Premier zareagował na wczorajsze wydarzenia w Bydgoszczy. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9539452,Tusk__Policja_bedzie_decydowala__czy_mecz_beda_mogli.html
Jednak wyjątkowo bezsensownie wypowiada się w tej kwestii.
- Problem przemocy i przestępstw związanych z imprezami masowymi jest ciągle obecny. Polskie stadiony nie mogą być miejscem wyżywania się chuliganów - powiedział na konferencji prasowej Donald Tusk. I tu akurat ma rację!
Ale prześledźmy tę wypowiedź: „Chuligani, sympatycy, kibice obu drużyn naruszyli przepisy prawa i dopuścili się wykroczeń i przestępstw, szczególnie po meczu – stwierdził premier.
A więc już nie tylko chuligani są winni. Także kibice i sympatycy!
I dalej: „Zasłanianie twarzy podczas meczów piłkarskich powinno być traktowane jako przestępstwo” - zapowiedział premier. Ciekawe, jak wyobraża sobie wyegzekwowanie tego zakazu bezpośrednio na trybunach?
No i to: „Nie będziemy dopuszczać do oglądania meczów tam, gdzie policja nie ma pewności, że bezpieczeństwo i porządek będą zagwarantowane”- stwierdził premier. Oraz: „Zwróciłem się do policji, żeby ocena zagrożeń wynikała nie tylko z organizacji meczu, wyposażenia stadion, ale i przewidywań zachowań kibiców” - dodał. Może zatem w policji zatrudnić wróżki i fachowców od tarota? A najlepiej jakiegoś jasnowidza.
Choć bardziej prawdopodobne jest profilaktyczne zamknięcie dla kibiców na rok-dwa wszystkich stadionów. Tusk poinformował bowiem, że jeśli otrzyma negatywną decyzję dotyczącą bezpieczeństwa na stadionach poznańskiego Lecha i warszawskiej Legii, oba obiekty mogą zostać zamknięte dla publiczności. „Jeśli będzie negatywna, podejmiemy decyzję na poziomie wojewodów o zamknięciu dla publiczności obu stadionów. Jeśli będzie taka potrzeba, tego typu decyzje dotyczyć będą każdego innego stadionu w Polsce” - zapowiedział szef rządu.
Nie można było tak parę lat temu? Mecze przy pustych trybunach, transmisje dla "prawdziwych" kibiców w zaprzyjaźnionych telewizjach, a w najlepszym czasie antenowym relacje z meczów „piłkarzyków rządowych”, co to lubią „haratnąć w gałę”!
A jakby tę „rewolucyjną” i restrykcyjną zasadę wprowadzono wcześniej i nie tylko w sporcie, to może mielibyśmy zakaz lotów samolotami, bo to także niebezpieczne. No i nie mielibyśmy katastrofy smoleńskiej!


Komentarze
Pokaż komentarze (9)