Pisałem tutaj na salonie24 po zwycięstwie Nawrockiego, 2. czerwca tego roku: "Czeka nas ciężka praca i długa droga, bo Nawrocki nie wygrał dzięki PiS-owi, wprost przeciwnie - dzięki mocnej krytyce błędów, które to ugrupowanie popełniało w latach swoich rządów 2015-2023. Uwierzyliśmy mu i wierzymy dalej, że będzie Prezydentem z charakterem, a nie sługą Ukrainy. Dlatego otrzymał poparcie ponad 90. procent wyborców Grzegorza Brauna i 80. procent Sławomira Mentzena. Jeżeli PiS nie przyjmie tego faktu z pokorą, to roztrwonimy ten sukces."
Dziś w wystąpieniu Prezydenta Karola Nawrockiego usłyszałem ten sam ton, co w kampanii wyborczej, tę samą determinację i takie same zobowiązania. Nie mam wątpliwości, że słowa dotrzyma. Nie obiecywał gruszek na wierzbie - zapowiedział spotkanie z rządem i premierem, by poznać stan finansowy i gospodarczy Polski. Dopiero pełna wiedza pozwoli mu wyznaczyć cele ambitne, ale realne.
Poseł Filip, niegdyś mój sejmowy kolega, napisał dziś na salonie, że " Nawrocki chce konfrontacji" i że było to "wystąpienie konfrontacyjne". Odpowiedział mu ktoś pod tekstem bardzo trafnym komentarzem - "To nie wystąpienie konfrontacyjne, ale aspiracyjne". Jest bowiem w wystąpieniu nowego Prezydenta wizja silnej i wielkiej Polski. wielkiej na miarę naszych skromnych aspiracji, sprowadzających się do słów Dmowskiego, że najważniejsze dla nas mają być polskie interesy. Tylko tyle, ale okazuje się, że w naszej dzisiejszej politycznej rzeczywistości to aż tyle.
Te polskie interesy siłą rzeczy będą nie w smak niektórym naszym sąsiadom i niesąsiadom. I może nie mieć Prezydent w wielu spornych kwestiach wsparcia ze strony Prawa i Sprawiedliwości, które cierpiało na spolegliwą nadwrażliwość wobec oczekiwań i kaprysów obcych krajów, zdecydowanie nam nieżyczliwych. I trzeba mu będzie, (Prezydentowi oczywiście) w takich sytuacjach odwołać się do swego obywatelskiego elektoratu. Bo jest obywatelskim Prezydentem. Czy przyjdziemy mu z pomocą? Czy będzie mógł na nas liczyć? Sadzę, że tak, dzisiejsza manifestacja pod Sejmem mogła nas o tym przekonać. Większość Polaków chce żyć w prawdzie, ma już dość partyjnych intryg, gier i pychy. Tęsknimy do słów poety "Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość, sprawiedliwość".


Komentarze
Pokaż komentarze (38)