Mija 25 lat od pamiętnej daty ,gdy Lech Wałęsa otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Pamiętam ten dzień, kiedy kto żyw w Gdańsku, ruszał gratulować Nobliście.
Ta nagroda to było coś więcej niż tylko uhonorowanie samego Wałęsy – to była nagroda dla tych wszystkich, którzy nie bali się powiedzieć NIE reżimowi.
Zabraliśmy dzieci i kilka godzin czekaliśmy, aż Wałęsa pojawi się z Wachowskim z grzybobrania. Owacje, wzruszenie... I przemówienie Wałęsy z okna domu na Zaspie : to nagroda dla nas wszystkich. Biliśmy brawo i wstąpiła w nas jakaś otucha, że teraz , jak świat wie o Solidarności, nie da jej pogrzebać .Europa Zachodnia, USA....Że komuna się nie odważy teraz niszczyć ludzi Solidarności. Bo przecież ta pokojowa nagroda tak wiele znaczy...
Rozmawialiśmy z przyjaciółmi, że Wałęsa otrzymał symbolicznie tą nagrodę, bo przecież Komitet nie mógł uhonorować nagrodą całego związku Solidarność, którego formalnie nie było. Indywidualnie mógł , kogo chciał.
I, że prosty robotnik Wałęsa to czuł, kiedy mówił ,że to nagroda wszystkich ludzi z Solidarności.
Mijały lata. Nagroda była już coraz bardziej Wałęsy tylko. Solidarność z tła nagrody znikła. Powoli zaczęła także znikać z opisu zwycięstwa nad Komuną. Została sama esencja zwycięstwa ,Lech Wałęsa.
Cykl obchodów 25 lecia nagrody Nobla, ma zatrzeć w pamięci społeczeństwa książkę historyków IPN. Ponownie wynieść Wałęsę na cokół, z które dzięki samemu sobie spadał.
Feta na Zamku Królewskim, Koncert i wielki Bal. **********************************
Mija 25 lat od chwili, kiedy na płocie stadionu Stoczniowca odnaleziono ciało Jana Samsonowicza, działacza Solidarności. Milicja podała jako przyczynę zgonu samobójstwo. Pyjas nieszczęśliwie upadł. Samsonowicz się powiesił.
Był działaczem Solidarności Akademii Medycznej w Gdańsku. Poznałam Go przy okazji zakładania Komitetu Współpracy Gdańsk Rotterdam w 1981 r. Ostatnie spotkanie Komitetu odbyło się 12 grudnia 1981 roku. Jan Samsonowicz na nim był. Razem wracaliśmy do Wrzeszcza , ustalając listę leków potrzebnych do sprowadzenia z Holandii.
http://osowa.com/images/news/w_5115_a.jpeg
Tak łatwo zapominamy o ludziach, którzy poświęcili swoje życie za naszą wolność. Przypomnijmy dzisiaj jednego z nich: Jan Samsonowicz
Działacz antykomunistyczny, z życiorysu którego tylko fragment:Gdy w 1971 roku w Kole Literatów Jan dowiedział się, że w Duszpasterstwie Akademickim, przy kościele św. Mikołaja ojców Dominikanów, ?jest ksiądz, który kawą częstuje? - postanowił tam pójść. Poznał ojca Ludwika Wiśniewskiego oraz młodych licealistów. Ojciec Ludwik wspominając Jana niedawno stwierdził, że był on ?klejem? w środowisku. Jan prowadził polityczne dysputy w Duszpasterstwie, potem w swoim mieszkaniu, do którego zaprosił między innymi Aleksandra Halla, Arkadiusza Rybickiego, Grzegorza Grzelaka, Macieja Grzywaczewskiego, Wojciecha Samolińskiego.Mieszkanie Jana i Haliny, z niesamowitą atmosferą, którą oboje tworzyli, było swoistym ?salonem polityczno-literackim? aż do 1980 roku. Odbywały się tam dyskusje polityczne i spotkania towarzyskie - chrzciny, śluby i bale sylwestrowe. Przychodzili regularnie znani literaci, politycy, działacze, w tym Janusz Szpotański, Andrzej Czuma, Leszek Moczulski, Bogdan Borusewicz, Lech Wałęsa. Gościli także Wiesław Chrzanowski, Krzysztof Wyszkowski czy Gwiazdowie. W grupie tworzącej RMP Jan był najstarszy i najbardziej ustabilizowany; inni mieszkali wciąż z rodzicami. portal prawica.pl
Jan Samsonowicz to jedna ze stu ofiar reżimu , które pracowały na wielkość Wałęsy. A nie odwrotnie.
Wałęsa ignoruje żywych, nie zrobił nic w kierunku, aby wyjaśnić sprawców bestialskich mordów .
Więcej, broni ich. Jak Kiszczka i Jaruzelskiego w sądzie.
I dlatego te obchody sa dla mnie śmieszne.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)