Notka powstała pod wpływem lektury przetaczających się przez salon24 dyskusji i polemik pomiędzy najbardziej znanymi blogerami.
Siłą rzeczy pojawił się również najbardziej drażliwy temat - popularność blogera i, zarazem, problem jakości blogów. Najlepiej zatem zaczerpnąć u źródła. Przytaczam fragmenty kilku notek poświęconych temu samemu - treści wykładu wygłoszonego przez prezydenta podczas jego wizyty w USA.
Bloger I
To było wspaniałe przemówienie, nikt nie miał szansy zasnąć
„Fragmenty wykładu mgr. Bronisława Komorowskiego w German Marshall Fund of the United States wygłoszonego do przybyłych tam ambasadorów, senatorów, kongresmenów i przedstawicieli mediów. Wykład transmitowała na żywo amerykańska stacja kablowa C-SPN-3…”
I tu następuje prezentacja dużych fragmentów przemówienia. Podany jest także link do całości.
Bloger II
Słowa te wygłaszała głowa państwa w USA (to jest link do postu Blogera I) na spotkaniu z senatorami i mediami. Nie żaden poseł Suski, Nowak, Niesiołowski czy Olejniczak, których pociąg do "wpadek" jakoś nie dziwi. Urzekła mnie historia polskiego parlamentaryzmu, opowiedziana przez historyka.
Potem są fragmenty wystąpienia przytaczane przez Blogera I i komentarz do „bigosowania”, pomyłki pewnej daty i straty sympatii Polaków do Ameryki („…jedną trzecią tego wielkiego potencjału sympatii dla Ameryki już szlag trafił".)
Bloger III
„…Nieoceniony „Bloger I” przybliżył nam na swoim blogu, a właściwie dokonał prezentacji fragmentów zapisu ścieżki audio…przemówienia człowieka, którego Polacy uznali godnym następca prezydenta Lecha Kaczyńskiego…
Musimy pamiętać, że…osoba referująca zagadnienia polityczne reprezentowała (jako głowa państwa)… rzeczywistą linię polskiej polityki zagranicznej, tak prezydenckiej jak i rządowej.
Nie wiem, jak Państwo odczytali to szczególne exposee w sprawie nowej polskiej polityki zagranicznej. Przestrzegałbym jednak przed sprowadzaniem tego wystąpienia jedynie do luźno związanych ze sobą komunałów osoby o, nazwijmy to delikatnie, niezbyt skomplikowanej osobowości, jeśli intelekt uznalibyśmy za ważny osobowości element.
Nagły wyjazd prezydenta Komorowskiego do USA…był szeroko konsultowany w trójkącie Niemcy-Polska-Rosja…
Może być traktowany jako perspektywa nowego ładu, w którym Rosjanie odpuszczają Bliski Wschód,… a Amerykanie Europę, w której Niemcy mają nadzieję na zrealizowanie swoich marzeń o należnej im według nich pozycji, w czym ma im pomóc Rosja pułkownika Putina.
Smoleńsk w tym kontekście nabiera zupełnie nowego znaczenia.
Bloger IV
„...Ono jest tak straszne, że każde – dosłownie każde jego zdanie, każdy ustęp, każdy najmniejszy fragment – stanowi bełkot szaleńca. Z tego względu nie ma tu nawet sposobu, żeby powoływać się na jakieś przykłady. Tu trzeba by było przepisać cały zapis tej mowy, w której nic nie jest ani lepsze ani gorsze. To jest kompletny, monotonny, równy bełkot…
Pierwsze kilkanaście minut jest zupełnie okay. On ma przed nosem jakąś kartkę i dość spokojnie z niej czyta. Jednak już po chwili okazuje się, jak się zdaje, że tekst mu się skończył, a gadać mu się spodobało, więc gada. I gada już całkowicie od siebie. I od tego momentu kiedy oficjalny tekst się skończył, nastąpiła cała reszta. W tym ten Dzierżyński. Kiedy czytałem fragmenty wystąpienia Prezydenta, natychmiast pomyślałem sobie, że on musiał być pijany. I to pijany nie tak sobie, ale pijany kompletnie…Że on prawdopodobnie się chwiał, żeby się nie przewrócić czepiał się mównicy, i że w trakcie tej gadki ludzie, płonąc ze wstydu, uciekali z sali na szybkiego drinka. I oto okazało się, że on pijany wcale nie był. Bronisław Komorowski, jak widać wyraźnie na tym zapisie, jest idealnie trzeźwy…
Otóż wydaje mi się, że Bronisław Komorowski doskonale zdaje sobie sprawę z tego, kim jest i co on w rzeczywistości może. Skąd on się wziął, komu ma zawdzięczać swój los, i kto mu może ten los zakończyć jednym krótkim uderzeniem? On doskonale pamięta każdy dzień, kiedy to wobec jego osoby przez kilkanaście ostatnich lat były podejmowane decyzje. I on z tą świadomością bycia pionkiem musi się czuć fatalnie. On musi wiedzieć, że każdy jego krok jest uważnie obserwowany i że każdy nowy dzień może być tym ostatnim….Zaczął w miarę normalnie, ale kiedy tylko zobaczył, że go słuchają i nikt się szyderczo nie uśmiecha, poczuł moc i to wtedy nagle zaczęły się pojawiać te równe „Słuchaj Roman, to będzie do ciebie”, czy te farmazony o bigosie i dowcipy spod celi. Te ruskie wstawki, te grepsy z lasu. Kiedy zastanawiam się nad fenomenem naszego prezydenta Komorowskiego, myślę sobie, że z nim właśnie musi tak być. On intelektualnie był zawsze tam gdzie był, na stałym dla Platformy Obywatelskiej i tego towarzystwa poziomie, a więc na poziomie magistra historii bez jakiejkolwiek zawodowej praktyki…Zobaczymy, jak długo pociągnie to dziwadło.
Która notka podobała się najbardziej?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)