Niedawno przemknęła przez media informacja o wstrzymaniu wielu prac przy budowie autostrad w Polsce. Przyczyną jest niezgodność prawa polskiego z prawem Unii , głównie w zakresie ochrony środowiska.
Groźba utraty dotacji unijnych powoduje zatrzymanie prac ,aż do momentu dostosowania prawa do unijnych wymogów Opisywanie stanu dróg w Polsce nie jest konieczne. Każdy doskonale wie , że istnieje potrzeba jak najszybszych działań dla jego poprawy. A także, że odsuwanie w czasie tych prac grozi utartą dotacji na ten cel, co może na kolejne lata odsunąć możliwość budowy .
Państwa Starej Unii budowały drogi wg potrzeb społeczeństwa i gospodarki. Wiele lat temu. Obecnie mogą sobie pozwolić, aby nowe drogi były budowane zgodnie z wyśrubowanymi przepisami o ochronie środowiska. Nowi członkowie Unii, w tym Polska , takiej szansy już nie mają. Polska ma zdecydowanie najgorszą sytuację. Nawet w Rumunii jest j lepiej, ponieważ tam na setkach kilometrów trwa budowa. Nie mówiąc o Słowacji, Węgrzech czy Czechach .
W ostatnich dniach słyszeliśmy o raporcie Libickiego. Pisze o nim w sowim blogu Wojciech Wierzejski. I chociaż Wojciech Wierzejski( z oczywistych względów) stara się zdyskredytować samą ideę raportu ( jej celowość) to myślę, że trzeba nagłaśniać w racjonalny sposób każdy „durny ”przepis” eurokratów , czy też ważne decyzje inwestycyjne , dotyczące wielu krajów Unii .O samym rurociągu bałtyckim pisano wiele. Zarówno w aspekcie potencjalnych zagrożeń jak i racjonalności kosztowej tego pomysłu versus rurociąg drogą lądową.
Uruchomiła mnie dzisiaj krótka wypowiedź (TVP) niemieckiej eurodeputowanej , która na temat raportu Libickiego wypowiedziała się w ten sposób: „Trzeba wyważyć balans potrzeb społecznych i zagrożeń środowiska” W prostej interpretacji można powiedzieć zatem: mogą być zagrożenia, ale interes społeczny jest też ważny. I tu wracamy do dróg . Dlaczego interes Polski ma być marginalizowany poprzez rygorystyczne przestrzeganie przepisów o ochronie środowiska wbrew szeroko pojętemu interesowi społecznemu ? Czy zagrożenie dla środowiska przez przeprowadzenie drogi kawałkiem „eko-systemu” jest mniejsze czy większe od budowy rurociągu po dnie Bałtyku?
Czy Polska nie powinna wykorzystać takiego nastawienia niemieckich eurodeputowanych do wystąpienia o odstępstwa od przepisów w zakresie budowy dróg?
Ma to oczywiście sens, jeśli waga , na której w Unii waży się zagrożenia i interes społeczny nie jest „podrasowana” . http://www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2003/X/17/12.pdf


Komentarze
Pokaż komentarze (2)