4 obserwujących
87 notek
32k odsłony
  1066   0

"Nolite iudicare, ut non iudicemini " - nie sądźcie, abyście sami nie byli sądzeni …

W oparciu o nowelę ustawy o IPN, w imieniu Polski,  kategorycznie domagam się badań naukowych !!! To właśnie my Polacy jesteśmy jak najbardziej w nich zainteresowani, proszę w trybie natychmiastowym rozpocząć ekshumacje w Jedwabnem i badać jak najbardziej. naukowo te wydarzenia, a Izrael niech zbada w rosyjskich archiwach dokumenty dotyczące tzw. pogromu kieleckiego.

Nie jestem wprawdzie zawodowym historykiem ani socjologiem, nikim wybitnym, rzekłbym, że z moim zakurzonym już nieco cenzusem  zbliżam się do średniej intelektualnej naszej krajowej zbiorowości. I właśnie ta zaledwie przeciętność czyni mnie osobą reprezentatywną.

Co istotne moja rodzina pochodzi ze Lwowa ze strony ojca, a matka mojej mamy wywodziła się z Warszawy.

Pamiętam pierwszy zaistniały fakt w postaci pojawienia się artykułu w G.W. autorstwa  p. Cichego o rzekomym mordowaniu Żydów w trakcie Powstania Warszawskiego przez żołnierzy A.K. Stało to w całkowitej sprzeczności z moją wiedzą co prawda niedoskonałą ale jednak całkiem pokaźną, bo tą z bezpośredniego przekazu i tą wyczytaną.

Poznałem i osobiście rozmawiałem z wieloma powstańcami zwłaszcza ze środowiska bat. "Zośka" i "Parasol". Nobilituje mnie tu, mówiąc nieskromnie znajomość i wspaniała niezapomniana rozmowa z legendarnym S. Broniewskim -"Orszą", przed oczami ukazały mi się też natychmiast zdjęcia i opisy oswobodzenia Żydów z tzw."Gęsiówki" przez powstańców z komp. "Giewonta" bat. "Zośka". Żydzi jeszcze w pasiakach stali w towarzystwie znanych mi zarówno z opisów książkowych jak i osobiście (B. Deczkowski - "Laudański") powstańców - harcerzy. W Powstaniu Warszawskim wielu Żydów walczyło ramię w ramię z żołnierzami AK do ostatnich dni, głównie przy "Radosławie" co zostało dokładnie opisane. Aby dopełnić temat dodam jeszcze, iż mój dziadek był d-cą plutonu "1750" i adiutantem kpt. A. Bożejki ps."Bohun" w VII obwodzie A.K. - "OBROŻA", a w drużynie plutonu służyli dwaj jego synowie - bracia mojej matki. Jakże absurdalne i oderwane od rzeczywistości wydają się być zatem zarzuty mordowania niewinnych Żydów wobec tych wszystkich relacji, a zwłaszcza w konfrontacji znajomości tych wszystkich wspaniałych ludzi i jak uwłaczające byłyby dla nich te oszczerstwa.

Jeden z dziadków Kazimierz Czarny uczeń gimnazjum im. Batorego we Lwowie był jednym z "Orląt Lwowskich", walczył potem w 1 pal. Leg.  21 VIII 1919 - w rembertowskich aktach archiwalnych zachował się zapis tego wydarzenia ( KOMBATANT Maj 2000 nr 5 (111)) -  będąc w tylnej straży dziadek dostał się do niewoli sowieckiej. Z jego osobistego przekazu wiem, że był przesłuchiwany i bity przez Żydówkę o kruczoczarnych włosach - komisarza CzeKa. Został następnego dnia odbity, czemu zawdzięczał życie. Przenieśmy się 20 lat później do końca września 1939. Jak wspominał mój ojciec jego żydowscy koledzy z podwórka cieszą się i każdemu napotkanemu wykrzykują w twarz:… nie ma już "Waszej Polski" !!!…. Żydzi pluli i ciskali kamieniami w szeregi wziętych do niewoli żołnierzy i policjantów. Pojedynczych wyłapywali i oddawali na niechybną śmierć sowietom. Kilku Żydów napotkanemu sowieckiemu patrolowi wskazało miejsce zamieszkania kolegi ojca, wrzeszcząc: "tam mieszka burżujski policjant". Nigdy potem ojciec nie widział już nikogo z tej rodziny.

Z relacji mojego drugiego dziadka, który był archiwistą w Gmachu Sądów przy ulicy Batorego ( wyróżniona wyżej ulica słynna była III-cią budą pod nr 5-tym), w ciągu miesiąca aresztowano wszystkich sędziów co do jednego i większość pracowników - ich nazwiska w przyszłości wypełnią opasłe listy katyńskie. Tymczasem NKWD dokwaterowało do prywatnych mieszkań swoich oficerów. W mieszkaniu ojca pojawił się nowy lokator -sowiecki politruk, a u jego kolegi Żyd- oficer NKWD.

Najtragiczniejszym rodzinnym wydarzeniem było jednak zadenuncjowanie i aresztowanie kuzyna mojego ojca, noszącego zresztą to samo imię i nazwisko co on, który potem "odnalazł się" na charkowskiej "Liście Katyńskiej". Denuncjatorem był Żyd, jego tożsamość była powszechnie znana. Aresztowanie odbyło się na jednym ze lwowskich cmentarzy, gdzie kuzyn ojca został otoczony przez sowiecki patrol i towarzyszącego im rzeczonego Żyda. Co ciekawe i znamienne o fakcie dowiedziałem się nie od ojca lecz przypadkiem w roku 2014 od jego kuzynki Kamili O.

Po latach przypuszczam dlaczego ojciec nie wyjawił mi tej dramatycznej historii - chciał zapewne profilaktycznie uniknąć wzbudzania we mnie uczucia zemsty i niezdrowych emocji.

Pragnę bowiem stanowczo zaznaczyć, że we wszystkich tych bolesnych rodzinnych przekazach nikt nigdy nie wypowiadał wobec Żydów jakichkolwiek inwektyw i nie inkryminował ich postępowania. Dziadka mego zresztą maltretowała nie tylko owa żydowska komisarz CzeKa, był też pobity do nieprzytomności przez Niemców w czasach konspiracji a po wojnie w 1954 w Zabrzu-Rokitnicy został pobity - brutalnie skopany przez Polaków (Ślązaków?) w niejasnych i tajemniczych okolicznościach. Za Obronę Lwowa, wojnę 1920, kampanię 1939 i działalność w A.K. jemu i wielu innym tragiczny i okrutny los czasów PRL -u wymierzał niesprawiedliwe i krzywdzące wyroki.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura