1maud 1maud
61
BLOG

Kwitnące jabłonie i Gwiazdowie. Afera"borsalino"

1maud 1maud Polityka Obserwuj notkę 5

     Jabłonie zakwitały zwykle w maju .W ciągu kilku dni ,kilka tysięcy drzewek pokrywało się białym kwieciem. To był sygnał dla pszczół ,że pora ruszać do wytężonej pracy.   

    Wśród trawy ,pod drzewami, żółciły się mlecze, ale wzrok najbardziej  przyciągały czerwone tulipany, których było całe mnóstwo. Biel drzew i czerwień tulipanów ,( u stóp tych swoistych panien młodych  ) miały niepowtarzalny urok.

    Święto kwitnienia jabłoni, jako okazję do szczególnego spotkania   w Sadzie wymyśliła chyba Joasia Janczul, u której Karol ukrywał się w Stanie Wojennym. 

     Tuż po jego zakończeniu, w 1983 bądź 1984 roku, w dniu ,w którym miało się obyć spotkanie kwitnącej jabłoni, do Karola zadzwoniła  Joasia Wojciechowska z pytaniem , czy może oprócz Joanny i Andrzeja Gwiazdów przyprowadzić jeszcze kilku gości.    

  Okazało się, że nadprogramowymi gośćmi są Francuzi, dziennikarz radia France Talco oraz przewodniczący Związku, zrzeszającego samorządowców francuskich.  Całej grupie udało się  wymknąć niepostrzeżenie  z siedziby Solidarności, zmylić  sbeków i spokojnie dotrzeć do Sadu. 

   Po chwili rozpoczęło się „łomotanie” do głównej bramy, wiodącej do sadu. Karol podszedł z psami sprawdzić i zobaczył kilku ludzi z kamerami, którzy przedstawili się jako ekipa telewizji francuskiej .Powiedzieli, że wiedzą o spotkaniu w Sadzie, widzieli kolegów  z radia i proszą o możliwość wejścia i nakręcenia wywiadu. Ekipa została wpuszczona.     Takiego szczęścia nie doznali oczywiście sbcy, którzy dotarli śledząc filmowców z TV France. Oni dreptali w różnych miejscach, za płotem.   

     Wśród drzew  porozkładano koce,  małe, składane krzesełka .Przygotowane wcześniej kanapki , uzupełnili wszystkimi zapasami ciasteczek i napojów.  Pod kwitnącymi jabłoniami dziennikarze robili wywiady, zupełnie zauroczeni atmosferą spotkania.  

    Nie wyobrażali sobie, aby w czasach takich represji, możliwe było urządzenie opozycyjnego pikniku w Sadzie, w centrum miasta..   Tego dnia także , najemny pracownik, małym traktorem marki” dzik” kosił trawę  pomiędzy drzewami. Równocześnie miał za zadanie obserwować teren, aby wykluczyć, że   dostał się ktoś niepowołany . Kiedy archaiczny traktor zobaczyli Francuzi, wpadli w absolutny zachwyt.  Filmowcy przerzucili się z filmowania pikniku na rejestrację pracy „dzika” ..

           Podobne zdarzenie miałam i ja przy okazji, kiedy wiozłam ekipę holenderskich filmowców na spotkanie na wsi ,na Kaszubach. Na terenie wsi Skrzeszewo , zobaczyliśmy rolnika, który szedł za koniem ,zaprzęgniętym w  pług....Filmowcy oszaleli- przez pół godziny kręcili różne ujęcia pracującego rolnika...I pomimo, że cały czas tłumaczyłam, że to nie jest podstawowa forma uprawiania roli na polskiej wsi , a ja też widzę pług po raz pierwszy od  dzieciństwa –film powstał , pewnie z komentarzem o biedzie na wsi i zacofaniu rolnictwa ...Tak rodziły się mity

   Tamto święto kwitnienia  Sadu , które przerodziło się w prawdziwy, opozycyjny piknik, trwało kilka godzin.     Sad zaowocował  tego roku jabłkami na soki Ani Walentynowicz  i świetnym  filmem z opozycyjnego pikniku, pokazywanym w telewizji francuskiej.  

    Kiedy wszyscy rozeszli się , Karol zobaczył leżący w trawie kapelusz „borsalino”, pozostawiony przez któregoś z Francuzów. Po powrocie do domu zadzwonił do Joasi Wojciechowskiej, gdzie podrzucić „borsalino”. Z asysty , jaką miał przy jeździe na spotkanie , w trakcie którego miał przekazać kapelusz , wynikało jasno: sbecy potraktowali to jako hasło do opozycyjnego działaniaJ    

  Wszyscy uczestnicy owego pilniku w Sadzie to relikty , wychowane w PRL-u. Relikty z inwencją , z wyobraźnią. Z wolą działania , z głęboko zakorzenioną niezgodą na totalitaryzm. Mający szacunek do własnej przeszłości i kreujący    nową rzeczywistość dla swoich dzieci i wnuków. W ciągłości historii, a nie abstrahując od niej. Nie było wtedy słowa „tego się nie da zrobić „ tylko trzeba zrobić.   

   Niedawno Gniewko napisał post, w którym konkluduje:    „Młodzi, widząc ludzkie relikty PRL "pracujące" na poczcie, ciągnące dalej słynną "wojnę na górze",  ewentualnie mówiące "tego się nie da zrobić", mówią - co niejednokrotnie słyszałem na własne uszy - wyraźnie: "uratuje nas tylko biologia","w końcu powymierają...... Brutalne, ale szczere.......Ale bez obaw, my poczekamy... ".     

                  Ave,Gniewko ,morituri te salutant!  

 http://amyniechcemy.salon24.pl/83228,index.html 

1maud
O mnie 1maud

Utwórz własną mapę podróży.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka