„Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.”
„Miro” przed dwa tygodnie, przygotowywał się w hotelu sejmowym do dzisiejszego przesłuchania. Pewnie z przerwą wczoraj, kiedy przeczytał o oskarżeniu o propozycje wpływów w sferze zamówień publicznych, które pod adresem jego brata wysunął Dziennik Gazeta Prawna. I to jest najpewniej powodem , dla którego ,niespodziewanie w dniu dzisiejszym ,poprosił o przesunięcie terminu przesłuchania z powodu „choroby”.
Wczorajsze zeznania „Zbysia” ,umocniły przekonanie ,u większości słuchających, że Chlebowski ,to skrzyżowanie Dyzmy z urzędniczyną, biegającym na posyłki możnych biznesmenów.
Drzewiecki, to wyższa półka. Kasjer partii, który zna wiele tajemnic dotyczących sposobów jej finansowania (pamiętna „wyprowadzanie pieniędzy na słupy „przez Marcina Rosoła).A także , domniemany,nie bez kozery, aktywny uczestnik ,domniemanego przecieku z kancelarii premiera.
Drzewiecki zyska czas, do zapoznania się z konsekwencjami rewelacji dziennika . Stając dzisiaj przed Komisją Hazardową nie chciał ryzykować , że jego odbiór medialny, będzie na starcie zły. Potrzebuje czasu on sam, potrzebuje jego partia. Tym samym jednak, Komisja może otrzymać w poniedziałek obiecane przez prokuraturę dokumenty ze śledztwa, co znacznie może polepszyć jakość zadawanych Drzewieckiemu ,pytań .Tuwimowska lokomotywa , w jaką przerodziła się komisja hazardowa, lekko odsapnie.
Kryzys w Komisji?
Legalista czy skandalista ?Sekuła był dzisiaj ostro atakowany przez członków komisji z opozycji. I słusznie. Podjął decyzję o przychyleniu się do prośby o przełożenie terminu przesłuchania Drzewieckiego, bez zaświadczenia lekarskiego, mimo iż na stan zdrowia się powoływał.2. O skandaliczne zamkniecie wczorajszego przesłuchania Chlebowskiego3. I najważniejszy zarzut : o ustalenie terminu przesłuchań najważniejszych świadków ,bez możliwości dostępu do istotnych materiałów w aferze: dokumentów CBA, zakodowanych billingów, stenogoramów ( z których część prokuratura utajniła)4. legalista Sekuła nie wiedział nic zdrożnego, w dziwnym trybie dostarczenia prośby Drzewieckiego do Komisji. Otóż to przewodniczący otrzymał pismo od posła Karpiniuka, zaniósł do Sekretariatu , a pismo nie ma żadnej pieczątki, potwierdzające formalne wpłynięcie do Sekretariatu Komisji.Chyba po prostu wierny poddany....
P.S.Poseł Arłukowicz skomentował ten fakt tak” jestem lekarzem, Posła Drzewieckiego nie badałem.Ale czasem jak kogoś boli gardło, to można przypuszczać, że obleciał go strach”



Komentarze
Pokaż komentarze (13)