1maud 1maud
97
BLOG

Nie z każdej Skórki będzie... Rosół

1maud 1maud Polityka Obserwuj notkę 36

Dwaj asystenci, których rola w procesie legislacji ustawy hazardowej,należy do kluczowych. Jednak pierwszy z nich, zdecydowanie aktywnie uczestniczył w procesie przygotowań legislacyjnych, a drugi nawet nie potrafi sprecyzować,czym są dopłaty. I tak dochodzimy, do smutnej konstatacji, ze jednak Lewica miała w swoich szeregach, lepiej przygotowanych merytorycznie, od ich liberalnych kolegów,do pracy,urzędników. Przynajmniej średniego szczebla. Tak jak wspomniani asystenci.

Marcin Rosół, od słowa wstępnego, poprzez odpowiedziach na pytanie zarysował nam obraz siebie i wydarzeń w następującym stylu. On- asystent, życzliwy urzędnik państwowy, który działa na zasadzie „ we serve”,a drzwi Ministerstwa,za jego,liberalnej kadencji,są otwarte na oścież. Zupełnie jak w dowcipie angielskim z czasów II wojny,kiedy po bombardowaniu Londynu, na tekturach,zastępujących szyby wystawowe w wielu sklepach, pojawił się napis „Open more then ever before”.

Dyrektor gabinetu ministra, który zajmuje się odbieraniem telefonów od rodzin i przyjaciół swojego szefa, od załatwiania decyzji wszelakich, od sprawdzania aplikacji córek znajomych Królika (zwanego także Mirem),załatwiania pracy, telefonów do Urzędów Miejskich w sprawie przetargów na lokale. Człowiek od wszystkiego. Taka męska wersja „kobiety pracującej” z serialu Czterdziestolatek. Nie widzi w tym nic nagannego, to jego wersja roli urzędnika państwowego i tyle.

Przecieku nie było. Sprawa jest bardzo prosta: o manii pisania donosów przez niejakiego Przybyłowicza wiedział od dawna. Od Kawy dowiedział się o lipcowym paszkwilu. Zupełnie się nim nie przejął, wie przecież, ze donosy wyrzuca się często do kosza. Sam to robił. Kiedy jednak pani dyrektor Rolnik, w sierpniu (około połowy) wskazała mu w tym donosie akapit o mafii łódzkiej, uznał, że doskonałe kwalifikacje Magdaleny Sobiesiak, której aplikacje do pracy wysłał na prośbę poszukującego dobrego członka zarządu do TS, ministra Leszkiewicza z MS, mogą stać się kropla w morzu potrzeb, wobec oskarżeń o nepotyzm w państwowych spółkach. Jego zdanie, między 17-18 sierpnia podzielił minister Drzewiecki. A to zaowocowało umówieniem się przez telefon z Magdą Sobiesiak, na spotkanie w dniu 24 sierpnia. Jak wiemy doszło do niego w Pędzącym Króliku. Trwało około 5 minut. Akurat tyle potrzeba było, aby zniechęcić panią Magdę do startu w konkursie, pod hasłem,że określany mianem KGB-CBA Przybyłowicz, jej pewnego zwycięstwa, nie zdzierży i bruździć będzie. Nie mógł tej informacji przekazać przez telefon, bo jest dżentelmenem. To on na silę się namówił Magdę S. Do kandydowania, to on się czuł w obowiązku, wyjaśnić powody, dla których jej start stał się zagrożeniem dla wszystkich zainteresowanych.

I z powodu tych pięciominutowych ustaleń osobistych, Magdalena Sobiesiak jechała z Wrocławia do Warszawy, a dyrektor Rosół,odczekawszy na nią dwie godziny w ministerstwie, zgłodniał był i do Królika się przeniósł. Odczekawszy kolejne dwie godziny, powiedział osobiście i odjechał. Też osobiście.

Przez telefon tego nie mogł oznajmić, bo jest dżentelmenem. Absolutnie nie ma to nic wspólnego, z ewentualną wiedzą na temat podsłuchów i inwigilacji,które skłaniałyby raczej do nie używania w tej sprawie kontaktu telefonicznego.

I teraz wiemy, że Przybyłowicz to nie tylko KGB i CBA pisząca donosy, ale także jednoosobowa stacja odbiorcza połączeń telefonicznych,osób, które może w przyszłości podejrzewać.

Tak gładko wyjaśnił nam dyrektor Rosół powód słynnego stenogramu Rycha, z dnia 25 sierpnia oraz zmianę przez niego rodzaju karty do swojej komórki.

Marcin Rosół wielokrotnie się gubił. Nie zaprzeczył wprost, pewnie ze strachu, gdy Wasserman pytał o to, który z braci Sobiesiaków zapłacił za jego hotel w Zieleńcu. Podważył zeznania swojego szefa, Mira, co do okoliczności spotkania z Sobiesiakiem w hotelu Royal w Krakowie(Drzewiecki twierdził, że Sobiesiak dojechał na spotkanie, Rosół stwierdził,że spotkanie było umówione, Sobiesiak czekał na nich w restauracji hotelowej).Ciekawe jest, że po spotkaniu w dniu 19 sierpnia,po spotkaniu z premierem Tuskiem, Drzewiecki dzwonił do Marcina Rosoła.

Jak zwykle, wszystkie nieścisłości będzie można wykazać po analizie stenogramów? Z tego przesłuchania mogliśmy nie tylko wyciągać niespójności w zeznaniach Rosoła i innych uwikłanych w aferę,(mimo, że to Rosół pomagał przygotowywać się swojemu szefowi do jego przesłuchania).Poznaliśmy kulisy działania Ministerstwa. Gdzie dyrektor gabinetu politycznego, staje się chłopcem na posyłki pana Ministra. Doskonale obnażył to poseł Arłukowicz. Gdzie Szef Klubu rządzącej partii jest też chłopcem na posyłki biznesmenów. Traktowany przez nich chyba jeszcze bardzie przedmiotowo, niż sam Rosół.

Rosół jest ofiarą swojego szefa i systemu, w jakim działają politycy. Od dawna słyszało  się wiele o załatwiactwie w ministerstwach. Dzięki Komisji mogliśmy zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Informacje o wakatach krążą, przed ich powstaniem. Decyzje administracyjne,przyspiesza się,dzwoniąc z Gabinetu Ministra. Pisma sygnowane nazwą Ministerstwa,mogą podobno mieć charakter prywatny. To zależy tylko od stron, które się, co do charakteru pisma dogadująJ Można używać prywatnego laptopa w pracy i odejść z niej, z wszystkimi dokumentami służbowymi i korespondencją, która na nim powstała. Można tworzyć pisma z prośbą o wycofanie dopłat, które znaczą zupełnie, co innego. Wszystko można Byle się tam dostać.

Rosół jak mantrę powtarzał wyuczone teksty. Jedna fraza, to „minister Leszkiewicz poinformował mnie, że będzie wakat, w TS. Bo oni zmieniali tam RN, a RN prawdopodobnie miała zmienić zarząd....”Jeszcze nie było pełnego składu RN, która zarząd suwerennie miała konstytuować, a wiadomo było, że i zarząd się zmieni. Od ministra, który w RN nie zasiada. Wcześniej minister Finansów, dowiaduje się z prasy, że jego resort odpowiada za nadzór nad działaniem TS.

I to jest wszystko po prostu NORMA.

Rosół był niewiarygodny. W trakcie postępu przesłuchania, gubił się bardziej. Jego bajka o wieloczynnościowym Przybyłowiczu do mnie kompletnie nie przemawia. Ale jakoś te stenogramy trzeba przecież w miarę zgrabnie tłumaczyć. Ale ta wersja jest bardzo kruchutka...

Odniosłam wrażenie, że osoba, która pomagała przygotować się Rosołowi do swobodnej wypowiedzi,czerpała wzorce z podobnej wypowiedzi Sobiesiaków. Jako urzędnik państwowy, Rosół nie był tak brutalny w ataku na szefa CBA, ale lwia część,była polemiką z jego ustaleniami.

Wielu z nas pewnie pamięta słynną konferencję prasową Ministra Drzewieckiego. A w zasadzie jej koniec, kiedy minister nie dopuścił dziennikarzy do przepytania swojego dyrektora, zamykając się z nim na długo w gabinecie. Od tej pory minęło sporo czasu, który był potrzebny do ustalenia obowiązującej wersji wydarzeń.

 P.S.

Rosół to urzędnik z klasą. Przede wszystkim:Naszą klasa.

 

 

 

 

 

1maud
O mnie 1maud

Utwórz własną mapę podróży.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka