Motto: Liberalizm jako postawa społeczna w uproszczeniu jest tolerancyjnym stosunkiem wobec poglądów lub czynów innych ludzi[1].
Wzięli sprawy w swoje ręce już dawno. Często wlecze się to już od komuny (mentalnie). Jest takie przaśne.
Często tolerancja jest pojmowana w sposób szczególny . I stosowana jest w stosunku do lokalnego układziku , złożonego z tzw lokalnej władzy. Komendant policji, komendant OSPS, lokalny Sąd ,wójt bądź burmistrz, radni, dyrektor szkoły ,lokalny biznesmeni itp. Konfiguracja grupy wpływu zależy od wielu czynników. Swoimi ramionami ciepło obejmuje członków rodziny ,przyjaciół. Powstaje wiec swoista prawna strefa ochronna .Członkom strefy wolno o wiele więcej niż szaremu obywatelowi.
To oni także decydują o tym, kto ma dostęp do dobrej, państwowej pracy, kto może prowadzić lokalny biznes .A także, (niestety) często chronią się wzajemnie przed odpowiedzialnością za łamanie prawa. Bądź , instrumentalnie to prawo wykorzystują .
Społeczność lokalna zaś, już od dawna uznała, że z nimi walczyć nie można. Bo mogą się przydać, bo mają wpływy , bo nie należy, bo można stracić źródło utrzymania, bo......... J
ak to może wyglądać w praktyce ? Rzepa opisała przypadek mobbingowanej nauczycielki. A ja przestawię przykład, jak działa lokalna grupa wpływu na szarego obywatela, spoza strefy ochronnej.
Nieduże miasto na Kociewiu. W wąskiej uliczce w śródmieściu trzeba jeździć ostrożnie; stoją zaparkowane samochody ,ludzie często przy mijaniu się na chodniku muszą iść po krawężniku. Jadąca Mercedesem kobieta nie zachowuje należytej ostrożności i, zahacza o idącego chodnikiem mężczyznę. Kołem przejeżdża po jego nodze-efekt złamanie. Reaguje poprawnie- wzywa policję , informując ,że potrąciła przechodnia. Policja wzywa także pogotowie. W notatce, sporządzonej na miejscu wypadku, jest adnotacja: kierowca Mercedesa pani X potrąciła pana Y.
Potem jednak zaczynają się dziać rzeczy dziwne. Pani X jest przesłuchiwana na okoliczność wypadku dopiero po 2 tygodniach. I tam zeznaje, ze to przechodzień przewrócił się na samochód. Jest powołany miejscowy biegły, która stwierdza, że mogło być tak , jak było w notatce , albo tak jak w zeznaniu. Po miesiącu pojawia się świadek, który podobno był w samochodzie.
Poszkodowany 60letni mężczyzną jest inwalidą z najniższą rentą. Cel łatwy. Adwokat z urzędu , to kolega Pani sędzi. Orzeczenie Sądu brzmi : mężczyzna upadł na samochód. I nikomu nie przeszkadzało, że złamana była stopa wskutek nacisku z góry przez koło samochodu.
Ilekroć słyszę , że należy oddać większość strategicznych decyzji samorządom, takim jak opisany przez mnie , ciarki mnie przechodzą. Bez zmiany tej pseudo-kultury samorządowej ,zmiany sposobu pojmowania „liberalizmu” trudno uwierzyć w pozytywny efekt całkowitej decentralizacji.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)