Mamy coraz częściej w tych naszych smutnych czasach chwile radości.
Właśnie usłyszałem - nie udało się nikczemnym uzbierać i wymusić odpowiedniej ilości głosów, by uciszyć Mariusza Kamińskiego. O którym tu parę razy pisałem: Niezłomny.
Zero efekciarstwa, żadnej dbałości o pijar, nawet w wystąpieniach nie sili się na patos i wzruszające emocje. Po prostu - jak powiedział kiedyś - bronić będzie "do upadłego dobrego imienia CBA". Honoru swojego i swoich pracowników.
Premier Donald Policzmy Głosy Tusk tym razem się przeliczył. Jak z kwiatami wobec licealistki. Jak z miłością do Putina. Jak ze wszystkim.
I tym razem on to już wie. Już to czuje.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)