Chrystus palący papierosa, i popijający wino. Taki wizerunek możemy zobaczyć na plakacie promującym jedną z najbliższych imprez w warszawskim klubie „Zwiąż Mnie”. Szokujące? Obrażające uczucia religijne? Być może. Zaskakujące? Nie bardzo. Podobnych, równie kontrowersyjnych reklam, było już w naszym kraju sporo. Za każdym razem jednak, wywołują one podobne poruszenie. „To skandal!” - krzyczy oburzone społeczeństwo. Dostojnicy kościelni podkreślają, że czują się urażeni, że ktoś obraził ich jako katolików. Ogólnie rzecz biorąc, lud jest zbulwersowany.
Nie. Nie odczuwam orgastycznych doznań na widok takiej interpretacji wizerunku Jezusa. Uważam że wysługiwanie się szokującą reklamą jest pójściem po najmniejszej linii oporu. Niedługo, żeby zdobyć jak największą ilość klientów , szefowie klubów, pubów itd. spreparują być może plakat przedstawiający Chrystusa, uprawiającego seks z ponętną blondynką. Mimo to uważam, że szczególne podniecanie się tego typu reklamą nie ma większego sensu. Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku. W świecie w którym za pośrednictwem mediów – telewizji, internetu – jesteśmy w stanie zobaczyć niemalże wszystko. Od zdjęć zmasakrowanych ciał, po filmiki w których facet odcina sobie penisa. Dlatego nie rozumiem publicznego larum, podnoszonego coraz częściej, przy publikacji kontrowersyjnych reklam. Z czymś takim mieliśmy do czynienia także przy plakatach z Adolfem Hitlerem, które również zachęcały warszawiaków do udziału w klubowym party. Mało kto zwrócił wówczas uwagę na fakt, iż plakaty te, były ściśle powiązane z krążącym wtedy po internecie filmem, parodią, ośmieszającym wodza trzeciej rzeszy. Dyskusja o promowaniu symboli nazistowskich stała się wtedy niezwykle soczysta. Ludzie niezdający sobie sprawy z rzeczywistego sensu owej reklamy, podnieśli wrzawę, nie zadając sobie trudu aby dowiedzieć się iż Adolf.H na plakacie, jest niezwykle czytelny dla klubowej młodzieży warszawy. Z umieszczeniem na plakacie Chrystusa rzecz ma się o tyle inaczej, że można tu podnieść sprawę obrażania uczuć religijnych. Czy jednak naprawdę reklama ta, gdyby nie nagłośnienie sprawy przez TVN Warszawa, byłaby znana szerzej, niż tylko w środowisku żywo zainteresowanym imprezowym życiem stolicy? Gdyby nie podniesienie tego do rangi skandalu przez media, temat mógłby pozostać w zasadzie niezauważony. Podobnie jak chociażby obraźliwe napisy na murach, czy wulgarne oszczerstwa, kierowane w internecie przez bandę bezkarnych anonimów które trwają, i znikają w natłoku im podobnych. Plakat został skierowany do konkretnej grupy odbiorców, ludzi młodych, często bardziej odpornych na „szokujące” materiały, nie traktujących wszystkiego w stu procentach poważnie. Oczywiście wiele osób może poczuć się taką formą zniesmaczonych, czy zażenowanych, natomiast podejrzewam że wśród sporej części tak zwanego „targetu” nie wywołuje ona większych emocji. Ot kolejna przekorna, idąca wbrew konwenansom publikacja. Głupia czy mądra, to rzecz mniej istotna.
Jeśli jednak chcę mieć poczucie, że nie żyję w państwie wyznaniowym to muszę mieć pewność, że autorzy tego typu „dzieł” będą mogli czuć się bezkarni, i będą mogli szokować w dalszym ciągu. Uważam bowiem, że głośny krzyk środowisk katolickich, jest domaganiem się stworzenia w Polsce przestrzeni nietykalnej, której zaatakowanie powinno wiązać się z poważnymi konsekwencjami. W kraju w którym kościół ma się naprawdę nie najgorzej, jakakolwiek, inna od przyjętej, opinia na temat katolicyzmu staje się groźna dla wygłaszającej ją osoby. To chore, żeby nawet za najbardziej niesmaczne, antyreligijne poglądy móc spotkać się z odpowiedzialnością karną (sprawą Jezusa ze „Zwiąż Mnie” interesuje się prokuratura). Tworzenie plakatu również jest jakimś rodzajem działalności artystycznej. Idąc więc tą drogą, wypadało by zakazać malowania pewnych obrazów, pisania pewnych piosenek, książek itd. Stworzylibyśmy coś w rodzaju cenzury. Nie wierzę że w pewnym stopniu nie obowiązuje ona i dziś, ale przyznać trzeba że wolności mamy całkiem sporo. Głupio byłoby ją wytracać, tylko dlatego, że około dziewięćdziesiąt procent polaków to zdeklarowani katolicy. Żyjemy bowiem w popkluturowej papce w której jesteśmy karmieni opowieściami, obrazkami, różnej treści. Każdy wybiera to co go interesuje,i ma do tego prawo. Ma również prawo do krytyki, ale bulwersowanie się "że jest tak, a nie inaczej", przypomina mi trochę pozbawiona sensu walkę z wiatrakami.
Jan Staszczyk



Komentarze
Pokaż komentarze (41)