Przedwczesna radość. A już euforia wydaje się być bardzo nie na miejscu. Bo Rosjanie zgodzili się na bezpośrednie przekazanie próbek pobranych przez naszych biegłych. Próbek z foteli, pasów i innych drobnych przedmiotów jest ponad trzysta. To „bezpośrednie” trzeba by wziąć w głęboki cudzysłów, toteż biorę. Bo co to za bezpośredniość, która trwa ponad trzy lata? Wszystko, łącznie z tymi mitycznymi już próbkami, powinno być pobrane, zbadane, opisane w parę miesięcy po tragedii. A nie zostało.
Sądzę, że bardziej by należało zastanowić się nad zdziwieniem prokuratora Kopczyka, który nie wie, co właściwie wpłynęło na zmianę nastawienia Rosjan. A tę zmianę zauważył od jesieni ubiegłego roku, kiedy to materiały z badania brzozy trafiły do nas „już” po 3 miesiącach.
Sam się dziwię. I nie dziwię jednocześnie. Zwłaszcza, gdy czytam, że Rosjanie zgodzili się na uproszczone procedury i przechowywanie próbek u siebie na czas pobytu naszych biegłych w Smoleńsku, czyli od 22 lipca do 7 sierpnia. Kiedyś Rosjanie potrzebowali przechowywać prawie pół roku, potem już 2-3 miesiące, teraz 2 tygodnie.
Uproszczono procedury. Czy tylko procedury?


Komentarze
Pokaż komentarze (58)