Wczoraj w zbyt pośpiesznie napisanej notce popełniłem błąd.
Słowa JK na pogrzebie rozszyfrowałem jako „Panie Prezydencie” zamiast "Pani Prezydent".
Pan K. Leski złożył mi propozycje „nie do odrzucenia”:
Potrafi pan kiedykolwiek cokolwiek odszczekać?
Jako, że nie umiem szczekać, przeprosiłem grzecznie nie tylko Pana Krzysztofa, ale wszystkich czytelników tej notki.
Przyznałem się do ewidentnej nieścisłości.
Dziś dowiaduję się, że Pan K. Leski „rozdaje bany na lewo i prawo” (notka Pani „eski”). A ban nie oznacza nic innego tylko: „a nie chce mi się z Tobą gadać”.
Chyba się nie mylę?
W takim razie wypada w tym momencie zapytać o jedno.
Jeśli "nam się nie chce ze sobą gadać”, to jakim prawem wymagamy tego od Komorowskiego, Tuska, Niesiołowskiego, Kaczyńskiego, Kurskiego, Ziobry, Palikota i innych?
Wydaje się, że oni różnią się jeszcze "piękniej" niż my!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)