1maud 1maud
43
BLOG

Napiętnowć Jaruzelskiego

1maud 1maud Polityka Obserwuj notkę 8

  Z protokołu nr 19 z posiedzenia Biura Centralnego KC PZPR z 13 grudnia: [...] Trzeba utrzymywać psychozę stanu wojennego, grozę i powagę z uwierzytelnianiem spraw zapowiedzianych.” 

 I uwierzytalniano. Na wszelkie sposoby.

   12 grudnia graliśmy z przyjaciółmi w bridge,a. Mieliśmy włączony telewizor i kiedy koło północy przerwano transmisję jakiegoś programu, po prostu wyłączyliśmy. Koło godziny 3 nad ranem , z Moreny zjechaliśmy skrótem prze teren Politechniki Gdańskiej, do domu. Nie widzieliśmy żadnych niespotykanych objawów nocnego ruchu. 

   Obudziły nas dzieci koło 9-ej, protestując ,że nie mogą oglądać swojego Teleranka. Chciałam wykonać kontrolny telefon do Mamy, ale linia telefoniczna nie działała. Leszek wziął dzieci i na 10-ta pojechał do z nimi do kościoła ... w między czasie usłyszałam komunikat o wprowadzeniu Stanu Wojennego w Polsce.    

  Leszek po powrocie opowiadał o jadących czołgach , o wszechobecnej milicji i chyba wojsku.Za godzinę usłyszeliśmy hałas, Pod nasz dom podjechały też czołgi. Jedne stanął przy ulicy, tuż przy wjeździe na główną ulicę, drugi stanął w podwórku.  Odetchnęliśmy z ulgą, kiedy zobaczyliśmy ,że to polskie wojsko .   Wtedy zrozumieliśmy, że Gwiazda miał rację, o czym mówił nam Karol . Że władza nie popuści, i że trzeba na wszelki wypadek budować struktury Solidarności na okoliczność próby jej siłowego poskromnienia.  

    Dominowało przygnębienie i lęk. Musieliśmy tez uspokajać płaczące dzieci. Ich przerażenie dawało siłę do pokonania własnych lęków.  .

   W podwórku stanęły koksowniki , przy których grzali się mundurowi. Było bardzo zimno .Koło godziny 21-ej postanowiłam zaprosić żołnierzy na chwilę do domu, żeby ogrzali się. Dać im gorącej herbaty czy kawy. Wyszłam przed dom i zaprosiłam. Powiedzieli, ze musze zgasić światło przed domem, tak aby nikt nie widział, ze wchodzą do domu. Zgasiłam. Kiedy trójka z nich weszła do korytarza ,gdzie było jasno , zobaczyłam ich mundury...To panowie z milicji- zapytałam z wyraźną dezaprobatą w głosie?  

   Byli ze Śląska. Pierwsze pytanie jakie mi zadali, to jak się nazywa miasto w którym są...Opowiedzieli ,ze byli skoszarowani przy lotnisku na Śląsku . Mówiono im ,ze szykują się potężne demonstracje, ze może dojść do próby zbrojnego powstania. I od tygodnia czekali ,ze gdzieś pojadą, ale nie wiedzieli  gdzie.   Kiedy jeden z nich dowiedział się, że są w Gdańsku , powiedział : o Boże, a mój brat pracuje w stoczni w Gdyni..  

    Zrozumieliśmy, że zasadą było wysyłanie milicji na tereny, gdzie potencjalnie mieli najmniej bliskich, tak, aby móc być pewnym ,że wykonają rozkazy pacyfikacji ludności. Jeśli zajdzie potrzeba.     

   Tym razem nie powtórzyła się masakra z grudnia 1970.  Ale rozpoczęło się zastraszanie społeczeństwa na niespotykaną do tej pory skalę.     Godzina milicyjna trwał do maja  1982 roku. Zakaz zgromadzeń. Na ulicy nie można było np. stanąć i porozmawiać z 5,6 osobami naraz, bo natychmiast zjawiali się Zomowcy.  Rozwiązane wszystkie organizacje. Każdy miał nosić ze sobą dowód osobisty, nawet wychodząc do pobliskiego sklepu.   Pojawiły się punkty kontrolne, sprawdzające samochody oraz prawo do przemieszczenia się poza obręb miasta.   

   Mimo utrudnień w przepływie informacji, szybko dowiedzieliśmy się o spacyfikowaniu Stoczni i znajdujących się w niej robotników oraz studentów. O tym, że zostali pobici. Część z nich uwięziona.

    Kiedy jednak otrząsnęliśmy  się z pierwszego szoku , na duchu podtrzymywało nas hasło : Orła WRONA nie pokona.

   Ale zastraszanie nie skończyło się z ustaniem stanu wojennego. Rozpoczęły się pochody. Z okazji rocznicy grudnia, odzyskania niepodległości, 1 maja. ! listopada należało obowiązkowo zapalić świeczkę pod pomnikiem stoczniowców.   I wtedy rozpoczynało się  bicie ludzi. Bito młodzież, dorosłych bez względu na wiek (także ludzi w podeszłym wieku) . 

   Pamiętam taki obrazek :biorący udział w pochodzie 13,14 –letni  chłopiec (był razem z rodzicami ) uciekał do mieszkania w wieżowcu  (rodzice schronili się w sklepie, który był po drodze) . Zomowcy wpadli do klatki schodowej, tam pobili pałami ,wyciągnęli go na zewnątrz i 4 osiłków prowadziło drobnego chłopca do milicyjnej suki. Chłopiec krzyczał z bólu, miał rękę skręconą pod nienaturalnym kątem, co musiało oznaczać otwarte złamanie ręki.. 

    Niekoniecznie trzeba było nawet brać udział w pochodzie. Wystarczyło znaleźć się w pobliżu, a to już dawało asumpt do bicia i szykanowania.  

   A ,żeby usprawiedliwić użycie siły i aresztowania –od czego byli prowokatorzy . Stałam w sporej grupie protestujących, niedaleko budynku Polskiego Radia. Zwarty tłum, Naprzeciwko kordon ZOMO. Nikt nie zachowywał się agresywnie. Nagle, ktoś stojący za moimi plecami , rzucił w kierunku zomowców petardą i zaczął uciekać. Z innego miejsca też padła rzucona  petarda  . Jednego z nich demonstranci złapali i zidentyfikowali. To był zomowiec  .I już był powód do zmasowanego pałowania, użycia polewaczek i zatrzymań.         

   Mój kilkuletni wtedy synek , kiedy na taras naszego domu ZOMO wrzuciło petardę z gazem łzawiącym celując w mojego męża , doznał takiego szoku, że przez kilka lat się jąkał.   

    Śmieszy mnie , gdy padają  argumenty ,że Jaruzelskiego nie powinno się sądzić ,że względu na wiek. Ta władza nie zważała na wiek przez siebie represjonowanych.    

  W 1968 roku mój Tatuś był w podeszłym wieku ,był tez po 4 zawałach. A Zomowcy go spałowali na ulicy, kiedy szedł ulicą Grunwaldzką do pracy.

    Czym Pan generał Jaruzelski usprawiedliwi  to, że oprócz spowodowania ofiar śmiertelnych wprowadzonymi przez siebie przepisami stanu wojennego, (niektóre represyjne artykuły przetrwały do  1989 r) świadomie i systematycznie niszczył psychikę i zdrowie własnego narodu? 

  Chyba tylko własnym przekonaniem , że wyprowadzenie wojska na ulice ma służyć zniewoleniu za pomocą psychozy strachu całego społeczeństwa.   

   I za to musi być napiętnowany. 

1maud
O mnie 1maud

Utwórz własną mapę podróży.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka