44 obserwujących
225 notek
303k odsłony
  1823   0

"To byli jacyś psi..."

 

Nie mogę i nie chcę wyrzucić z siebie nienawiści. Wczoraj w „Rozmowach niedokończonych” wspominano Wołyń. Ludobójstwo wołyńskie. Nie tylko to z 1943 roku. Także i z lat wcześniejszych i późniejszych też, również i z peerelu.

Bo rozjechali się upowcy po Polsce, nieraz na papierach swoich ofiar, nierzadko też „przebrani” w milicyjne czy esbeckie uniformy. I pracowali dalej w swoim fachu. Bywało, że ktoś z ocalonych rozpoznał oprawcę i wtedy ślad o nim ginął.

Już raz, po 13 grudnia, zmagałem się z demonami własnych uczuć żądzy i odwetu, powtarzając jak modlitwę żarliwie: „...niechaj się wola Twoja stanie,/ ale chroń mnie od nienawiści,/ od pogardy chroń mnie Panie.” I skutecznie. I to był błąd.

Sam się przygotowałem duchowo na okrągłostołowy relatywizm. Pomieszałem pojęcia, zasady, wartości. Nie ja jeden. Bo uznaliśmy, ze nienawiść to jednoznacznie negatywne pojęcie. Najgorsze z najgorszych. Bestia, która, jak u Szymborskiej, czai się, by dopaść. W znakomitym zresztą, z poetyckiego punktu widzenia, wierszu.

Ileż to pięknych, zachwycających estetycznie wierszy czytało w młodości moje pokolenie – Ważyka, Broniewskiego, Szenwalda, Gałczyńskiego, Majakowskiego! Niektórzy się jakoś z tym poetycko rozliczali (słynne Ważyka: „stare są hycle/ od moralności socjalistycznej”), inni, jak Majakowski, „kroplą kuli kończyli swój wiersz”, jeszcze inni nie zdążyli, czasem zapijali się na śmierć. A Szymborska do końca nas uwodziła.

Nienawiść, wybaczenie, przeproszenie. I jeszcze – zrozumienie. Bardzo w tym wszystkim ważne. Bo jak zrozumieć bestialstwo, niewyobrażalne i trudne do nazwania okrucieństwo? Jak przyjąć i jak żyć z obrazem nabijanego na widły dziecka?! I jak żyje z tym kat?! Co zrobił ze swoim sumieniem, jak je unicestwił? Bo musiał to uczynić, by żyć. Z czystym już sumieniem – bo nieużywanym.

To najbardziej im potrzebna jest nasza pamięć i nasza nienawiść. Nie do nich, nie do człowieka, lecz do zła. Niech wyduszą z siebie: wybaczcie, przepraszamy. Chcemy zobaczyć ich ludzką twarz. Chcemy ich przyjąć do naszej łacińskiej cywilizacji. Do świata naszego wspólnego Boga. Wtedy uwolnimy się od nienawiści. Nie wcześniej.

Niektórzy uczestnicy „Rozmów niedokończonych” zastrzegali się, że nie kieruje nimi nienawiść, o co posądzają ich Ukraińcy. Niepotrzebne skrupuły. Nie ma co wypierać się naturalnych emocji, osiem lat ludobójstwa nacjonalizmu ukraińskiego zasługuje tylko na nienawiść. Podkreślać jedynie trzeba, ze w tej nienawiści nie chodzi o zemstę.

Tylko w ten sposób możemy pomóc narodowi ukraińskiemu. Obudzić sumienia – może przede wszystkim ich kościelnych, duchowych hierarchów. To stamtąd powinno pojawić się Confiteor – chrześcijańskie, „że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem, mea culpa...”. To tam też powinien pojawić się kult ukraińskich świętych, którzy oddali życie, ratując Polaków, sąsiadów.

Tylko w ten sposób możemy dziś pomóc naszym sąsiadom.

 

Lubię to! Skomentuj50 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale