Prezydent Sopotu Jacek Karnowski , na zarzuty , które kierują pod jego adresem, ma odpowiedź jedna;; to zemsta za wspaniałe dokonania i doprowadzenie przez niego do rozkwitu miasta Sopot. Na pytanie dziennikarki gdańskiego oddziału TVP , czyja to zemsta , padła stanowcza odpowiedź: to wina partii , która przegrała ostatnie wybory.Dla ułatwienia dodajmy ,ze był nią PIS.
Prezydentowi nie przeszkadza w diagnozie ani to, że pierwsze zastrzeżenia wobec niego wyszły z ust kolegi z PO, ani to, że z PO także był pan Julke, którego nagrania zapoczątkowały śledztwo CBA w sprawie nieprawidłowości w sopockim magistracie.
Premier Tusk powiedział, że Karnowski powinien poczekać na urlopie na wynik śledztwa. Prezydent Karnowski, po krótkim odpoczynku wrócił i pilnuje interesu. Śle protesty przeciwko przesłuchaniom urzędników itp., przeszkadzaniu w ich pracy na rzecz miasta.
Kilka tygodni temu okazało się, że pracę stracić musiała pani konserwator zabytków, za antydatowanie opinii dot. kamienicy przy ul Czyżewskiego w Sopocie. Dziwnym trafem , ta antydatowana opinia była znakomitym alibi dla prez. Karnowskiego w sprawie z oskarżenia p.Julke.
Kilka dni później okazało się, że zastrzeżenia sopockich radnych i CBA jest decyzja prezydenta Sopotu o wyjątkowo dogodnych warunkach spłaty ,zakupionego od miasta przez znanego dealera samochodów . Tego samego dealera o, od którego część samochodów zakupił magistrat dla swoich pracowników, a także , który użyczał drogich samochodów panu prezydentowi prywatnie, Kilka dni temu zarzuty o nieprawidłowości i tzw. ustawienie przetargu na służbowy dla prezydenta samochód u tego samego dealera , usłyszało dwóch członków Komisji przetargowej , w tym kierowca pana prezydenta. W trakcie wywiadu Jacek Karnowski oświadczył, że ma już ekspertyzę taśmy p. Julke , a z której wynika ,że nagranie mogło być zmanipulowane.
Takiej ekspertyzy nie ma jeszcze prokurator, prowadzący śledztwo. Ciekawe. Nikt nie zapytał jednak pana prezydenta, dlaczego kazał antydatować opinię w sprawie kamienicy,,,, Cóż, jeśli wszystkiemu jest winien PIS, to po co analizować fakty.
Fakty odgrywają coraz mniejsza role w naszym życiu politycznym. Liczy się bowiem wieść medialna , albo tzw fakt marketingowy. Jak w przypadku Sławomira Nitrasa, który cynicznie oskarżył prof. Lubińską , kontr-kandydatkę posła PO Krzystka w wyścigu o fotel prezydencki w Szczecinie.
Albo oskarżenie , rzucone przez posła Karpiniuka w trakcie ostatniego posiedzenia Komisji ds. nacisków , wobec „niejasnych kontaktów Zbigniewa Ziobro i posła Mularczyka” wpisuje się w tą rzeczywistość medialną idealnie.
Od wielu miesięcy jest analizowana sprawa „Marszałkową” Bronisław Komorowskiego. Podawane są przykłady rozmijania się Pana Marszałka z prawdą. . Jakie to ma znaczenie dla ogólnego przekazu medialnego ? Żadne . Że ma się to nijak do faktów ? Tym gorzej dla faktów.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)