1maud 1maud
75
BLOG

Wspomnienie o mojej Mamusi

1maud 1maud Kultura Obserwuj notkę 4

   Nie była tuzinkowa postacią. Chociaż nie miała na koncie dorobku , pozostawionego pokoleniom. Takiego w bardzo uchwytnym sensie.

      Ale pozostawiła wszędzie okruchy swojej niewiarygodnej radości i woli życia.Czy krótka biografia, którą zamieszczam, mogła być jej źródłem?  Dla wielu może mogłaby być usprawiedliwieniem dla wewnętrznego smutku i  melancholii.   

    Moja babcia(22 lata) zmarła na gorączkę połogową, w dwa tygodnie po urodzeniu mojej Mamusi. Dziadek pozostał sam z trójką małych  dzieci. Obok grobu żony, był grób rodziców sąsiadki . I właśnie przy tych grobach doszło do  szybkich oświadczyn : moja babcia (macocha mojej mamusi, ale jedyna babcia którą znałam ) była w nomenklaturze przedwojennej „starą panną” –miała bowiem 27 lat. *(sic!). Ponieważ nie mogła zamieszkać bez ślubu z dziadkiem,  zaproponowana pomoc w wychowywaniu trójki szkrabów, zakończyła się pospiesznym ślubem.       W drugim roku małżeństwa na świat przyszedł przyrodni brat Mamusi. Macocha  była zaprzeczeniem bajkowego wizerunku macoch- dzieci chowane były w atmosferze miłości.  

     Kiedy Mamusia miała 7 lat, wracając ze szkoły zobaczyła światła w salonie . Zwykle była to oznaką przyjazdu gości, których bardzo lubiła. Tym razem jednak były oznaką dramatu – w salonie leżał Dziadek, który zmarł w pracy na wylew krwi do mózgu.  

     Rodzice mojej rodzonej Babci zabrali najstarszego syna na wychowanie dla siebie, a z trójką pozostała Babcia. Renta po pracowniku państwowych Kolei (dziadek był kierownikiem warsztatów mebli kolejowych)  wystarczyła na solidne wykształcenie całej trójki . 

     Nadeszła wojna. Po kolejnej łapance w Warszawie ,Mamusię wywieziono na roboty do Niemiec .Pierwotnie do bauera, który traktował  jak własne , utracone wskutek choroby dziecko, co było przyczyną donosu sąsiadów i zaowocowało wywozem Mamusi na roboty w rejon Monachium. Pracowała tam w fabryce amunicji.    

    Jako robotnik przymusowy mieszkała w barakach, dzieląc pryczę z siostrą mojego Taty. Tam poznała swoją pierwszą miłość , polskiego lekarza (także robotnika przymusowego w fabryce) Po wejściu aliantów , kiedy rozpoczęły się powroty do rodzinnych krajów, młodzi postanowili się zaręczyć.

    Na zaręczyny Mamusia chciała koniecznie załatwić butelkę szampana.   W tym celu poszła do kasyna wojskowego aliantów   w Murnau .Kiedy weszła do biura  , zastała tam swoją towarzyszkę z pryczy ,bo kierownikiem tego kasyna był mój tatuś...  

     To było zauroczenie od pierwszego wejrzenia.  Na swoje zaręczyny spóźniła się ponad godzinę...Następnego dnia z narzeczonym wyjechała do Włoch. Tam mieli układać sobie życie , ponieważ siostra  Adama osiedliła się we Włoszech.  

   Zielone oczy zabójczo przystojnego bruneta z Murnau ,nie dawały się wyrugować z pamięci. Mamusia zdjęła zaręczynowa obrączkę, napisała list  do Adama. A potem wojskową ciężarówką wróciła do Murnau. Nie pomyliła się , to było obustronne uczucie. Zakończone ślubem.

    Z powodu ciąży wróciła szybciej od tatusia do Polski. On musiał dokończyć powierzoną mu misję repatryjacyjną polskich oficerów z niemieckich oflagów.  Rodzony brat został rozstrzelany w Palmirach. Siostra , która za maż wyszła przed wojną , osiedliła się w Gdańsku, ponieważ jej maż otrzymał pracę i mieszkanie w Stoczni. Przyjechała więc do Gdańska. 

     Kiedy Tatuś , po zakończeniu obowiązków wracał do niej, został aresztowany i skazany na karę śmierci. Rodzina tatusia wsparcia jej nie dała, bo uznali ślub za mezalinas...  (Historię Tatusia opisałam w poście „Niedokończona partia szachów”. )

   Ubecy próbowali przez Mamusie wywrzeć wpływ na uzyskanie zeznań od Tatusia. Bezskutecznie. Przez dwa lata sama chowała synka  w wynajętym malutkim pokoiku, nad ranem roznosząc mleko, a potem pracując w sklepie. Na polowym łóżku spał mój brat, a ona obok, na podłodze.  

   Wreszcie wrócił Tatuś. I chociaż nie było końca ubeckiej obecności w ich życiu, łatwiej było im wspólnie „stawiać  im czoło „.    Do końca swojego życia pozostali w Gdańsku. 

    Marzeniem mojej mamusi, była ekshumacja doczesnych szczątków jej rodzonej Mamy. Na gdańskim cmentarzu spoczywała już jej siostra  i mój tatuś. Rodzony brat nie żył , więc to Mamusia opiekowała się grobem na Bródnie.  

     Kiedy załatwiła praktycznie wszystkie formalności – okazało się ,że nie może , tak jak planowała, przekazać miejsca na cmentarzu swojej dalszej rodzinie. Po ekshumacji miejsce musiało wrócić do miasta.    Tymczasem starsza kuzynka, u  której przebywała przez pierwsze, niecałe dwa lata okupacji , była bardzo ciężko chora , a Mamusia dawno jej obiecała, że będzie leżała w grobie Babci...  

      Cóż było robić...Jak było trzeba, w czasie wojny woziła ‘rąbankę” .W czasie prac przymusowych u bauera, przyjechała na kilka odwiedzić rodzinę w Warszawie, licząc na jego wyrozumiałość  .   A dane kuzynce  słowo trzeba było dotrzymać .I jak tu spełnić swoje marzenie? 

     Na cmentarzu bródnieńskim zgłosiła wolę wybudowania grobowca. Po uzyskaniu stosownego pozwolenia, zamówiła grabarzy. Zaopatrzona w sporą nylonową  siatkę, czekała wraz z córka swojej kuzynki (niewiele młodsza od siebie) na wykopanie szczątków swojej Mamy.  Sądziła ,ze po 50 latach , pozostanie niewiele kości. Zwykle, przy budowaniu grobowców, szczątki składano do niewielkich trumienek.  

    Kiedy wykopano trumnę, powiedziała grabarzom, że kości nie będą pochowane, bo ona musi spełnić marzenie swojego życia, i chce zabrać je do Gdańska..  Nie doceniła jednak podłoża na cmentarzu, praktycznie zachował się cały szkielet.. Trzeba było zorganizować dodatkowe siatki...  

    Z pełnymi siatkami obie panie z Bródna pojechały do hotelu Metropol. Tam Babcia spoczęła na balkonie. Obie  kuzynki, dopiero w hotelu zdały sobie sprawę z tego, co uczyniły. Nie zmrużyły oka. Ja uzyskałam tylko konspiracyjną informację : Babcia jest z nami.. w hotelu. 

    Kiedy odbierałam Mamusię na dworcu we Wrzeszczu, podała mi siatki... Zapytałam „gdzie je trzymałaś w pociągu? Na półce nad głową...odpowiedziała spokojnie Mamusia... Gdyby pociąg gwałtownie zahamował, siatki mogły spaść, a kości się rozsypać...Natychmiast pojechałyśmy na  cmentarz  Tam Babcia kosci zostały złożone do przygotowanej  trumny ..  

    Co Mamusia powiedziała na cmentarzu w Gdańsku i jakie papiery pokazała, aby załatwić formalnie pochówek ? Nie wiem.To kolejne marzenie, które zrealizowała na „wariackich” papierach.

     Dzisiaj Babcia spoczywa pomiędzy swoimi córkami.

1maud
O mnie 1maud

Utwórz własną mapę podróży.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura