Wczoraj, 1. sierpnia, kawalkadą kilkunastu samochodów, ruszyliśmy o 16.45, oflagowani i oplakatowani uroczyście, w miasto. W środek śródmieścia Gliwic. Gliwicki Klub Gazety Polskiej.
Ulicą Zwycięstwa, w 70. rocznicę zwycięskiego Powstania, zajechaliśmy pod Urząd Miejski, punktualnie 2 minuty przed godziną W.
O 17.00 ruszyliśmy dalej w stronę Pomnika Piłsudskiego, z radością, uznaniem odnotowując, że liczna grupa młodych manifestuje przed Marszałkiem pamięć o bohaterstwie swoich rówieśników. Śpiewem, świetlnymi racami, transparentami.
Jadących w stronę Gliwickiej Golgoty dobiegł nas spóźniony nieco głos syren. Ale trwał, jak zawsze, od lat, przez dobrą minutę.
Golgota to dzieło Marty i Jana Święcickich, prowadzących Klub GP w Gliwicach. Upamiętnia nasze narodowe święte miejsca chwały i pamięci przy Kościele Garnizonowym św. Barbary. Po krótkim wspomnieniu Jana o Powstaniu, o jego znaczeniu dla Polski wówczas i dzisiaj, i po krótkiej modlitwie w intencji poległych, zamordowanych i nieżyjących, skierowaliśmy się w stronę Cmentarza Centralnego.
Złożyliśmy znicze i kwiaty na grobach żołnierzy Armii Krajowej. Profesora Franciszka Maurera, żołnierza, potem niezwykle cenionego nauczyciela i uczonego Politechniki Gliwickiej, członka i przyjaciela Gliwickiego Klubu oraz Mamy naszej szefowej, Pani Ireny Żychiewicz, porucznik "Hawrań" w Powstaniu. I znów chwila zadumy i modlitwy. Wspomnienia.
Przyznam, że ciekawy byłem reakcji gliwiczan, obserwujących nasz przejazd. Odniosłem wrażenie, że spoglądano na oflagowane pojazdy jakby życzliwiej, niż w latach ubiegłych. Niektórzy pozdrawiali, unosili kciuki w górę.
Tylko jakiś samochód wypasiony, na niemieckich rejestracjach, zatrzymał się na chwilę, kierowca przez uchylone okienko pokazał nam flagę niemiecką i skręcając w boczną uliczkę szybko zniknął z oczu. Nie muszę pisać o uczuciach, które nas przez chwilę opanowały. Przez chwilę.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)