Logiczny wywód, dobry styl, prezentacje i wykresy: tak można określić swobodną wypowiedź Mirosława Drzewieckiego przed Komisja Im bliżej mu było do interpretacji zakresu pracy podległego ministerstwa, tym informacje były bardziej szczegółowe. Kiedy zbliżał się natomiast do interpretacji swoich powiązań koleżeńskich oraz udziału własnego i swoich współpracowników w sprawach Sobiesiaka, szczegółowość malała. Tuż po zakończeniu swobodnej wypowiedzi, a równie ważne jak sama prezentacja ministra dla oceny jego wystąpienia, nastąpiło ogłoszenie decyzji pana premiera, o jego rezygnacji z kandydowania na stanowisko Prezydenta. Czas tej informacji szefa PO, jak i perfekcyjna prezentacja jego byłego ministra przed Komisją mają spełnić ten sam cel” ratować PO.
Przesłuchanie ministra Drzewieckiego poprzez sposób odpowiedzi oraz konstrukcji pytań przez członków PO, mają dowieść jednego: minister jest niewinny, nie lobbował.Znikanie dopłat to wina błędnej interpretacji urzędników, którzy w dodatku potwierdzają swoje winy na piśmie. I tu zaczynają się tzw. schody, czyli wątpliwości. Otóż okazuje się, że urzędnicy Ministerstwa Sportu, zaangażowani byli w przywożenie do byłego już ministra, kopii dokumentów, na podstawie, których, Drzewiecki przygotowywał swoje wystąpienie. Wśród nich także notatki i oświadczenia, których nie otrzymała Komisja.
Niektóre z nich powstały na prośbę Ministra już po jego „rezygnacji” w dniu 5 października 2009.Przy okazji dowiedzieliśmy się, że formalnie rezygnacja została przyjęta przez premiera w dniu 13 października. Niespotykany tryb przygotowywania świadka do przesłuchania. Dowożą mu dokumenty, tworzą oświadczenia i piszą notatki. Pojawiła się data jeszcze jednego spotkania, którego nie zawierały wszelakie kalendaria. Otóż 18 października Drzewiecki spotkał się premierem Tuskiem
Kolejny już raz okazuje się, że Komisja nie dysponuje pełną dokumentacją z Kancelarii.
Drzewiecki, przez cały czas używał w odpowiedziach sformułowania, kiedy sprawdzaliśmy przygotowując się na komisję..Czekam na pytanie o skład grupy przygotowującej Drzewieckiego do zeznań. I ciekawi mnie także ilość przerw w przesłuchaniu, czy nie była czasem potrzebna do ustalenia „stanu zeznań” i zgodności z innymi, po to, aby naprowadzać Drzewieckiego na bieżąco na dobre tory. Może dziennikarze, którzy byli w Sejmie, coś na temat powiedzą.
Niezwykle interesujące było wyjaśnienie Drzewieckiego dot. roli Rosoła w wycofaniu aplikacji M.Sobiesiak. Otóż pan minister spotkał się 17 albo 18 sierpnia z Rosołem, któremu powiedział, ze pomysł ulokowania Sobiesiakówny w TS jest niedobry.Przy okazji, wspominając, że Przybyłowicz pisze jakieś donosy na TS…
Jak dotąd, nikt Drzewieckiego nie zapytał, skąd znał treść pisma Przybyłowicza. Ale najistotniejsze jest to, ze Drzewiecki właśnie gładko zbudował nową ścieżkę dla osłabienia wersji przecieku. Widział się z Rosołem, ostrzegł, ze Sobiesiakówną trzeba wycofać, powiedział cos o donosach Przybyłowicza… Rosół podjął akcję 20 sierpnia 2009 zakończoną sukcesem w dniu 25 sierpnia(wycofanie aplikacji).A 24 sierpnia Rosół powiedział o donosach Przybyłowicza..Potem można gładko wskazać element o donosach ze stenogramu rozmowy Sobiesiaka i mamy narrację „zamknięta” Nie było przecieku …Sprytne, Ale, nieprzekonujące.
Zeznania Drzewieckiego świadczą o bardzo skrupulatnym przygotowaniu interpretacji wydarzeń związanych z kontaktami z Sobiesiakiem. Kiedy dochodzi do szczegółów, zaczyna jednak się wyraźnie denerwować. Jak np. w przypadku pytania Kempy na temat posiadłości na Florydzie Drzewieckiego i Sobiesiaka.
W trakcie przesłuchania okazało się także, że Drzewiecki w przeddzień przesłuchania spotykał się Schetyna i z byłym ministrem Ćwiąkalskim. Może stąd jego wieczne deklaracje w zeznaniach, sprawdzaliśmy przed przesłuchaniem, widzieliśmy, zastanawialiśmy się itp.)
Dziwny jest wywód Drzewieckiego na temat profesjonalizmu Ministerstwa Finansów. Kwestionował wiedzę na temat prawidłowości wyliczeń MF dot. dopłat(zarzucał zmienne dane) itp., pejoratywnie oceniał inne intencje ministerstwa. Zarzut, że Ministerstwo nie znało sposobu finansowania Euro podważa wprost kompetencje Ministra Rostowskiego. Zabawny jest ten wywód w zestawieniu z dzisiejszą deklaracją pana premiera, że rząd jest jak skała i gwarantuje Polsce sukces… Hm. Komu zatem wierzyć, ocenie Drzewieckiego czy Tuska? A może żadnemu? Bo mówią, to, co jest wygodne dla ich interesu w danym momencie, a nie serwują nam czystej, żywej, prawdy.
Najdziwniejszy jest ten osąd, jeśli weźmie się pod uwagę, że tak naprawdę ważne jest istnienie samych dopłat, a nie, na co w ramach finansowania sportu, one są przeznaczone. A poza tym słynne pismo podpisane przez Drzewieckiego, a napisane podobno niezgodnie z intencjami pana ministra, wnosi o wykreślenie dopłat, jako takich.
W trakcie rozwlekłych wyjaśnień, Drzewiecki tak opisuje swój kontakt z Sobiesiakiem w sierpniu 2009 r”„23 albo 24 sierpnia, Sobiesiak dzwonił i że będzie w Warszawie i chciał się spotkać, bo często spotykaliśmy się jak przyjeżdżał, na kawie..” No i w końcu nie wiadomo, czy spotykał się sporadycznie i to potem określał, że często czy spotykał się często i określał to, jako bardzo luźną znajomość. Można też wysnuć inny wniosek, minister Drzewiecki bardzo często zajmował się golfemJ
Drzewiecki podkreślał, że nigdy nie brał udziały w procesie legislacyjnym bezpośrednio, że nigdy nie był w żadnym pensjonacie jak inni! Wielu z nas, od dawna wiedziało, ze to Chlebowski ma być Koziołkiem ofiarnym. Tego typu sformułowania Mira jedynie je potwierdzają.
Oprócz zaserwowanego nam „niefortunnego języka” w ocenie afery przez PO (ustami premiera), doszła jeszcze jedna interpretacja, z tego samego cyklu. Otóż, tłumacząc się, dlaczego przyjął cv Magdaleny Sobiesiak i przekazał swojemu asystentowi do załatwienia pracy, Drzewiecki powiedział” każdy wie, że przychodzą do nas ludzie, którzy proszą o załatwienie przez nas pracy.Kto tego nie przyzna jest hipokrytą…”I opinia publiczna jest poinformowana: politycy tym się zajmują, więc nic w tym dziwnego…Sprytne. Ale czy godziwe?
Z zeznań ministra wynika, ze to on dał impuls do wycofania aplikacji MSobiesiak, co ma przerwać” logiczny ciąg przecieku”. Na pytanie posła Wassermana, czy miał wiedzę ,ze Sobiesiakówna musiała wycofać się z udziałów w Golden Play ,rezygnując z bardzo dużych dochodów, aby móc się ubiegać o stanowisko o wiele gorzej płatne w TS, nie odpowiedział.
Jak widać dociekliwe pytania mogą rozbić najmisterniej utkaną prezentację swoich dobrych intencji.
Drzewiecki walczy nie tylko o własny image. On walczy o image swojej partii. Nie dziwi, więc, usłużne rozwijanie wątków, przez członków PO, w których pan minister może brylować, albo oskarżać kamińskiego bądź PiS. Jednakże zarzut, jaki wysunął pod adresem Cezarego Gmyza, Rzepy i Kamińskiego to już poważana sprawa. Otóż oświadczył on, że publikacja w Rzepie, rozmowy Drzewieckiego z żona, po spotkaniu z Sobisiakiem w Hotelu Radisson, świadczy o tym, ze on i żona mieli założone podsłuchy z sugestią, że było to działanie bezprawne. Wydaje mi sie, ze Drzewiecki konfabuluje. Ale na pewno to powinno być wyjaśnione.
Przesłuchanie trwa bez transmisji przez TV. To, co można było usłyszeć do tej pory nic w ocenie wydarzeń nie zmienia. Gdyby Drzewiecki dopuścił do przepytania, po słynnej konferencji prasowej po ujawnieniu afery, swojego asystenta-pewnie nie byłby tak pewny siebie, jak był dzisiaj. Ale Drzewiecki –jak wszyscy pamiętamy, zamknął się z Marcinem Rosołem w gabinecie i do kontaktu tego ostatniego, z dziennikarzami, nie dopuścił. Dzisiaj serwuje nam starannie wyreżyserowane, interpretacje wydarzeń, wraz ze stosownymi podkładami. Czy to w formie „oświadczeń czy notatek, czy to w formie informacji o spotkaniach, o których wcześniej i na bieżąco nikt nie wiedział..A to z rozmów w 4 oczy, których odbycia nie sposób po czasie sprawdzić, a których treść, mogła być spokojnie uzgodniona. Trzeba poczekać na analizę stenogramów. Dzisiejszej rozgrywki ze śledczymi, Drzewiecki nie przegrał tak sromotnie, jak konfrontacji z dziennikarzami po konferencji. Ale nic nie zmieniło się w ocenie działań Mira ,na jego korzyść.
Nieprzypadkowo pan premier dzisiaj ogłosił swoja decyzję o rezygnacji z kandydowania na urząd prezydenta. Opinia publiczna i dziennikarze oraz komentatorzy, mają o czym rozmawiać.
P.S. Momenty były: Poseł SLD Arłukowicz zapytał o to, kiedy przekroczyli granice bliższej znajomości, w związku tym, ze Sobiesiak jest z żoną Drzewieckiego po imieniu..Drzewiecki” głupio by było, gdybyśmy na polu golfowym, zwracali się do siebie, niech pan mecenas puknie do dołka….Arłukowicz zripostował „nie wiem, nie pukałem nigdy do dołka”



Komentarze
Pokaż komentarze (45)