"Poligamii, przynajmniej na razie, nie będziemy legalizować" - uspokoił nas dziś rano w radiowej Trójce poseł Biedroń. To zdanie wypsknęło mu się w ostatniej sekundzie porannej rozmowy i pewnie żałuje. Ów wtręt "przynajmniej na razie" demaskuje intencje wszystkich tych projektów ustaw, które wnosi do laski marszałkowkiej Ruch pana P. Legalizacja narkotyków, aborcji i związków homoseksualnych. Zniesienie wszelkich zakazów, wyrzucenie na śmietnik wszelkich tabu i świętości, likwidacji telewizji Trwam. Ale to na początek, tylko tak trochę, "na razie przynajmniej" - by nie drażnić, nie zaszkodzić sprawie. Taka strategia.
Co parę zdań Biedroń obecny stan prawny w w.w. kwestiach określał bez zahamowań, że to patologia. Jemu wolno. Gdybym ja nazwał obyczajowy system prawny, w którym żyje pan Biedroń patologią albo nie daj Boże grzechem, pewnie znalazłbym się w sądzie. Bo mnie nie wolno.
W chwilę potem w TVP INFO rozpromieniona reporterka prowadzi wywiad z Biedroniem. Tym razem ona kończy rozmowę: "..ale arytmetyka sejmowa wskazuje, niestety, że..." I szybko się poprawia: "dla was, niestety, że te projekty nie uzyskają poparcia większości". Ale ten uśmiech, ta radosna atmosfera rozmowy sugeruje, że może jednak niestety. Tak ogólnie niestety. A może jednak to ja, niestety, jestem przewrażliwiony?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)