1maud 1maud
36
BLOG

Nihil novi - w sukurs Katarynie

1maud 1maud Polityka Obserwuj notkę 13

      Lata 70-te w Domu Prasy w Trójmieście. Siedziba kwiatu dziennikarstwa wybrzeżowego. Wydawane były wtedy trzy tytuły :Dziennik Bałtycki: „Głos Wybrzeża” oraz „Wieczór Wybrzeża”.

     Generalny podział dziennikarzy : to tzw oddelegowani do pracy w terenie oraz dziennikarze miejscy .Dziennikarze miejscy współpracowali z Komitetem Miejskim PZPR i Wojewódzkim , pozostali z Wojewódzkim oraz powiatowymi oddziałami jedynej słusznej partii.

       Gros z tematów poruszanych w dziennikach to :albo wiadomości przedrukowywane z agencji prasowych - ewentualnie z komentarzem, albo tzw informacje porządkowe z danego rejonu. . Lwia część to artykuły wedle klucza przygotowanego przez odpowiednie komitety partyjne, bądź POP zakładów, o których należało napisać.

    Taki dziennikarz nie biegał jak szalony szukając newsów , tylko korzystał ze wskazówek z w/w centrów informacyjnych. W praktyce wyglądało to następująco : naczelny wydawał polecenie obsługi jakiegoś wydarzenia w zakładzie pracy .Dziennikarz umawiał się na określoną godzinę z szefem POP i dyrektorem. Tam dostawał (w formie pisemnej) osiągnięcia,(czasem tez potrzeby) odwiedzanej instytucji . Następnie dopisał , co widział na własne oczy ( a widział tylko to co powinien zobaczyć) i materiał gotowy.

   Inna wersja to spotkanie w Komitecie Powiatowym, tam wskazówki co należy w powiecie opisać , bo warto. Kolejny telefon z komitetu powiatowego np. do PGR-u. Oraz wskazówki ,jak należy przedstawić osiągnięcia , podpierane często gotowymi danymi do wstawienia. Wyjazdy w teren zaczynały się najczęściej od wizyty w odpowiednim Komitecie , tam czekało uczta (bez względu na godzinę –mogły być poranne) z dobrym alkoholem. Potem wywiad z osobą wskazaną w danym miejscu. Kilka komentarzy szefa POP . I reportaż aż miło. Nawet fotki dali, jak fotoreporter nie miał czasu.

   Sprawozdania z konferencji sprawozdawczo –wyborczych to była robota dla najmłodszych dziennikarzy, którzy musieli swoje odsiedzieć, aby potem na podstawie gotowego materiału napisać jakąś notkę. Często zdarzało się, że 1 młody dziennikarz na stażu posiedział kilkanaście godzin na takiej konferencji i pisał trzy notki, z których - przy pomocy inwersji –robił trzy różne relacje dla trzech gazet. Taki dziennikarz nie nabiegał się , nie tracił zdrowia ani nerwów na drążenie tematu. Nie narażał się specjalnie nikomu ...

    Chyba ,że cenzor uznał, że za dużo twórczości własnej w materiale , co mogło zaowocować zatrzymaniem (równoznacznym z utratą kasy za wierszówkę )lub kompletną rearanżacją tekstu przez sekretarza redakcji (taki Maleszka redakcyjny) Czy sugestie PO ,celnie opisane przez Katarynę, nie są powtórką z tej rozrywki?

   Pisze ona: „ Dziennikarze zamiast szukać newsów na własną rękę, powinni korzystać z pomocy rzecznika prasowego marszałka województwa” „Reporterom szukającym tematu pomoże zaś rzecznik prasowy marszałka województwa, który zawsze może ”zasygnalizować ciekawe wydarzenia”, a jego komunikaty prasowe ”często są gotowcem, z którego dziennikarz może korzystać, przygotowując materiał”.”

    Brakuje mi jedynie odpowiednika niegdysiejszego cenzora z Wydziału Kontroli Prasy przy KW PZPR. Przecież to już było i miało.. nie wrócić więcej!

1maud
O mnie 1maud

Utwórz własną mapę podróży.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka