Przez ostatnie dni skupiłam się na słuchaniu audycji , w których Lech Wałęsa komentował „przecieki” z książki na swój temat. W przypadkach ,w których dziennikarze dawali Wałęsie swobodę wypowiedzi , jego argumenty bywały wyważone, chociaż zawsze musiały paść inwektywy pod adresem autorów. W przypadkach, w których komentował na żywo , ujawniane szczegóły z książki dotyczącej lat 1970-1976 – skala inwektyw rosła o kilkaset procent. A także, padały sprzeczne interpretacje samego Wałęsy . A to nic podpisał, a to podpisał o sznurówkach, za chwile mówił już o kilku dokumentach, których po latach nie pamięta. Swoje wystąpienie telewizyjne z roku 1992 skomentował „coś tam za dużo powiedziałem”. W sprawie odwołania Kapitana Hodysza z funkcji w UOP , powiedział” on urządzał ścieżki zdrowia ( jak napisał słusznie jeden z komentatorów na moim poście – w Gdańsku ścieżek nie było).a na pytanie prof. Zybertowicza , dlaczego tego nie ujawnił, odpowiedział ,ze „nie miał dowodów , bo Hodysz swoje zniszczył , a on swoich nie zdążył......” W sprawie swojego werbunku w 1970 roku powiedział: ja tam nic nie znaczyłem w tym okresie , byłem zwykłym robotnikiem ,( w tych dniach zwerbowano, oprócz Bolka, jeszcze 19 innych, zwykłych robotników ). Wyszkowski to zazdrośnik i gnida ,Zybertowicz ma kurzy móżdżek ,wszyscy którzy nie potwierdzają wersji Wałęsy, to gnoje , śmiecie itp. Pomijając knajacki język , który nam Wałęsa przy takich okazjach serwuje – wpada w tzw. święte oburzenie. O dokumentach dostarczanych do Belwederu mówi : raz brał. Za chwilę, po ujawnieniu dokumentu o pokwitowaniu z drugiego „wypożyczenia:. Może ktoś z mojej kancelarii.” O ubytkach, które miały miejsce (kilkadziesiąt stron) – „może jakiś ubek , pełno ich było ....” (kto był wtedy tuż koło prezydenta Wałęsy?) itd. Autorom książki sugeruje, aby wzbierali wszystkie publiczne wypowiedzi Wałęsy celem użycia jako dowodów w obronie przed sądami , do których będą pozywani! Wyobrażam sobie , co będzie gdy dzięki książce wszystkie dokumenty ujrzą światło dzienne. Ile wysiłku zajmie analiza komentarzy Wałęsy na temat każdego niewygodnego zdarzenia , po to , aby móc przybliżyć się do prawdy i zrozumieć jak było. Chociaż może być inaczej. Sztab „spin doktorów ”( w tym pewnie spece Tuska, który będzie bronił dobrego imienia L.Wałęsy- cokolwiek to znaczy ,bo samej tezie książki Tusk na razie czujnie nie zaprzecza) przygotuje materiały , podważające wszystko to, co jest dokumentowane w książce. Powstaną wiarygodne interpretacje , pewnie „świadkowie” myślący inaczej...Może zasugerują wersje obrony przy pomocy terapii szokowej i nagle okaże się, że Wałęsa będzie podwójną ofiarą nagonki Cenckiewicza i Gontarskiego (np. nagłe pogorszenie zdrowia i szpital..) Będzie się na pewno działo.. Mój syn miał w okresie dzieciństwa i młodości bujną wyobraźnię , a także bardzo był przywiązany do wizerunku bardzo poprawnego dziecka A ,że był normalnym, lekkim urwisem, zdarzało mu się ( delikatnie mówiąc)po swojemu interpretować oczywiste fakty, co oznaczało mocne rozmijanie się z prawdą materialną. Im dobitniej informowałam go, o posiadanych dowodach czy też mocnym przekonaniu o innej wersji wydarzeń, tym mocniej popadał w tzw. święte oburzenie. Mamusiu, przecież wiesz ,ze ja nigdy ... Brałam wtedy mojego synka w objęcia i patrząc mu prosto w oczy, mówiłam żartobliwie : synku, widzisz w oku mamusi tramwaj? Powiedz mi PRAWDĘ, bo przecież wiesz jak Ciebie kocham i ja ci wszystko wybaczę. Ale musisz mi powiedzieć prawdę i o niej porozmawiamy, dobrze? Ja wiem ,że ty nie jesteś zły , ale kłamstwo jest obrzydliwe ...Może być brzydsze od twojego uczynku.. Wystarczyło. Mam teraz ochotę podejść do Wałęsy i powiedzieć : Synku , widzisz w oku mamusi tramwaj? O tamtych latach z twojego życiorysu wiem wiele. Ale, żeby ci wybaczyć i zrozumieć , porozmawiajmy o prawdzie.
39
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (11)