Trwa proces brązowienia Jana Pawła II. W znaczeniu teologicznym i intelektualnym. Proces wchłaniania zjawiska, jakim był nasz Papież, przez ludowy, odpustowy katolicyzm. Chociaż upraszczam, bo ludowa wiara nie stroni od bojaźni bożej, strachu i szatana. Raczej to jest proces umedialniania Papieża w rytm rozrywki lekkiej, łatwej i przyjemnej. Wspomnienia, fragmenty pielgrzymek, rozmowy, wszystko co dzisiaj słyszę w radiu i widzę w telewizji obraca się wokół żartu, smaku kremówek, śpiewów i rzewnego skandowania: zostań z nami. Głębię teologiczną mają zapewniać cytaty, sentencje, krótkie wyimki homilii. Ogólnonarodowego święta nie może zakłócać Papież gniewny, pouczający, krytyczny - nie widziałem chociażby krótkiego filmiku, w którym zestawiono by te wypowiedzi Jana Pawła II , które przypominają krzyk i rozpacz Piotra Skargi. A przecież potrafił grzmieć, osądzać, ba, potępiać: relatywizm, konsumpcjonizm, permisywizm. Ostrzegał przed cywilizacją śmierci, zobowiązywał do wysiłku, wzywał do czuwania. Bezustannie przypominał, że życie jest nam zadane! I że rozwój musi być zrównoważony: materialny i duchowy. Tymczasem wspomnienia o Karolu Wojtyle w kolejne rocznice Jego śmierci stają się coraz bardziej widowiskiem zmaterializowanym. Może przesadzam, ale jeżeli tak, to z żalu, że coraz więcej młodych ludzi nie umie dziś w Polsce odpowiedzieć na proste pytanie: kim był dla Ciebie Jan Paweł II? Niektórzy od pytającej młodej reporterki odwracają się i bez słowa odchodzą. Można mieć wrażenie, że uciekają.
55
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (2)