy w szkole. To się przenosi w zastraszającym tempie także na osoby publiczne i ich maniery w poruszaniu się w mediach, parlamencie i na politycznych salonach. Całkowicie wyparto  i wręcz wyeliminowano z politycznej odpowiedzialności pojęcie zdrady. Oglądając obrady polskiego parlamentu  widzi się obraz kilkuset ludzi zdolnych w każdej chwili „przefrymarczyć” 1000-letnią Polskę ! Szczególny kontrast powstaje za zachodnią granicą, za wschodnią za to „skracamy dystans” systematycznie i z determinacją. Stawiamy się na własne życzenie w coraz głębszym cieniu Jałty.  Zaczyna się nas  z trudem tolerować, a symboliczna demonstrowana niechęć do antycovidowej maseczki w miejscach publicznych czy do testu stawia nas po stronie „ciemnogrodu” w świecie kultury rzymskiej.

Stało się tak, ponieważ w wyniku pojałtańskiej sowietyzacji doszło do podmiany, a następnie  deprawacji, jeszcze ocalałej po fizycznej eksterminacji, części polskich elit. Deprawacja elit, obok spisku absolutystycznej Europy, była już jednym z zasadniczych powodów ostatecznego rozbioru Polski. Nie doszło jednak wtedy do ich zupełnej utraty i Polska była w stanie się podnieść i odrodzić. Jałtański podział doprowadził już do pełnej podmiany elit na gremia władzy, które organicznie nie są w stanie wykrzesać z siebie szczerego poczucia polskiego interesu. Rządzą się jedynie własnym partykularnym egoizmem, a więc ze szkodą i krzywdą innych, nie mieszczącym się zatem w kategorii żadnego interesu, tym bardziej wspólnotowego. Chodzi wyłącznie o zaspokojenie własnych ambicji poprzez władzę i pieniądze. W tej „podmiance” nie ma miejsca na służbę „pro publico bono”, bo pseudo-elity z definicji nie muszą się utożsamić z własną wspólnotą. Mogą równie dobrze służyć obcym.  Uporczywy ZMS, później funkcyjny PZPR, by z tego stać się gorliwym solidarnościowym opozycjonistą – to jakże częsta życiowa „ścieżka” dzisiejszych elit pookrągłostołowych. A nie są to przecież li tylko zachodnie ideologiczne „rozterki”. Organizacje te były bowiem podstawowymi  strukturami wykonywania okupacyjnej, sowieckiej władzy w Polsce ! Do tego studia w Moskwie, czy Leningradzie za Breżniewa, nawet fizyki czy matematyki, służyły sowietom przede wszystkim lub jednocześnie  dla celów międzynarodowej indoktrynacji. Iluż było w stanie się „oprzeć” metodom KGB, o najlepszych tradycjach Ochrany, by nie dać z siebie zrobić agentów wpływu, lub nawet nieuświadomionych „pożytecznych idiotów” w najlepszym razie ? Dziś odkrywając skrzętnie „niedopowiadane” życiorysy, czy słuchając ze zdumieniem niektórych wypowiedzi, a zwłaszcza podpowiedzi, można przypuszczać, że bardzo niewielu.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale