Przyjazne Państwo to takie, w którym ludziom żyje się swobodnie i dostatnio. A chroni ich, w tej swobodzie, przyjazne prawo. I niech ktoś powie,że u nas tak nie jest?
Weźmy na tapetę armię urzędników państwowych. Za pieniądze z budżetu jeżdżą dobrymi samochodami (flota służbowych samochodów w ZUS i KRUS),rozmawiają przez firmowe telefony komórkowe. Taki ARiMIR dysponuje 516 samochodami!
Składają np. zamówienia, w dwóch firmach, w ciągu 3 lat, bez przetargu ma kwotę 128 mln zł (w końcu trafiło na bogaty NFZ, czego ja się czepiam).Ten sam, bogaty w nasze składki zdrowotne NFZ, podpisał umowę na obsługę prawną jednego (nieistotnego sporu) na kwotę 390.000zł!. Ministerstwo Infrastruktury serwuje w barze szybkiej obsługi, obiady dla uczestników pewnego egzaminu na kwotę 30 tys. złotych. Ministerstwo Finansów płaci za sprzątanie swojego budynku w ciągu roku,bez przetargu rzecz jasna, ponad 2 mln złotych.(84 000 miesięcznie!).Wszyscy pamiętamy, jak na upadających stoczniach,bez przetargu miała zarabiać firma Misiaka. I tez nie złamano prawa! To było „tylko” nieetyczne....
Urzędnicy państwowi podróżują. MEN, który w ur. wydał 510 000 zł na podróże,w tym wyda ponad 1 mln zł. Rekordy bije nieduże MPiPS: ponad 1,68 mln wyda na ten cel. Byli w Nepalu, Korei Płd. i Wietnamie. Wystarczy dobre hasło:szkolenia i konferencje w zakresie prawa pracy. I już jest zgodne z prawem. Podobnie, jak pod gorszym nieco hasłem (ochrona rodzimych zabytków kultury),Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wizytowało Togo, Nepal i Kubę.
Tak samo jest na niższych półkach władzy urzędniczej.
Jeżdżą samorządowcy, gdzie się da. Prezydent Krakowa Majchrowski, w ramach poszukiwania inwestorów, wizytuje Peru A(przykład wyraźnie idzie z samej góry·!)( Więcej można przeczytać w aktualnej Angorze i załączonych linkach).
„Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha, przyczyn upatruje w systemie: „Pokutuje system, który nie przewiduje żadnych konsekwencji dla pracowników administracji za to jak gospodarują pieniędzmi.Jedyną receptą na to jest wprowadzenie bardziej rygorystycznych przepisów dotyczących wydawania publicznych pieniędzy. „
Tak samo, w systemie prawnym,nie są przewidziane konsekwencje,które wynikają z szerokiej interpretacji zjawiska korupcji w państwie (choćby podpisana przez Polskę Rezolucja ONZ o Przeciwdziałaniu korupcji –Międzynarodowy Kodeks Postępowania Funkcjonariuszy Państwowych- A/Res/51/59). Dzięki temu, możemy głośno wołać, że mamy afery stoczniowe, czy hazardowe, a usłyszeć w odpowiedzi z uśmiechem: a proszę mi pokazać palcem, gdzie tu zostało złamane prawo? W Polsce mamy zatem działania nieeleganckie, niefortunne kontakty.Korupcja to jest za granicą. Tam,gdzie prawo ja dosadnie opisuje. A my mamy Przyjazne Państwo. Oraz specjalne stanowisko ministra d.s. walki z Korupcja. Tylko jak się okazuje,niekoniecznie do walki. Pani minister swoją role opisuje tak” "Nie mam walczyć z korupcją, przyjęto umownie, że na moim stanowisku tym się głównie trzeba zajmować" - mówiła w TVN24 Julia Pitera sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Pełnomocnik ds. Opracowania Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. „
A nawet, gdyby chciała walczyć z czymś ponad” wydatki na dorsza”, to, z czym ma walczyć, skoro samą korupcję opisuje tak” "Korupcja jest wtedy, kiedy ktoś przyjął korzyść. Tu było tylko jakieś namawianie. Nie wiadomo, czy coś z tego wyszło" - tłumaczyła Pitera, mówiąc o aferze hazardowej.”
Pani minister jednak coś tam robi. Oto okazało się,ze 12 maja 2009 złożyła Projekt Ustawy Antykorupcyjnej. Ostro zareagował minister Boni:oświadczył, że to był nieudany projekt, nie nadający się do przedstawienia pod obrady RM. Skalę tego zdenerwowania opisuje język, jakiego użył w radio” „Według szefa doradców Donalda Tuska słowa minister do spraw korupcji to "populistyczny atak" i "szukanie kozła ofiarnego". Julia Pitera "wprowadza klimat zastraszania, oskarżania wszystkich o wszystko" - podsumował Michał Boni.”
Może, w świetle przygotowanych zapisów,zmieniłaby się wreszcie definicja korupcji urzędniczej? A jej zapisy, pozwoliłby wreszcie ostatnie wydarzenia, do afer korupcyjnych zaliczyć? Co niekoniecznie współgrałoby z interesem medialnym tego rządu...
Póki co, jednak mamy Bardzo Przyjazne Państwo. Dla sfory urzędników państwowych,czyli władzy. Prawdziwa Republika Bananowa.
http://wiadomosci.onet.pl/2074584,11,item.html
http://wiadomosci.onet.pl/2082671,11,podejrzane_zakupy_urzednikow_za_miliony_zlotych,item.html
http://www.dziennik.pl/polityka/article464208/Ministrowie_Tuska_poklocili_sie_w_radiu.html



Komentarze
Pokaż komentarze (25)